Jestem studentem(jeszcze). Nikt mi za to nie płaci a ,nie powiem ,chciałbym by tak było.1000 pln miesiecznie dla studenta to dobra motywacja. Zastanawia mnie jednak skąd rząd miałby wziąść owe pieniądze -i jeśli już by się znalazły- dlaczego nie można ich dać emerytom , którym zdecydowanie bardziej się one należą.
Czyżby rząd donia spłacał kolejne długi wobec swych wyborców-studentów? Przecież trzeba zaspokoić potrzeby wszystkich wyborców.No dobra-koniec żartów i złośliwości i kiepskich teorii.
Uważam pomysł płacenia studentom 1000 /mc za co najmniej nietrafiony. Załóżmy ,że rząd będzie płacił te pieniądze,student będzie sie uczył i zdawał wszystko w terminie.Po 5 latach na jedna osobę to koszt 60-000pln.Dlaczego podatnik miałby płacić za rok nauki człowieka , którego w życiu nie spotka. Można by pomyśleć , że to pierwszy krok w kierunku studiów płatnych tylko dlaczego mamy płacić wszyscy?
Jakie mam gwarancje ,że student/tka otrzymująca stypendium takowe nie wyjedzie zaraz po studiach do GB badz IRL i nie wypnie się swoją młodą pupcią na nasz kraj piękny i wspaniały a co za tym idzie ludzi którzy łożyli na ich studia?Dlaczego mi nie zapłacą?-ja chetnie jeszcze postudiuje...


Komentarze
Pokaż komentarze