Źródło: zakopianskibazar.pl
Będziemy popierać lokalną przedsiębiorczość, by chętniej tworzono nowe miejsca pracy
– taki zapis znajduje się w programie wyborczym ugrupowania Twoje Zakopane, na którego czele stoi Burmistrz Janusz Majcher:
Jak wyglądała realizacja tego zapisu, w praktyce możemy przekonać się na przykładzie MK Projekt firmy, która zakupiła zakopiański PKS.
Lobbowanie na rzecz spółki MK Projekt
Wojewoda niezgodnie z prawem sprzedał spółce MK Projekt fragment pasa drogowego obejmującego część ronda Armii Krajowej, część ul. Kościuszki i część ul. Chramcówki.
W kwietniu 2008 roku na posiedzeniu Komisji Ekonomiki Rady Miasta przedstawiciel spółki przedstawił pomysł zamiany części pasa drogowego ulic Chramcówki i Kościuszki przed dworcem PKS, na ponad hektarową działkę na zboczach Antałówki, będącej własnością miasta. Na tymże posiedzeniu Komisji Ekonomiki Burmistrz Janusz Majcher gorąco przekonywał radnych do zamiany działek gminnych na Antałówce za teren pasa drogowego przed Dworcem PKS.
Dla Janusza Majchra nie liczyło się, że chodzi o fragment pasa drogowego, który z mocy prawa powinien stanowić własność miasta, ani to, że akceptacja propozycji spółki oznaczała rozpoczęcie w Zakopanem kolejnej inwestycji deweloperskiej.
Dworzec autobusowy czy centrum handlowe?
Burmistrz Janusz Majcher zgodził się na wprowadzenie do planu zagospodarowania przestrzennego Śródmieście – Wschód, obejmującego m.in. teren obecnego dworca PKS, zapisów umożliwiających przekształcenie dworca w centrum handlowe. Zapisy umieszczone w planie pozwalają na wybudowanie wysokiego na 18 -20 metrów budynku przed oknami domów stojących przy ulicy Brzozowej.
Mieszkańcy z ulicy Brzozowej protestowali przeciwko przekształceniu zakopiańskiego dworca PKS w centrum handlowe. Nie zgadzają się, aby przed ich oknami wyrósł budynek 20 –metrowej wysokości. Dwukrotnie doprowadzili od odrzucenia warunków zabudowy wydanych przez Burmistrza Janusza Majchra, które de facto zmierzały do zamienienia dworca PKS w Centrum Handlowe. Ostatni wyrok w tej sprawie zapadł w 21 czerwcu 2010 roku. W ich opinii Burmistrz Janusz Majcher po raz kolejny nie reprezentował interesu publicznego i mieszkańców ulicy Brzozowej, lecz wyłącznie interes spółki MK Projekt.
Będziemy popierać lokalną, a może rodzinną przedsiębiorczość?
Przypomnijmy: Po letnich ulewach, które nawiedziły Zakopane latem 2008 roku zawalił się taras pizzerii położonej na nieruchomości należącej do rodziny burmistrza Majchra. Na remont Potoku Foluszowego, który przepływa pod tym budynkiem, wydano z budżetu miasta prawie milion dwieście tysięcy, nie mając pewności, że pieniądze te inwestowane są w majątek miejski. Opozycja protestowała. Kontrolerzy Regionalnej Izby Obrachunkowej potwierdzili wątpliwości zgłaszane przez opozycyjnych radnych, dotyczące finansowania przez miasto remontu przepustu na Foluszowym potoku.
Uszkodzona w tym samym czasie droga dojazdowa do Szkoły Podstawowej nr 2 na Skibówkach do dzisiaj nie została naprawiona.
Inaczej Burmistrz Majcher postępował z firmą Jana Morawy
Jan Morawa właściciel „Żółtej linii”, występując kilkakrotnie na sesjach Rady Miasta Zakopane, skarżył się na nierówne traktowania przez władze miasta podmiotów gospodarczych.Zarzucił władzom miasta, że preferują przewoźników ze Zrzeszenia Transportu Prywatnego. Był pierwszym przewoźnikiem, który obsługiwał trasę Aleje 3 Maja-Olcza - Aleje 3 Maja. Poczynił duże nakłady finansowe i rzeczowe, przeznaczone na działalność przewozową.
- Moim celem było zainwestowanie w środki transportu, które spełniają wymogi do świadczenia usług w ramach komunikacji regularnej. –mówił Jan Morawa
Zakupił samochody przystosowane do przewozu niepełnosprawnych. Mają one obniżoną podłogę, mniej miejsc siedzących, ale za to miejsce na wózek inwalidzki lub miejsca dla matek z dziećmi w wózeczkach.
- Moja firma wykonuje kursy samochodami przystosowanymi również dla osób niepełnosprawnych, jak i przewozu matek z dziećmi w wózkach do późnych godzin nocnych bez względu na liczbę pasażerów i porę roku. Inni przewoźnicy jeżdżą w ten sposób tylko w pełnym sezonie.-
Opowiadał o szykanach, jakie spotkały go ze strony władz miasta.
- Od początku kadencji samorządu –od 2007 roku jestem szykanowany. Wymusza się na mnie przenoszenie przystanku początkowego, odmawia przedłużenia zezwolenia, bo oczywiście stoję komuś na przeszkodzie.-
We wrześniu 2008 roku właściciel „Żółtej linii” wystąpił do Burmistrza z wnioskiem o przedłużenie ważności zezwolenia na obsługę tej linii, jednak Burmistrz odmówił, uzasadniając, że początkowy przystanek nie może być usytuowany na Alejach 3 Maja, ponieważ takie usytuowanie stwarza zagrożenie dla pasażerów.
Od decyzji Burmistrza J. Morawa odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które nakazało Burmistrzowi ponowne rozpatrzenie wniosku. We wrześniu 2009 roku otrzymał kolejną odmowę. Ponownie odwołał się do SKO, które drugi raz nakazało Burmistrzowi rozpatrzenie wniosku. Po kolejnej odmowie przedłużenia ważności zezwolenia sprawę po raz trzeci rozpatruje Samorządowe Kolegium Odwoławcze.
Właściciel musiał sprzedać samochody i zwolnić z pracy kierowców.


Komentarze
Pokaż komentarze