Źródło: zakopianskibazar.pl
Przeglądając portal Gazety Prawnej trafiłem na artykuł „Zobacz, jak samorządowcy kupują sobie głosy wyborców”.
- Politycy samorządowi prześcigają się w inwestycjach, by przekonać do siebie wyborców. Właśnie teraz w całej Polsce albo ruszają budowy strategicznych mostów albo są otwierane drogi, na które mieszkańcy czekali od lat – możemy przeczytać we wstępie artykułu.
Później autor opisuje sytuację w różnych miastach. Podaje przykłady Warszawy, gdzie kusi się wyborców rozbudową metra, centrum nauki itp. W Olsztynie budowa linii tramwajowych, rozbudowa obiektów sportowych. W obydwu przypadkach chodzi o inwestycje warte miliardy złotych, które często są realizowane poprzez zaciągniecie olbrzymich kredytów.
Doświadczamy tego także w Zakopanem.
Sztandarowa inwestycja Projekt Góral*ski – remont 10 kilometrów nawierzchni dróg, a o której Burmistrz Majcher mówi, że takich inwestycji nie prowadzono w Zakopanem od 50 lat, spowoduje zadłużenie miasta na poziomie bliskim 60% dochodów.
Pozwolę sobie na pewną uwagę.
Rzeczywiście w historii Zakopanego chyba nie było tak realizowanej inwestycji, jak remont dróg w ramach Góral*ski. Nie znam przykładu, aby szacując koszty „machnąć się” o 60%. Trudno jest mi zrozumieć, że po wykonaniu nowych nakładek mówi się o konieczności udrożnienia kanalizacji burzowej, zamiast zrobić to podczas obecnego remontu. Będzie to kosztować kolejnych kilka milionów złotych. Nie mogę pojąć, jak to się stało, że remontując ulicę w centrum Zakopanego doszło do kilkutygodniowego opóźnienia w pracach, bo nie wiedziano, że pod starym asfaltem jest kostka, którą należy ściągnąć.
Rozumieniem natomiast, że będzie okazja do przecinania wstęg.
Dzisiaj, kiedy remontuje się 10 kilometrów dróg głównie w centrum miasta, a o ponad 100 kilometrach gminnych dróg zapomniano, w oczy kłują plakaty: „Koniec dziur” – Zakopane, sygnowane podpisem Janusza Majchra.
Kadencja Burmistrza trwa cztery lata, zadania powinny być realizowane systematycznie.
J. Majcher przy okazji uchwalania budżetu w kolejnych latach ujmował wiele zadań inwestycyjnych, by potem ich nie realizować.
- Nie wykonano zadań takich, jak: przebudowa ulicy za Strugiem, przebudowa ulicy Zaryckiego, przebudowa ulicy Broniewskiego, remont drogi dojazdowej do SP 2, przebudowa drogi na Harendzie, modernizacja drogi Harenda Króle, modernizacja drogi do Rojów, modernizacja kanalizacji burzowej na ulicy Kościuszki – wyliczał Leszk Dorula na sesji w kwietniu 2010 roku. Te słowa nie straciły nic na aktualności.
Dodajmy, niektóre z tych zadań ujmowano w kolejnych budżetach od 2007 roku.
Dobrze, że samorządowcy podsumowują swoje kadencje i chwalą się osiągnięciami z czteroletniej systematycznej pracy. Natomiast niedobrze, gdy dzieje się to w samorządach, w których przez większą część kadencji nic się nie robiło, a tak było w Zakopanem.
Na pytanie, czy robić inwestycje, odpowiedź brzmi „tak”. Tylko na pytania, czy robić to taniej, czy drożej, czy warto też aż tak zadłużać miasto, by wyremontować 10 kilometrów dróg? nie ma jednoznacznych odpowiedzi.
O czym to świadczy?


Komentarze
Pokaż komentarze