8 obserwujących
36 notek
12k odsłon
  162   1

Niedziela wieczur (sic!)

... i humor zepsuty (?)

Jest niedziela. Weekend minął, a ja, mimo pierwotnego zamysłu nadal nie mam przymocowanych listew przysufitowych. Inne zobowiązania spowodowały, że moja i tak mocno ograniczona zdolność zarządzania czasem, nie pozwoliła na wizytę w odpowiednim sklepie i zorganizowanie oficjalnego zakończenia remontu. A może to właśnie jego zakończenie jest problemem? Dopóki listwy nie wiszą, dopóty remont nie jest skończony. Dopóki remont nie jest skończony, nowy nie może się zacząć. A zacznie się jego planowanie jak tylko zakończy się poprzedni.


I co z tego? Jutro też będzie dzień. I to nie "jakiś" dzień, ale Dzień. Śmiało można powiedzieć, że będzie to dzień jak co dzień, a jednak jutro jest wyjątkowym dniem. Bo jutrzejszy dzień stanie się jutro dniem dzisiejszym, tak samo jak dzisiejszy dzień już jutro będzie dniem wczorajszym i dzień po jutrzejszym dniu będzie już "jutrem". Zupełnie nie inaczej jak wczoraj. Całkiem nieodmiennie jak jutro.


Można śmiało powiedzieć, że jutro będzie pierwszym dniem reszty mojego życia. Czym to się różni od nazwania dzisiaj ostatnim dniem mojego dotychczasowego życia? I dlaczego jutro to się wszystko zmieni, choć nazwy się w ogóle nie zmienią.


Dlatego wcale nie humor zepsuty. To, że akurat dzisiaj niedziela, to zwykły przypadek. Już jutro niedziela będzie wczoraj, a następna dopiero za niecały tydzień.


I tak dzień w dzień, tydzień w tydzień.


Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości