0 obserwujących
344 notki
251k odsłon
  542   0

KACZYŃSKI CHCIAŁ WYGRAĆ - SKUTKIEM JEST ROZŁAM

Zdjęcie z Osiedla Paderewskiego w Katowicach wykonane przed usunięciem plakatów
Zdjęcie z Osiedla Paderewskiego w Katowicach wykonane przed usunięciem plakatów

 Wbrew powtarzanym jak mantra opiniom kolejnych rozłamowców (rok temu kluzikowcy, dzisiaj ziobryści – czy raczej kursanci) Jarosław Kaczyński chce wygrywać każde wybory. Dowodem na to jest szerokie otwarcie przy układaniu list i wzięcie na nie osób z wielu środowisk nie zawsze bliskich PiS. Prezes dał wiarę lamentom prof.Jadwigi Staniszkis i mediów lewicowo-liberalnych o zamkniętej partii – i dzisiaj płaci za wykazaną wolę zwycięstwa.

Teorię o Kaczyńskim przerabiającym partię na fundusz emerytalny słyszałem już w 2007 r. od osoby z kręgów ziobrystów a w 2009 r. od przyszłego kluzikowca. Największymi przeciwnikami poszerzania partii mieli być ludzie z dawnego Porozumienia Centrum związani od początku lat 90-tych z braćmi Kaczyńskimi. Przypominało mi to strategię zaleconą agentom SB podczas pierwszego zjazdu „Solidarności” – zalecano wycinać ludzi związanych z Wolnymi Związkami Zawodowymi Wybrzeża. Dziwne, że te ataki miały miejsce po kolejnych ofensywach PiS (pierwsze „aniołki” Aleksandra Natalli-Świat, Grażyna Gęsicka i Joanna Kluzik-Rostkowska) i kongresie programowym oraz przyciąganiu do partii nowych środowisk. Po kongresie przypadkowa wrzutka Poncyliusza na twitterze o końcu PiS, na kongresie nieważne głosy oddane na Ziobrę (nie był kandydatem na prezesa) a dzień przed katastrofą smoleńską wywiad Marka Migalskiego o wadach partii.
      Mimo znanego sporu i walki o wpływy ziobrystów oraz innych środowisk Prezes Kaczyński popierał umieszczenie na wysokich miejscach osób kojarzonych ze Zbigniewem Ziobro. Klasyczny przykład to prof.Mariusz Orion-Jędrysek stwierdzający na WPolityce.pl, że głosy były oddane na ..niego a nie PiS a na liście znalazł się wbrew negatywnej opinii regionalnych władz PiS dzięki poparciu Zbigniewa Ziobry. Decydujące było jednak nie poparcie Ziobry ale pozytywna decyzja Komitetu Politycznego PiS na wniosek Jarosława Kaczyńskiego. Wbrew opiniom liderów lokalnych ¼ pierwszych miejsc oddano ekspertom jak profesorowie Waśko, Hrynkiewicz czy Żyżyński. Niezależnie od deklarowanych poglądów konserwatywnych (środowiska sympatyków Radia Maryja), niepodległościowych i antykomunistycznych (kluby „Gazety Polskiej”, „Solidarni 2010”) czy centrowych (Instytut Sobieskiego, związkowcy z „Solidarności” i „Solidarności” rolniczej) wspólnym mianownikiem w PiS jest wizja Rzeczypospolitej Polskiej uzdrowionej i oczyszczonej z patologii mających rodem w PRL-u oraz prowadzącej suwerenną politykę zagraniczną. Dzisiaj PiS jest szerokim i wielonurtowym obozem politycznym stanowiącym jedyną poważną alternatywę dla władzy pijarowców Donalda Tuska.
     Słyszymy i czytamy opowiadania ziobrystów jak to źle się stało, że bardzo ważny wiceprezes partii Zbigniew Ziobro i „sumienie partii” (!) Tadeusz Cymański ponieśli konsekwencje swoich rajdów po wrogich PiS mediach. Tymczasem w PO były wicepremier i były marszałek Grzegorz Schetyna nie jest pewny niczego poza swoim mandatem poselskim. I jakoś nie biega po mediach i nie lamentuje. Prof.Ryszard Legutko komentując w swoim czasie ekshibicjonistyczne wizyty Marka Migalskiego w mediach uznał takie zachowania za mało męskie.
   W swoim tekście przed wyborami „Strategia endencka PiS” pisałem o konieczności oparcia się na sprawdzonych osobach związanych z partią i lojalnych. Prezes i komitet polityczny postąpili inaczej, postanowili zaryzykować aby wygrać. Na razie widać przewidywalne minusy tego ryzyka czyli rozłam. Miejmy nadzieję jednak na wystąpienie plusów – czyli lepszej merytorycznej pracy klubu parlamentarnego i wielu interesujących projektów. I pytanie podstawowe – jak przebije się w mediach ciężka i solidna praca klubu PiS przez narrację rozłamu w partii Kaczyńskiego.
Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale