Zapiskowicz Zapiskowicz
199
BLOG

Skarb Szanghaju na EXPO 2010

Zapiskowicz Zapiskowicz Kultura Obserwuj notkę 0

Już za kilkadziesiąt dni (1 maja) rozpocznie się w Szanghaju Światowa Wystawa EXPO. Jak to zwykle przy okazji tego rodzaju wydarzeń bywa i tym razem wystawę promuje oficjalna maskotka – czas więc ją przybliżyć :-) HaiBao, bo tak też się owo niebieskie coś nazywa, jest wybrańcem spośród ponad 26 tysięcy nadesłanych na konkurs projektów. 

  

Skąd imię "Haibao" i co oznacza? Można je tłumaczyć na dwa sposoby - w zależności od tego, kto tłumaczy i na co kładzie większy nacisk. Więc z jednej strony 'HaiBao' może oznaczać skarb morza/oceanu, z drugiej zaś strony - skarb Szanghaju. 
 

Kształtem przypomina chiński znak 'ren' 人 (człowiek, ludzie, ludzkość) - jeśli się przyjrzeć, to da się odszukać zarys tego znaku wpisany w HaiBao. Kolor - niebieski, nawiązuje do oceanu. Nie bez kozery odwołanie do natury, bo tematem przewodnim tegorocznej wystawy jest hasło: "Better City, Better Life" /Lepsze miasto, lepsze życie/.

Odwołanie do chińskich znaków mamy także i w oficjalnym logo wystawy:




Otóż ten zielony symbol, wyglądający jak trzy postacie (zapewne chińska rodzina o modelu 2+1 ;-) ) jest także nawiązaniem do chińskiego znaku ‘shi' 世 (świat). Bo też dla kogo, jak nie dla świata ma być to lepsze miasto, lepsze życie? 

Powróćmy jeszcze na chwilę do postaci HaiBao. Otóż okazuje się, że postać łudząco podobna do bohatera dzisiejszego wpisu już funkcjonuje w świadomości ludzi - a przynajmniej Amerykanów.Czyż bowiem HaiBao nie jest podobny do niejakiego Gumby'iego, bohatera z amerykańskiej bajki? 

  

Nasuwa się oczywiście pytanie, która postać jest bardziej znana? Zapewne każdemu, kto na przestrzeni ostatnich dwóch lat miał okazję być w Szanghaju, w oczy wpadła postać HaiBao, który to pojawia się niemal wszędzie.Przez 'niemal wszędzie' mam na myśli, że jest niewiele miejsc w Szanghaju, gdzie tego niebieskiego kolegi nie uświadczymy. Z moich ciekawszych spotkań z HaiBao mogę wymienić zeszłoroczną wizytę w chińskim urzędzie.

  

 

 

Otóż wypełniając pewien formularz, przyszło mi to robić w towarzystwie spogladającego na mnie HaiBao w stroju... Elvisa Presleya. Jeszcze tylko brakowało, żeby król Rock'n'Roll'a zaczał mi śpiewać "Love me tender, love me sweet, never let me go..." 

Choć spoglądając z perspektywy czasu - byłby to całkiem miły akcent :-)
 

Zapiskowicz
O mnie Zapiskowicz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura