13 obserwujących
77 notek
99k odsłon
  443   4

Finis Germaniae? Znany niemiecki publicysta o nadchodzącej katastrofie

Nowa koalicja chce "transformacji" Niemiec. To nie tylko slogany; politykę prowadzi się szyframi, które na razie brzmią neutralnie, a dopiero później przynoszą wielkie efekty.


Odwrócenie się od przeszłości i wielka przemiana

Termin "wielka transformacja" został wprowadzony do polityki w 2011 r. wraz z raportem niemieckiej Rady Doradczej ds. zmian globalnych (WBGU). Zasadniczą ideą jest polityka klimatyczna, przymusowa i autorytarna, narzucona z góry, która zawiesza również zasadnicze elementy demokracji, aby uchronić kulę ziemską przed ociepleniem. Jest to rodzaj dyktatury klimatycznej, która zamyka usta zrzędzącym parlamentom i mediom, stara się promować dziennikarstwo popierające ten wielki globalny cel.

Z drugiej strony nie mówi się już o społecznej gospodarce rynkowej, która zapewniła Niemcom dobrobyt, finansowała ich politykę społeczną i chroniła demokrację. W jej miejsce pojawiają się dotacje do politycznie pożądanych produktów, a jest ich całkiem sporo; rady doradcze, klastry i liczne departamenty mają zarządzać transformacją odchodzącą od modelu, który przyniósł Niemcom ogromny sukces. Gospodarka rynkowa jest tym, na co Ministerstwo Gospodarki pozornie wciąż jeszcze pozwala, padają również deklaracje o utrzymaniu dyscypliny budżetowej, ale przyszły minister finansów z ramienia FDP jeszcze przed objęciem urzędu podstępnie zapowiadał różnego rodzaju tricki, którymi chce unieważnić swoją obietnicę. Czyniąc to, już otworzył drzwi do dalszego zadłużania się.

Największa głupota

W przyszłości kraj ten ma reprezentować "feministyczna polityka zagraniczna". Chodzi o globalną równość płci i zagwarantowanie wszystkim kobietom możliwości korzystania z praw człowieka. Dlatego w przyszłości powinno być tyle samo ambasadorów płci żeńskiej, co męskiej; kwalifikacje już się nie liczą. Przede wszystkim realpolitik należy zamienić na utopie.

Produkty Z PEKINU --Lekcja dla przyszłej minister spraw zagranicznych Annaleny Baerbock

Annalena Baerbock dała jasno do zrozumienia, że poważnie podchodzi do utopijnej polityki zagranicznej, kiedy zażądała, aby Niemcy w przyszłości bojkotowały chińskie produkty z powodu złego traktowania Ujgurów. Fakt, że obecne przerwy w dostawach z Chin uderzają w niemiecki przemysł do głębi, a konsumentów w domach towarowych w portfele, jest rzeczywistością, którą Baerbock ukrywa - tak po prostu. Utopie bywają groźne dla życia w rzeczywistości, zwłaszcza gdy utopia spotyka się z twardymi politykami władzy.

Oczywiście mówi się, że przyszły kanclerz Scholz przejął już w dużym stopniu politykę zagraniczną. MSZ, które zawsze zajmowało pierwsze miejsce po kanclerzu, jeśli chodzi o protokół, już dawno przestało mieć znaczenie, dlatego też były szef MSZ Heiko Maas utrzymwał biuro zajęte kursami na temat tego, jak jego pracownicy mogą zrzucić z siebie "toksyczną męskość": Chodzi tu o

- "Wzorce męskich ról/męskości - język sprawiedliwy płciowo - ojcostwo - kompatybilność - praca opiekuńcza - życie queer - partnerstwo - intersekcjonalność ..."

Czy teraz jeszcze bardziej nasilona "feministyczna polityka zagraniczna" zrobi wrażenie na Joe Bidenie, Xi Jinpingu, Władimirze Putinie czy nawet Łukaszence? Czy tylko się uśmiechają, czy też śmieją się do rozpuku z nowego niemieckiego rządu hipisów?

Legalizacja marihuany pasuje do tego. Co prawda, doświadczenia Holandii pokazują, że w żaden sposób nie osusza to czarnego rynku i przestępczości, a wręcz grozi powstaniem narko-państwa zdominowanego przez klany narkotykowe. Mimo to, przyszły minister zdrowia Karl Lauterbach wzywa do swobodnego zażywania narkotyków, aby zapobiec mieszaniu heroiny z trawą -co jest czystym wymysłem, który ma motywować do legalizacji.

Ale szczytem jest z pewnością to, że Cem Özdemir, polityk zupełnie nieobeznany z tematem, zostanie ministrem rolnictwa - jego jedynym doświadczeniem z rolnictwem jest, jak sam wyznaje, uprawa własnych konopi na balkonie. Nie można więc powiedzieć, że kwalifikacje nie liczą się  w nowym gabinecie ćpunów.

Największe błędy

Imigracja biednych ma być rozszerzona i w przyszłości nagradzana paszportem błyskawicznym po pięciu lub, w szczególnych przypadkach, nawet trzech latach legalnego pobytu, a wymagane wcześniej umiejętności językowe mają być w  zniesione. Zniesienie ważnych sankcji w systemie Hartz IV sprawi, że Niemcy staną się jeszcze bardziej niż dotychczas atrakcyjne dla bieda- imigrantów. Już i tak przeciążone państwo opiekuńcze nie będzie w stanie poradzić sobie z taką polityką, ale przecież może się w tym celu nieskończenie zadłużać.

Nowi imigranci powinni podziękować swoim dobroczyńcom krzyżykiem na liście wyborczej; w ten sposób migracja przekształca się w przyszły sukces wyborczy. Za polityką migracyjną kryje się wizja społeczeństwa wielokulturowego bez własnej tożsamości kulturowej, z obszernymi przywilejami dla mniejszości wszystkich kolorów i masowymi subsydiami za ich rzekomą "dyskryminację" w kraju docelowym ich lotu. Obecne "małżeństwo dla wszystkich" zostanie uzupełnione o regulacje dotyczące poligamii, co powinno także wreszcie zalegalizować dziecięce narzeczone z regionu arabskiego; w końcu dotychczasowe zakazy są wielkim obciążeniem dla niektórych migrantów z tego regionu.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale