W Wielki Czwartek Telewizja Polska pokazała film dokumentalny "Egzorcyzmy Annelise Michel", który zresztą na swoim blogu zawczasu polecałem. Film był bardzo ciekawy, jednak po jego emisji na forach internetowych rozgarzała dyskusja - czy wolno upubliczniać nagrania z egzorcyzmów. Oczywiście nie wolno - zarówno dlatego, że zabrania tego prawo kanoniczne, jak i dlatego, że dla osoby nieprzygotowanej, niezaznajomionej z tematem, taki film może okazać się wręcz szkodliwy! Co do autentyczności samego opętania nie wątpliwości - wystarczy wsłuchać się w dźwięki wydobywające się z Annelise - żaden człowiek nie jest w stanie tak "mówić".
Samym przypadkiem interesowałem się od dawna - od kiedy obejrzałem film "Egzorcyzmy Emily Rose", oparty na kanwie własnie tych wydarzeń. Co niepokojące, po obejrzeniu dokumentu zacząłem odrzucać "optymistyczną" interpretację (przesłanie od Matki Boskiej przychodzącej jakoby do Annelise). Prawda wydaje się być znacznie bardziej przerażająca - wygląda na to, że demony w okrutny sposób wszystkich zwiodły. Więcej można na ten temat przeczytać w bardzo ciekawym artykule pana Michała Buszewskiego na stronie konserwatyzm.pl .
Dlaczego piszę o "dziwnym zainteresowaniu"? Jakiś czas temu protestant "Haereticus" pisał na swym blogu "Wolna Myśl Religijna" o dziwnym zdarzeniu - mianowicie za pomocą statystyku stat4u stwierdził, że jego blog jest dosłownie oblężony ludźmi, łączącymi się z różnych miejsc, który wpisują w wyszukiwarkę słowo "agnostyk". Stwierdziłem, że z moim blogiem dzieje się coś podobnego - w zasadzie większość osób, które na niego wchodzą, poszukuje informacji o... egzorcyzmach Annelise Michel. Wprawdzie frazy z wyszukiwarki są różne - na ogół "Egzorcyzmy Anne" i "Egzorcyzmy Anny", a także np. "dziennik Annelise Michel", "stosunek Kościoła katolickiego do Annelise Michel", "beatyfikacja Annelise Michel", ale poza tym sytuacja wydaje się być analogiczna do tej, opisanej przez Haereticusa. Zastanawia mnie do wszystko...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)