Jedną z moich wad jest zaczytywanie się w powieściach SF klasy B , C a nawet niżej... Jak już dorwę jakąś space operę, najlepiej w niezliczonej ilości tomów, to niestety jestem wyłączony na bardzo długo i nie dosypiam...
Ale do rzeczy... W jednej z takich sag , na jednej z niezliczonej ilości zamieszkałych planet istnieje Państwo , które toleruje istnienie warstwy społecznej nazwanej "doliści" . Polski przekład oddaje istotę członka tej warstwy - żyje tylko dzięki "doli" jaką otrzymuje od Państwa . Każde zmniejszenie "doli" , nie mówiąc o jej odebraniu , grozi buntem na skale planetarną i ma międzyplanetarne konsekwencje.
W Londynie właśnie wybuchł bunt "dolistów". Widok spokojnie odchodzącej dwójki "dolistów", niosącej zapakowana plazmę znanej firmy , po okradzeniu sklepu przy bierności policji jest na to dowodem. Głos lektora mówi, że pewnie ich nie było stać. "Dola" była za mała... Kryzys...
Pewnie z następnego tomu tej space opery dowiem się jak to wszystko się skończy....
PS
Ponoć policja prosi rodziców o kontakt z dziećmi by wróciły do domów i nie robiły sobótek.
Inna informacja mówi , że na ulice wyjdzie wojsko.
Ciekawe które rozwiązanie będzie skuteczniejsze ?


Komentarze
Pokaż komentarze (7)