Refleksja nr 1 – bezgraniczna, pozbawiona zdroworozsądkowych podstaw, lojalność i idąca z nią w parze konieczność wygadywania bzdur ma swoją cenę, chyba że osoba prezentująca te zachowania jest niespełna rozumu. Pana Hofmana o taki stan rozumu nie posądzam. Trzeba tylko uważać by w rekompensowaniu sobie dyskomfortu bezgranicznej lojalności nie być zbyt zachłannym.
Refleksja nr 2 – sytuacja w której jakiś „front men” tej czy innej partii „da ciała” będzie się powtarzać. Aby nie zachodziła potrzeba wyznań typu „jak ja go/jej nie cierpiałem/am” oraz „ja wiedziałem/am, że tak będzie” , które to wyznania już po fakcie „dania ciała” wydają się być trochę komiczne, proponuję wcześniejsze deklaracje o sympatiach i antypatiach do front men’ów partii którą się popiera aby oszczędzić sobie śmieszności.
Refleksja nr 3 – nawet absolutna władza „partyjnego wodza” nie uchroni partii przed kompromitującym zachowaniem jakiegoś jej ważnego, przepraszam za wyrażenie, członka. A im ta władza bardziej absolutna tym więcej kompromitacji spadnie na wodza. Więc po co robić wszystko by być tym wodzem jeszcze większym ?
Refleksja nr 4 – najbardziej przygnębiająca – nie ma u nas siły , która wymogłaby na władzy szacunek dla publicznych pieniędzy. Ani elektorat ani IV władza tego nie potrafią. Są po prostu zajęci sami sobą…
A zdjęcia ? Tak dla lansu .. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (33)