Dziś przy sobocie trójka profesorów uraczyła mnie takimi oto mądrościami :
1. Jeden stwierdził , że wolność słowa, wolnością słowa ale jak ktoś gada co się profesorowi nie podoba to niech se gada u siebie w domu…
2. Drugi stwierdził, że demokracja ma równać do najgorszych…
3. Trzeci stwierdził, że wybory to nie sprawa polityków, radził by na ich wyniki cierpliwie czekać a i nikomu - zwłaszcza członkom PKW - d..py nie zawracać gdy ich ogłoszenie się opóźnia…
Nie wiem czy to dzisiaj coś w powietrzu było, czy też szanowne grono profesorskie broni desperacko czegoś co kiedyś samo tworzyło a co jak widać się pruje… Nagromadzenie „dziwnych treści” w tych wypowiedziach świadczy, iż desperacja jest tak daleko posunięta iż nagromadzenie nonsensów w tych stwierdzenia przekracza wszelkie normy. Nie , nie uważam że robią to z wyrachowania – kto z nas ochoczo przyznaje się do swoich błędów niech pierwszy rzuci kamieniem… Więc czego się czepiam ? Nie czepiam się.. odnotowuje jedynie najsmutniejszy, jaki może się zdarzyć, przejaw plemiennej lojalności u ludzi, którzy jak nikt inny są predestynowani by być na tą plemienność odpornymi…


Komentarze
Pokaż komentarze (11)