2 obserwujących
13 notek
7393 odsłony
194 odsłony

Historia rodu Salomona z Trojanówki

Wykop Skomentuj19

Niesprawiedliwe były losy dwóch braci gdy ojciec umierał. Starszy zwykle dziedziczył majątek, młodszy tylko woreczek brzęczących blaszek i błogosławieństwo na drogę.

Trojanówka to nieduża wieś na Wołyniu, dziś Ukrainie. Stamtąd można wywodzić ród naszego bohatera. Bo ród ten powstał gdy młodszy syn żydowskiego karczmarza w Trojanówce, swój woreczek z brzęczącymi monetami od brata uzyskał. On uznał, że będzie mu lepiej, gdy nowe chrześcijańskie życie rozpocznie. Choć Żydowska historia tego rodu znacznie starsza była, można by ją rozpocząć od przodka, co po rozbiciu przez Turków Kaganatu Chazarskiego na Ukrainę (Wołyń) się przeniósł, by tam szczęścia swego rodu szukać. Różne były tego rodu koleje, ale Wołyń znacznie mniej cierpiał od najazdów ludów stepowych niż bardziej na wschód położone tereny smagane przejazdami oddziałów tatarskich i kolumnami pieszych niewolników na rynek w Bakczysaraju.

Jako Żydom, którym ziemi posiadać nie było wolno utrzymywali się z różnych profesji, to lichwy się chwytając, która między Żydami jest zabroniona, ale łupić nią niewiernych jest wolą ich „Boga”, to z drobnego handelku. Niestety lichwiarski zawód był niebezpieczny, nie raz „żydowina”, co lichwą ludność okoliczną cisnął na bramie wjazdowej wieszano i w ten sposób długi umarzając. Bezpieczniejsze zaś było prowadzenie karczmy, stąd gdy ród ten karczmy się dorobił rozpijał miejscową ludność pobierając opłatę tylko od wejścia do karczmy, wódki każdy mógł wypić tyle póki nie padł. Tak wiedli swój żywot z pokolenia na pokolenie z karczmy się utrzymując, aż nadszedł rok 1638, gdy umierał ojciec dwóch braci. Starszemu karczmę zostawił a młodszemu Salomonowi tylko pieniężne uposażenie. Ten miał smykałkę do rolnictwa, choć jako Żyd ziemi zakupić nie mógł. Stąd postanowienie przechrzczenia się na chrześcijaństwo. Tak nastąpił podział rodu, jedni pozostali w judaizmie, drudzy za chrześcijan chcieli uchodzić. Aby takimi byli widziani przybrali nazwisko z szlachecka brzmiące, od nazwy wsi, gdzie karczmę rodzinną mieli się wywodzące. Salomon zakupił małe gospodarstwo i już jako chrześcijanin je prowadził. To gospodarstwo ze zmienną koleją losu, jak to na Wołyniu bywało prowadzili kolejni potomkowie do czasu Wielkiego Głodu na Ukrainie, kiedy to siłą i podstępem ich z ojcowizny wyrugowali. Syn wyrugowanego gospodarza wstąpił pod sztandary Trizuba pod którymi dzielne boje z oddziałami AK odbywał, polskie wsie ku chwale Ukrainy pacyfikował „rezając” polskie rodziny ale również tych Ukraińców którzy zbyt bardzo Polakom sprzyjali. A metody mieli haniebne, gwałt i śmierć kobiety to była jakby dla niej łaska. A to rozpruwali kobietom brzuchy, by kota w nich zaszyć, a to piłą przepiłowywali człowieka na pół. Dość popularną zabawą był „polski orzełek”, czyli dziecko rzucone na sztachety co w konwulsjach konając rączkami i nóżkami machało. Takie to przyjemności mołojcy sobie urządzali. Ci mołojcy spod sztandarów trójzuba.

Syn wyrugowanego gospodarza w czasie jednej z akcji pacyfikacyjnych, gdy natrafili na broniący wsi oddział AK, został ciężko ranny i do końca wojny rany swe wylizywał. Po wojnie, gdy na Wołyń wrócili Rosjanie, bojąc się odpowiedzialności za czyny wojenne zebrał swą rodzinę i wyjechali jako rugowani na Śląsk, gdzie nowy żywot rozpoczęli. Tam na przełomie lat 50 i 60 na świat przyszedł ich syn Jerzy. Jerzy nie był orłem w szkole ale od najmłodszych lat działał w różnych socjalistycznych organizacjach młodzieżowych. Gdy z trudem zdał maturę, a wiedzy do dalszej nauki pozwalającej na działanie w organizacjach studenckich nie stało, w czasie wojennym zaczął pracę dla służb, wśród oddziałów ZOMO. Tam na wzór „American dream” od pucybuta do milionera ciężko pracował, aż dostał skierowanie na studia, na wydział prawa, by pracę mógł dalej wykonywać, studia zaoczne. A jak wiemy, tym ze „skierowaniem” studia inaczej biegły. Zgodnie z dawnym dowcipem „Na którym to ja jestem roku towarzyszu Rektorze? Na drugim towarzyszu studencie. Oj słabo się towarzyszu rektorze staracie, słabo.” Tak nasz bohater został prawnikiem bez wiedzy ale z ambicjami. Ale czasy dla tych co „z urzędu” stały się ciężkie. Urząd, cenzurę rozwiązano, komuniści sztandar wyprowadzili, zaczęły się czasy liberalne. Nasz „prawnik” wrócił do dawnych korzeni i zajął się działalnością lichwiarską, w której wykorzystywał dawne powiązania ze służbami zza wschodniej granicy.

Wraz z kilkoma kolegami „ze studiów” zakłada „Centrum organizacji pozarządowych, pomocy przedsiębiorcom w potrzebie”. Główną działalnością tego centrum jest jednak wyszukiwanie przedsiębiorstw z problemami finansowymi i proponowanie im kredytów konsolidacyjnych, by z czasem za procenty przejąć tę firmę, lub ją z korzyścią dla siebie zlicytować. Również brał udział w różnych innych przekrętach finansowych, niekiedy podawano go do sądu, ale zawsze dzięki dawnym powiązaniom unikał konsekwencji.

Ma też swoją drugą prywatną działalność. Przez Internet bierze udział w niszczeniu wszelkich portali pozwalających polakom na niezależną dyskusję ze szczególnym uwzględnieniem portali niosących pomoc przedsiębiorcom, którzy wpadli w tarapaty dzięki działaniu takich firm „pomagających przedsiębiorcom” jak ta, w której wspólnikiem jest. Taka poboczna działalność „marketingowa”. Kapitalistycznym to zwyczajem jest konkurencję niszczyć, bolszewickim stosować takie metody.

Jego działalność na portalach jest prosta, działa poprzez pomówienia, wymyślanie różnych niestworzonych rzeczy, byle tylko tego co odkrywa jego działalność zneutralizować. Donosicielstwo, przecież takiego nie plami, zresztą czy coś plami honor takiego?

No cóż, prawda to prosta chłop może wyjść z gumna ale gumno z chłopa nie, tak samo lichwiarstwo w genach silne ślady na wiele pokoleń pozostawia.

Czy historia to prawdziwa? Na pewno prawdziwa, Salomon, co od nazwy miejscowości nazwisko swe przyjął to postać historyczna, a jego potomek Jerzy? Obejrzyjcie się dookoła, czy go gdzieś nie widzicie? Nie widzicie w losach przedsiębiorców co lichwiarzom zawierzyli a dziś ze łzami w oczach pamięć swych firm wspominają. Całe szczęście, że niewiele ich było, bo nasz Jerzy nie w pałacach mieszka a na osiedlu, gdzie jak się mówi wrony na ogonach zawracają w małym mieszkanku z rodziną klawiaturę z nienawiścią do Polaków klepie.

Ciekawa jest nasza historia, nie raz potomek lichwiarzy dziś do lichwy wraca, bo dziś mamy wolność gospodarczą, zawierzyłeś firmom co fundacjami wsparcia przedsiębiorców się mienią, a to wilki w owczej skórze obcym lichwiarzom służą. Czasy mamy trudne, ciężko utrzymać firmę, nie jeden sięga głęboko do sakiewki aż palce błądzą długo lecz złotego nie znalazły. Stąd omijajcie „wilków” co z czerwonymi oczyma wołają, pomogę ci, dam ci „kredycik” konsolidacyjny. Wziąłeś 1000 zł za trzy miesiące zwrócisz „tylko” 1050, RRSO to tylko XXX,XX% policz ile to procent więcej. Jeśli możesz, wstrzymaj się z kredytem, a za te „tylko” 50 zł zabawkę dziecku kup.


Wykop Skomentuj19
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura