2 obserwujących
13 notek
7411 odsłon
259 odsłon

Chirurdzy epoki kamienia

Wykop Skomentuj

Policjant z plemienia Gusii po wielokrotnej trepanacji czaszki / fot. autor nieznany, zdjęcie wykonane w latach 50 XXw.

Dla wielu z nas człowiek epoki kamienia łupanego to dzikus ganiający po lasach z toporkiem kamiennym i zaostrzonym kijem. A w świetle badań rzeczywistość jawi się całkiem odmienna. W pewnych umiejętnościach medycznych chirurgów tego czasu dogoniliśmy całkiem niedawno. 

Trudno nam dziś wyrokować o umiejętnościach medycznych ludzi żyjących w epoce kamienia łupanego w zakresie chirurgii tkanki miękkiej, bo dowody metod przez nich stosowanych już dawno rozsypały się w pył, lecz w tym, co przetrwało i co możemy zbadać, czyli w kośćcu, możemy stwierdzić rękę nie byle jakich mistrzów. 

Dziwne znaleziska

Co pewien czas naukowcy badający groby ludzi żyjących w epoce kamienia łupanego odnajdowali czaszki z owalnymi otworami o regularnych lub nieregularnych krawędziach. Niekiedy otwory te miały również prostokątny kształt. Padały różne propozycje wyjaśnienia tych znalezisk. Że to rany zadane narzędziem, że to metoda torturowania pojmanego wroga. Jednak w zadziwiająco dużej liczbie przypadków ślady naturalnego odbudowywania się tkanki kostnej wskazywały, że osoba poddana zabiegowi po jego wykonaniu żyła długo i z pewnością przyczyna jej zgonu była zupełnie inna. 

Możliwość powodzenia trepanacji czaszki wykonywanych w warunkach namiotu szamana wydawała się nie do pomyślenia. Jeszcze na początku XIX w. zabiegu tego, ze względu na wysoką śmiertelność, nie wykonywano. A tu ekspertyza dwustu czternastu czaszek noszących cechy zabiegu trepanacji wykonanej w epoce kamienia łupanego dokonana przez T.D. Stewarda wykazała, że w 55,6% wypadków zabieg doprowadził do pełnego wyleczenia, w 16,4% pacjenci znajdowali się we wczesnej fazie kuracji i zmarli z innych przyczyn, a tylko w 28% pacjenci nie wykazywali oznak ozdrowienia i zmarli w czasie lub bezpośrednio po zabiegu. Wyniki pracy innego naukowca podają, że wyleczeniu podlegało 62% poddanych temu zabiegowi. 

Są to dane miażdżące dla chirurgii XVIII i XIX wielu, czyli sprzed okresu aseptyki, gdzie po wykonaniu takiego zabiegu uzyskiwano niemal 100% śmiertelność. Zaś po wprowadzeniu zasad aseptyki śmiertelność spadła do 43%, a dopiero narodziny współczesnej aseptyki i anestezji zmniejszyły śmiertelność do 14% (wyniki sprzed ery antybiotyków). 

A jednak to trepanacje

Dla rozwiązania zagadki przyjrzano się dzisiejszym praktykom medycznym stosowanym przez ludy nie znające współczesnej medycyny i okazuje się, że umiejętność ta wcale nie jest obca dzisiejszym szamanom. Takie operacje wykonuje się np. w Afryce, szczególnie w przypadkach nagłych, gdy na transport do szpitala nie ma szans. Ciekawym przypadkiem jest pewien, widoczny na zdjęciu, policjant z plemienia Gusii, który w wyniku kilku zabiegów trepanacji ma usuniętą czaszkę na powierzchni 200 cm kwadratowych, a operacje wykonywano w roku 1945 i w latach późniejszych, po tym jak w roku 1940 w wyniku uderzenia głową w futrynę pojawiły się u niego bóle głowy. 

Tego typu operacje wykonywali również inkascy medycy. Pochówki z epoki kamienia, w których znajdujemy czaszki po zabiegach trepanacji, rozlokowane są w całej Europie, w Afryce, jak również na wyspach Polinezji. Z opisów w chińskiej literaturze wiadomo, że chińska medycyna również znała takie zabiegi. W opisach tych zachowało się wspomnienie o kobiecie, która usuwała z mózgu pasożyty (robaki), które powodowały ślepotę i głuchotę. A więc nie była to umiejętność kilku zapaleńców, którzy przeskoczyli swoją epokę, a umiejętność powszechna wśród ówczesnych szamanów. 


Po co wykonywać trepanację?

Przyglądając się współczesnym praktykom ludów pierwotnych przypuszcza się, że i dawniej trepanację, czyli otworzenie czaszki, przeprowadzało się w wielu przypadkach. Zarówno usiłując usunąć bóle głowy, choroby psychiczne, pasożyty zagnieżdżające się w czaszce, przy padaczce, a nawet niewłaściwym zachowywaniu się dzieci, jak i z przyczyn mechanicznych - jak odbudowa czaszki po wypadkach, czy też przy usuwaniu wgnieceń i ran zadanych podczas walki. Domniemywa się, że umiejętność ta wywodziła się z chirurgii weterynaryjnej, początkowo przypuszczano, że pierwsze zabiegi wykonywano na owcach, w celu usunięcia pasożytów gnieżdżących się w głowie i powodujących tzw. kołowaciznę, jednak teoria ta upadła, gdy okazało się, że umiejętność ta była znana również na wyspach, na których owiec nie znano. 

Narzędzia i przebieg operacji

Operację tę, na podstawie opisów osób, które widziały zabiegi dokonywane przez szamanów, odtworzył dr medycyny Thomas Parry i sam wykonał kilkanaście takich zabiegów na czaszkach niedawno zmarłych. Naukowiec określił cztery metody. Potrzebne do wykonania takiego zabiegu były narzędzia wykonane z obsydianu, krzemienia, łupków, szkła, muszli, kła rekina. Pierwszym krokiem było wykonanie na głowie nacięcia skóry w kształcie litery V lub Y, następnie za pomocą narzędzia w formie skrobaka wyskrobywano w kości czaszki eliptyczną linię, która kolejnymi ruchami po obwodzie zamieniała się w bruzdę i w końcu doprowadziła do wycięcia eliptycznego krążka. Krążek taki można było wyjąć, a w powstałym otworze wykonać zabieg. Wykonanie muszlą trepanacji czaszki w czaszce 9- miesięcznego dziecka doktorowi Parremu zajęło 20 minut, zaś w czaszce dorosłego Maorysa większą muszlą niecałe 14 minut. 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura