37 obserwujących
2969 notek
744k odsłony
  48   0

Chciałabym upamiętnić kobiety walczące w cywilnych ubraniach

Zo


"Chciałabym upamiętnić kobiety walczące w cywilnych ubraniach, czy te w mundurach. Kiedy się ma blisko sto lat, ma się jedno zadanie. Za swoje ostateczne zadanie życiowe, uważam żeby w Warszawie stanął pomnik upamiętniający ten wielki czyn kobiecy, udział kobiet, połowy społeczeństwa w tym, żeby ocalić ten naród. Nie lubię tego słowa bohaterki, bo obywatelski czyn jest jeden, tu chodzi o stałą służbę, poświęcenie wszystkiego, rodziny..., a ta kultura straci wiele jak nie istnieje przekaz, naród nie może zgubić żadnego pokolenia."- Pozostawiła swój testament ostatnia Cichociemna, w filmie, niestrudzonych "łowców" świadków historii, Marka Widarskiego i Grzegorza Borowskiego: "Elżbieta Zawacka - miałam szczęśliwe życie"


Była pierwszą kobietą zrzuconą na spadochronie do okupowanej Polski. Pozostaje w cieniu Krystyny Skarbek – Giżyckiej, o której Churchill mówił : "moja ulubiona agentka", pierwowzoru Vesper Lynd, pierwszej dziewczyny Bonda. Pierwszej, bo pojawiającej się w pierwszej powieści o przygodach 007 – wydanej w roku 1953 „Cassino Royal”. Skarbek została w tajemniczych okolicznościach zamordowana po wojnie, na rok przed ukazaniem się książki. Nigdy nie rozstawała się ze swoją ulubioną bronią - nożem. Nóż stał się również narzędziem zbrodni. Zebrała informacje wywiadowcze, które pomogły Churchillowi w uściśleniu przewidywanego terminu ataku niemieckiego na ZSRR, w Kairze współpracowała z polskim wywiadem, który dopomógł amerykańskiej inwazji w Afryce Północnej... Niestety udział polskiego wywiadu w II Wojnie Światowej jeszcze długo pozostanie tajemnicą. Brytyjczycy dokonując przeglądu materiałów archiwalnych na początku lat dziewięćdziesiątych, dotyczących polskiego wywiadu, wyłączyli je z udostępnianych zasobów i utajnili na kolejne 50 lat.



Elżbieta Zawacka urodzona w całkowicie zgermanizowanym Toruniu, bez znajomości języka polskiego, zachowała świadomość narodową, bo tożsamość, budująca poczucie wartości, to wiele składników, elastycznych, wymiennych, z czasem jedne stają się ważniejsze inne mniej, pojawiają się nowe. Te które wydawałoby się istotnymi mogą mieć mniejsze znaczenie niż się wydaje. Narody pozbawione własnego języka po wiekach potrafią go odbudować a jednostki zachować tożsamość bez jego znajomości. H. Dąbrowski, Karol Kniaziewicz początkowo, słabo lub wcale nie mówili po polsku. Elżbieta Zawacka tworząc komórki łączności na terenie Rzeszy niemieckiej korzystała w większości z nieznających polskiego obywatelek Niemiec. Przed wojną instruktorka Przysposobienia Wojskowego Kobiet, w 1939 komendantka Rejonu Śląskiego PWK. Mieszkając w Tarnowskich Górach uczyła w Liceum Raciborzanek, liceum dla Polek mających obywatelstwo niemieckie, które w większości nie znały języka polskiego. Prowadziła tu z nimi pogadanki patriotyczne, wierząc, że kultura polska ma moc uwodzenia dusz i ludów. Tak tedy toczyła owe walki o "wolność" ducha i właśnie te absolwentki liceum mieszkając w Berlinie, Nadrenii i w innych częściach Rzeszy stały się bazą tworzonych przez nią komórek łącznikowych, szczególnie przydatnych w szlakach kurierów podążających do Londynu przez Niemcy, czy też gdy Zawacka sama przewoziła gotówkę dla AK z Berlina.




Otóż z Londynu pieniądze szły do banków szwedzkich, stamtąd przekazywane do Berlina, tu zakonspirowany urzędnik niemiecki odbierał je i przekazywał polskiej kurierce, która szmuglowała do Warszawy. Zo, bo tak brzmiał jej jeden z pseudonimów, ponad sto razy przekraczała granice, przy tym wielokrotnie śledzona. Udawało się jej umknąć mimo zastawionych pułapek, rozesłanego za nią listu gończego. Jej umysł wygrywał częstokroć walkę z aparatem hitlerowskim. Pozostała nieuchwytna. Gestapo mogło jedynie zaaresztować jej całą rodzinę. Brata zakatować w Oświęcimiu. Jak były to duże sumy, przewożone przez kurierkę, zasilające Polskie Państwo Podziemne, niech świadczy fakt, że samą drogą powietrzną zostało przerzuconych do Polski w walucie około 35 mln ówczesnych dolarów, 19 mln marek, plus fałszowane banknoty Generalnego Gubernatorstwa tzw "młynarki". Suma trudna dziś do przeliczenia.



Realizując marzenie łączenia żywego piękna intelektu z magiczną siłą formułowania nauk ścisłych, stała się uczennicą Zdzisława Krygowskiego, tego samego, którego studenci Marian Rajewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski jako pierwsi na świecie złamali szyfr niemieckiej maszyny szyfrującej Enigmy, tym samym efektywnie przyczyniając się do wcześniejszego zakończenia wojny. Znajdowała radość i umiejętność w studiowaniu łaciny. Pod koniec 1940 Zo przeniesiono do Warszawy – dostała przydział do Wydziału Łączności Zagranicznej Komendy Głównej Armii Krajowej "Zagroda", przerzucała ludzi do Szwecji.


" Warszawa absolutnie nie wiedziała, że Londyn jest całkowicie zależny od Anglików i za dużo żąda. Tam Londyn wcale nie znał naszych warunków, że swoimi nierozsądnymi rozkazami psuje nam robotę i po to ja tam pojechałam, żeby to uzgodnić ale to był prawie koniec wojny" - mówi, oswobodzając się od wszelkich autorytatywnych wpływów, Zawacka. Jednak wg niej najważniejszym zadaniem było przekonanie Londynu do nadania kobietom praw żołnierskich. Polskie prawo ich im nie dawało, mogły być tylko cywilnymi pomocnikami. Chciała, by uregulować służbę kobiet, żeby one z pomocniczek wojska stały się żołnierkami RP. - "Cztery miesiące studiowałam drogi poczt krajowych do Londynu. Zestawiłam wszystkie drogi poczt przez Niemcy, Francję południową, granice rozdzielone Pirenejami by przedstawić Sikorskiemu jak wygląda łączność z krajem i ogromna ilość materiału, po kilkaset stron w mikrofilmach z mapami, wykresami... wywiad tak wspaniale działał."


I epoka powojenna, chcąc wyraźniej określić jej atmosferę, wszelkie cierpienia, wynaturzenia, sprzedajność i przeniewierstwa mówi: " Rosjanie mieli takie sposoby przeżarcia społeczeństwa, wszędzie mieli swoich ludzi, którzy donosili a myśmy uważali ich za porządnych uczciwych Polaków... a oni byli agentami, a nie wiedziałam kto mnie zdradzał. Komuna urządzała obławy, wielkie obławy, obserwowała długo, były te procesy winowskie, te więzienia straszne, aresztowania akowców. Zaaresztowali mnie w 51 roku i wtedy się wszystko skończyło, siedziałam... grozili naturalnie śmiercią, skończyło się na wyroku 10 lat."


Elżbieta Zawacka, ps. „Zelma”, „Sulica”, „Zo”, jedyna spośród 15 kandydatek, które pomyślnie przeszły trening Cichociemnych, zrzucona do Polski. Druga w historii WP awansowana na stopień gen. brygady, odznaczona Orderem Orła Białego. Pierwszą awansowaną na stopień generalski była Maria Wittek, której pomnik ufundowany przez gen. Elżbietę Zawacką stoi dziś przed Muzeum Wojska Polskiego.


Kobiety żołnierki kształtujące historię. Czy zdołamy je docenić? Czy też pozostanie to dla nas bez znaczenia.



Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale