RAPALLO.
Niedziela Wielkanocna, 16 kwietnia 1922. Genua.
Oficjalnie trwa Konferencja Ekonomiczna. 34 państwa mają ustalić jak odbudować Europę po Wielkiej Wojnie. Nieoficjalnie wszyscy szpiegują wszystkich.
Dwóch ludzi, których nie powinno tam być
Walther Rathenau - minister spraw zagranicznych Rzeszy, prezes AEG, najbogatszy Żyd w Niemczech. Niemieccy generałowie go nienawidzą, Freikorps chce go zabić, a on wie że podpisanie czegokolwiek z bolszewikami to polityczne samobójstwo. Za dwa miesiące naprawdę go zastrzelą.
Karol Radek, właściwie Karol Sobelsohn ze Lwowa - polski Żyd, bolszewik, cynik, poliglota. Oficjalnie nie ma go w delegacji sowieckiej. Oficjalnie traktat negocjują Gieorgij Cziczerin i Adolf Joffe. Nieoficjalnie to Radek, w dymie z cygara, ustala wszystko z Niemcem Ago von Maltzanem na zapleczu. Człowiek który zdradził już każdą sprawę w jaką wierzył i wie że Moskwa też go kiedyś zdradzi.
Obaj są Żydami negocjującymi dla krajów, które Żydów nienawidzą. Obaj wiedzą że to co robią jest zdradą Zachodu. I obaj wiedzą że są podsłuchiwani.
To jest paliwo.
Koncept
Traktat w Rapallo był układem podpisanym 16 kwietnia 1922 między Niemcami a Rosją, w którym obie strony zrzekały się roszczeń i nawiązywały stosunki dyplomatyczne. Negocjowany przez Walthera Rathenaua i Gieorgija Cziczerina. Podpisany w trakcie konferencji genueńskiej, unieważniający wzajemne roszczenia i przywracający pełne stosunki dyplomatyczne.
Historia mówi że to był zimny deal. Paranoiczny thriller mówi że to była paniczna ucieczka do przodu.
W Genui Lloyd George i Francuzi chcą zmusić Niemców do płacenia i Rosjan do płacenia carskich długów. Jeśli Niemcy i Rosjanie się dogadają, razem zerwą łańcuch Wersalu.
Dlatego ktoś musi ich powstrzymać.
Noc w Hotelu Imperiale, Rapallo
AKT I - PRZECIEK
Hotel Imperiale w Rapallo, 10 km od Genui. Pada. Rathenau nie śpi od trzech dni. Dostaje liścik wsunięty pod drzwi, po polsku: WIEDZĄ ŻE TU JESTEŚCIE. JUTRO BĘDZIE ZA PÓŹNO. R.
R to Radek. Radek nie ufa własnej delegacji. Cziczerin jest chory, paranoiczny, boi się że go otrują. Joffe chce pieniędzy od Niemców. A w holu siedzą ludzie: Anglik z SIS udający dziennikarza Daily Mail, Francuz z Deuxième Bureau, i cichy Polak z Oddziału II, który rozumie każde słowo po niemiecku i rosyjsku bo jest ze Lwowa tak jak Radek.
Rathenau schodzi na dół o 2 w nocy. W palarni Radek już czeka. Dwa fotele, koniak, popielniczka pełna.
RATHENAU: Jeśli to podpiszemy, jutro w Berlinie powiedzą że żydowsko-bolszewicki spisek istnieje naprawdę.
RADEK: Walther, on istnieje. My nim jesteśmy. Pytanie tylko kto nas zabije pierwszy. Moi czy twoi.
AKT II - PODWÓJNY BLUFF
Radek proponuje: podpiszemy w niedzielę, kiedy wszyscy pójdą na mszę. Nikt nie zdąży zareagować. Rathenau chce klauzuli o tajnej współpracy wojskowej. Reichswehra ma ćwiczyć w Rosji, z dala od oczu Ententy. Radek chce żeby Niemcy uznali, że Polska to sezonowe państwo. Oba chcą tego samego: żeby mapa z 1914 wróciła, tylko bez Polski pośrodku.
Ale w hotelu zaczynają znikać dokumenty. Ktoś grzebie w walizkach. Telefonistka łączy rozmowy nie tam gdzie trzeba. Radek znajduje w swoim płaszczu kartkę z Gwiazdą Dawida narysowaną szminką.
Paranoja wchodzi na poziom, gdzie nie wiedzą już czy podsłuchuje ich wróg, czy własny wywiad.
Najlepsza scena: obaj idą na spacer po plaży w Rapallo, bo tylko szum morza zagłusza podsłuchy. Rozmawiają po niemiecku z polskim akcentem lwowskim. Dwóch zmęczonych, błyskotliwych Żydów którzy wiedzą że właśnie tworzą potwora, który pożre Europę w 1939.
AKT III - PODPIS
Niedziela Wielkanocna, godzina 18:00. Wszyscy myślą że delegacje grają w tenisa. W pokoju na piętrze Rathenau i Cziczerin podpisują. Bez fleszy. Bez szampana.
Gdy wychodzą, na korytarzu stoi ten Polak z Dwójki. Patrzy na Radka. Radek patrzy na niego. Żaden nic nie mówi. Obaj wiedzą co to znaczy dla Warszawy: Niemcy i Rosja znowu razem, znowu nad głową Polski.
Ostatni kadr: Rathenau wraca pociągiem do Berlina. W przedziale znajduje niemiecką gazetę. Na marginesie ktoś napisał ołówkiem: 24.6. Data jego przyszłego zamachu. Patrzy przez okno i wreszcie rozumie że traktat nie był o Rosji. Był o tym, żeby na chwilę poczuć że jeszcze ma kontrolę.
Cięcie na Radka. Siedzi sam w pustym hotelu, liczy ile dni zostało mu do momentu gdy Stalin przypomni sobie że za dużo mówi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)