Paweł Łęski Paweł Łęski
18
BLOG

NIEWRACAJĄCY

Paweł Łęski Paweł Łęski Kultura Obserwuj notkę 3

NIEWRACAJĄCY

 Ignacy Reiss to naprawdę Natan Porecki, urodzony w noworoczną niedzielę 1 stycznia 1889 roku w galicyjskich Podwołoczyskach nad Zbruczem, w zamożnej żydowskiej rodzinie kupieckiej. Prawnik po Wiedniu, poliglota, człowiek o nienagannych manierach. Idealny werbownik. Pracował we Lwowie, Berlinie, Wiedniu, Pradze, Amsterdamie, w latach 1933-1937 był już rezydentem INO NKWD w Paryżu.  


I właśnie to go zabiło. Wiedział za dużo, za dużo.

Paranoja: lipiec 1937

Wyobraź sobie Paryż. Wielka Czystka w Moskwie. Codziennie znikają ludzie, których znałeś z Łubianki. Twoi kuratorzy wzywają cię telegramem.


17 lipca 1937 Reiss dostaje wezwanie do ambasady sowieckiej w Paryżu. "Pilne konsultacje w Moskwie". To zdanie w 1937 roku znaczyło wyrok śmierci. Odmówił.


Wtedy zrobił rzecz szaleńczą - napisał list otwarty do Komitetu Centralnego WKP(b). O demaskacji stalinizmu, o zdradzie rewolucji. Przekazał go do publikacji przez trockistowski "Biuletyn Opozycji" Lwa Siewowa, syna Trockiego. I zostawił kopię w ambasadzie na ręce Lidii Grozowskiej, nie wiedząc, że ona sama jest agentką NKWD.


Od tego momentu stał się niewozwraszczeniem.


Termin - невозвращенец - to nie był slang. To była kategoria prawna od 1929 roku. Po uchwale o "wyjęciu spod prawa obywateli, którzy uciekli i dołączyli do wrogów". Wyrok: 10 lat Gułagu lub śmierć, nawet jeśli cię złapią za granicą.

Egzekucja: Chamblandes

NKWD nie wybaczało niewozwraszczeńcom, bo bali się jednego: że opowie.


Scenariusz, to podręcznikowa operacja likwidacyjna:

1. Przynęta emocjonalna: Gertruda Schildbach, niemiecka komunistka, agentka, stara znajoma Reissów. Płacząca, prosząca o spotkanie, o pomoc. Reiss wiedział, że nie powinien iść. Poszedł. 2. Kolacja za miastem: Lozanna, restauracja pod Lozanną. Potem spacer drogą do Chamblandes. 3. Samochód: Podjeżdża. W środku François Rossi i Etienne Martignat, a według późniejszych ustaleń także Rolan Abbiate i sam szef nielegalnej rezydentury Władimir Prawdin. Seria z pistoletu maszynowego. 7 kul w głowę, 5 w korpu. To nie była egzekucja, to była demonstracja. Mamy cię zabić tak, żeby inni defektory zrozumieli. 4. Dezinformacja: Ciało z czeskim paszportem na Hansa Eberhardta. Szwajcarzy już znali to nazwisko, bo ktoś wcześniej anonimowo doniósł, że Eberhardt to "poszukiwacz przygód, handlarz narkotyków i walutą". Donos wysłało samo NKWD, na wypadek gdyby Reiss wpadł. Klasyka - zatruć akta. 

I ten detal, który zawsze mrozi krew: w pokoju hotelowym zabójców w Lozannie policja znalazła pudełko czekoladek ze strychniną. Dla Elsy i małego Romana. Bo w logice Moskwy zdrada jest dziedziczna.


Przyjaciel, który przyjechał z telegramem z Amsterdamu, to Walter Krivitsky, kolejny sowiecki rezydent, kolejny przyszły niewozwraszczeniec. On też wiedział, że jest następny. W 1941 znaleziono go martwego w hotelu w Waszyngtonie.

Dlaczego to jest archetyp paranoicznego thrillera?

Bo Reiss zabił się sam dwoma listami. Pierwszym - do Stalina. Drugim - którego nigdy nie napisał - listą nazwisk, dat, siatek w Anglii. NKWD nie mogło ryzykować, że to sprzeda Francuzom.


Bo zabójczyni, Schildbach, po 8 miesiącach więzienia w Szwajcarii, naprawdę pojechała do ZSRR. Dobrowolnie. Bo wierzyła, że ją nagrodzą. Zniknęła w obozie.


Bo w tej historii każdy jest podwójny. Siergiej Efron, mąż Mariny Cwietajewej, który kierował w Paryżu "Związkiem Powrotu do Ojczyzny" - przykrywką dla werbunku NKWD, też był zamieszany w przygotowanie zamachu. Rok później sam został rozstrzelany.  


Reiss to pierwszy. Po nim będą to powtarzać na Andreu Ninie w Hiszpanii, na Lwie Siedowie w Paryżu, na Trockim w Meksyku. Chamblandes to próba generalna.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj3 Obserwuj notkę

There have been many comedians who have become great statesmen and vice versa.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura