2 obserwujących
452 notki
22k odsłony
  12   0

Wyzbywając się egoizmu, odnajduję wolność

Świadectwa chrześcijańskie – Wyzbywając się egoizmu, odnajduję wolność

Autorstwa Xiaowei, Chiny

Bóg Wszechmogący mówi: „W usposobieniu zwykłych ludzi nie ma przewrotności ani fałszu, łączą ich zdrowe relacje z innymi, nie są osamotnieni, zaś ich życie nie jest ani przeciętne, ani dekadenckie. Dlatego również Bóg jest przez wszystkich wysławiany, Jego słowa przenikają człowieka, ludzie żyją ze sobą w pokoju, pod opieką i ochroną Boga, ziemię przepełnia harmonia, której nie zakłóca szatan, zaś chwała Boża ma dla ludzi pierwszorzędne znaczenie. Tacy ludzie są jak aniołowie: czyści, pełni energii, nigdy nie skarżą się na Boga i wszystkie swoje wysiłki poświęcają wyłącznie szerzeniu chwały Bożej na ziemi” (Rozdział 16 „Interpretacji tajemnic Słowa Bożego dla całego wszechświata” w księdze „Słowo ukazuje się w ciele”). Słowa Boga pokazują nam, że usposobienie normalnej osoby nie ma w sobie nikczemności, kłamliwości ani egoizmu. Szczere podejmowania zadań od Boga, harmonijna współpraca z braćmi i siostrami i pełne poświęcenie obowiązkom to podstawowe zasady postępowania. Kiedyś żyłem według tych szatańskich zasad: „Każdy myśli tylko o sobie, a diabeł łapie ostatniego” i „Kiedy uczeń dowie się wszystkiego, co wie mistrz, mistrz ten straci źródło utrzymania”. Byłem samolubny, nikczemny, podstępny i nie przypominałem człowieka. Dopiero gdy doświadczyłem sądu i karcenia przez słowa Boga, zaczęło się zmieniać moje szatańskie usposobienie.

To był czerwiec 2018 roku. Brat Zhang dołączył do naszego zespołu jako mój partner. Wtedy myślałem: „Wypełniam już ten obowiązek jakiś czas, więc dobrze znam zasady i widziałem już wyniki pracy. Może kiedyś w innym zespole wezmę na siebie większą odpowiedzialność. Muszę pomóc bratu Zhang jak najszybciej się wdrożyć, by mógł podjąć pracę w naszym zespole”. Uczyłem go podstawowych umiejętności, jakie zdobyłem. Trzy miesiące później brat Zhang miał już podstawowe pojęcie i czynił naprawdę szybkie postępy. Wtedy zacząłem czuć się zagrożony, myśląc: „Brat Zhang coraz lepiej sobie radzi w swoich obowiązkach. Jak tak dalej pójdzie, czy mnie nie przewyższy? Czy przywódca nie powierzy mu ważnej roli w związku z postępami?”. Gdy to mi przyszło do głowy, pomyślałem: „Muszę przystopować. Nie mogę dzielić się z nim wszystkim, co wiem”. Od tego czasu, gdy zauważyłem u brata Zhanga niedociągnięcia, traktowałem go powierzchownie, nie dzieląc się pełnią swojej wiedzy. Wiedziałem, że to nie było w porządku, lecz pamiętałem stare przysłowie: „Kiedy uczeń dowie się wszystkiego, co wie mistrz, mistrz ten straci źródło utrzymania”. Jeśli on będzie w centrum uwagi, to jak ja się wykażę? Nie mógł mnie prześcignąć. W czasie dalszej współpracy, gdy brat Zhang o coś mnie pytał, dawałem mu niepełną odpowiedź.

Wkrótce przywódca i brat Zhang odbyli rozmowę na ważny temat. Serce mi podskoczyło na wieść o tym. Pomyślałem: „Jestem w zespole dłużej niż brat Zhang. Czemu przywódca ze mną nie rozmawia? Czy ja jestem gorszy? To ja go szkoliłem. Teraz on jest złotym dzieckiem, a mnie spycha się na bok, w zapomnienie. Czy nie będzie się uczył jeszcze szybciej? Jeśli dostanie ważne stanowisko, dla kogo ja będę wzorem?”. Odtąd w naszej współpracy, gdy brat Zhang napotykał trudności, nie chciałem mu pomagać. W rezultacie nasze postępy spowolniły, bo wiele spraw nie rozwiązaliśmy na czas. To wstrzymało pracę kościoła. Czułem się winny i nieswój, lecz nie zastanawiałem się nad tym. Pewnego dnia zaczęło mnie swędzieć pod pachą, nie chciało przestać. Nawet maść nic nie pomogła. Nazajutrz ramię tak mnie rozbolało, że nie mogłem nim ruszyć. Zrozumiałem, że to nie przypadek, stanąłem przed Bogiem i modliłem się, mówiąc: „Boże, ten stan spadł na mnie tak nagle. Wiem, że Twoja dobra wola za tym stoi. Lecz nie potrafię zgadnąć, jaka jest Twoja wola. Oświeć mnie i poprowadź”.

Pewnego dnia podczas modlitwy przypomniały mi się te słowa Boga: „Jeśli nie chcesz poświęcić wszystkiego, co posiadasz, skrzętnie to ukrywając, jeśli postępujesz podstępnie (…)” („Jedynie będąc uczciwym człowiekiem można być naprawdę szczęśliwym” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). To było dla mnie jak przebudzenie. Żyłem po to, by zdobywać sławę i korzyści, bałem się, że ten brat mnie przerośnie, nie byłem uczciwy w naszej pracy, nie chciałem się dzielić z nim wiedzą. Bóg mnie ostrzegał, zsyłając na mnie ten ból, bym zastanowił się nad sobą. Później przeczytałem ten fragment słów Boga: „Ludzie niewierzący przejawiają pewnego rodzaju skażone usposobienie. Kiedy mianowicie uczą innych profesjonalnej wiedzy bądź jakiejś umiejętności, robią to z przekonaniem, że »kiedy uczeń dowie się wszystkiego, co wie mistrz, mistrz ten straci źródło utrzymania«. Sądzą zatem, że jeśli przekażą innym całą swoją wiedzę, nikt już nie będzie darzył ich szacunkiem i utracą swoją pozycję. Z tego powodu czują potrzebę zachowania dla siebie części tej wiedzy, ucząc ludzi jedynie osiemdziesięciu procent tego, co sami wiedzą, i dbając o to, by zawsze mieć parę asów w rękawie. Mają bowiem poczucie, że tylko w ten sposób mogą dowieść swej rangi jako nauczyciele. Ciągłe wstrzymywanie informacji i ukrywanie asów w rękawie – jakiegoż rodzaju jest to usposobienie? Kłamliwe i fałszywe. (…) Nie myśl, że postępujesz, jak należy, lub że nie ukrywasz przed innymi wiedzy, kiedy mówisz wszystkim jedynie rzeczy najbardziej powierzchowne i podstawowe; to bowiem nie wystarczy. Czasami być może uczysz kilku teorii czy rzeczy, które ludzie mogą zrozumieć dosłownie, ale nowicjusze nie są w stanie uświadomić sobie ich istoty i najważniejszych punktów. Przedstawiasz im sprawy jedynie w ogólnym ujęciu, nie rozwodząc się nad nimi i nie wchodząc w szczegóły, a przez cały czas myślisz sobie: »No cóż, tak czy inaczej, powiedziałem ci o tym i niczego rozmyślnie nie ukrywałem. Jeśli nie rozumiesz, to dlatego, że jesteś osobą zbyt lichego charakteru, więc nie miej do mnie pretensji. Będziemy po prostu musieli się przekonać, jak Bóg teraz tobą pokieruje«. W takim rozumowaniu kryje się fałsz, czyż nie? Czyż nie jest ono samolubne i niegodziwe? Dlaczego nie możesz nauczyć ludzi wszystkiego, co sam masz w sercu, i wszystkiego, co sam wiesz i rozumiesz? Czemu zamiast tego ukrywasz przed nimi wiedzę? Jest to problem związany z twoimi intencjami i usposobieniem” („Zapisy przemówień Chrystusa”). Słowa Boga obnażyły moją sytuację. Nie chciałem mu przekazywać umiejętności, bo bałem się o własne imię i pozycję. Bałem się, że on się nauczy wszystkiego, a ja zostanę z niczym, że uczeń będzie rościł sobie prawo do miejsca mistrza. Tak postępując, byłem nazbyt samolubny, nikczemny, nieuczciwy i kłamliwy. Przypomniałem sobie czas, gdy brat Zhang dołączył do zespołu. Uczyłem go wtedy z takim zamysłem, żeby jak najszybciej rozeznał się w pracy zespołu. Miałbym komu przekazać swoje obowiązki, bo przecież liczyłem na objęcie ważniejszej pozycji. Lecz gdy zobaczyłem, jak szybko się uczy i że przywódca go ceni, zmartwiłem się. Myślałem, że jak tak dalej pójdzie, to on mnie przerośnie, że mnie zastąpi. Dlatego nie chciałem dzielić się z nim wiedzą. Czasem widząc, że trafił na trudności, nie chciałem mu pomóc. Przez to opóźniła się praca kościoła. Wciąż dążyłem do tego, by chronić własną reputację i pozycję, nie zważając ani trochę na dzieło domu Bożego. Byłem samolubny i podstępny. Gdyby Bóg mnie w odpowiednim momencie nie zdyscyplinował, nie zastanowiłbym się nad sobą. Wtedy przeczytałem te słowa Boga: „Odkąd zyskałeś wiarę, jesz i pijesz słowa Boże, chcesz przyjąć Boży osąd oraz karcenie i otrzymać zbawienie Boże. Jeśli jednakże zasady, zgodnie z którymi postępujesz, oraz kierunek, w którym podążają twoje uczynki i w którym prowadzisz sam siebie jako osobę, wciąż jeszcze nie uległy zmianie, jeśli jesteś taki sam, jak niewierzący, to czy Bóg uzna cię za kogoś, kto w Niego wierzy? Nie. Powie, że nadal kroczysz ścieżką ludzi niewierzących. Dlatego też, bez względu na to, czy wypełniasz swój obowiązek, czy zdobywasz profesjonalną wiedzę, we wszystkim musisz trzymać się zasad. Musisz traktować wszystko, co robisz, w zgodzie z prawdą i w zgodzie z prawdą musisz praktykować. Musisz posługiwać się prawdą, aby rozwiązywać problemy i odmieniać skażone skłonności, jakie zostały w tobie ujawnione, jak również niewłaściwe myśli i nawyki. Musisz je nieustannie przezwyciężać. Po pierwsze, musisz sam siebie badać. A kiedy już to zrobisz, to jeśli odkryjesz przy tym jakąś skażoną skłonność, musisz ją zmienić i ujarzmić, a potem odrzucić. Gdy rozwiążesz te problemy, kiedy nie będziesz już postępował wedle swych skażonych skłonności i będziesz umiał zrezygnować ze swych motywacji oraz własnych korzyści i praktykować zgodnie z zasadami prawdy, dopiero wtedy będziesz czynił to, co czynić powinien ktoś, kto naprawdę podąża za Bogiem” („Zapisy przemówień Chrystusa”). „Musisz przekazać ludziom istotę i główne kwestie profesjonalnej wiedzy, której uczysz – takie, których inni nie dociekli, lub z których nie zdali sobie sprawy – aby mogli wykorzystać swoje atuty, dochodząc w rezultacie do jeszcze liczniejszych, głębszych i dojrzalszych wniosków. Jeśli ofiarujesz wszystkie wyżej wspomniane rzeczy, przyniosą one korzyść ludziom, którzy wypełniają ten obowiązek, a także dziełu domu Bożego. (…) Większość ludzi, po raz pierwszy zapoznając się z jakimś konkretnym aspektem profesjonalnej wiedzy, potrafi zrozumieć jedynie jego dosłowne znaczenie, podczas gdy przyswojenie sobie zasadniczych kwestii i istoty wymaga pewnego okresu praktyki. Jeśli sam już opanowałeś te najtrudniejsze i najważniejsze sprawy, powinieneś bez ogródek przekazać je innym. Nie każ im dochodzić do nich okrężną drogą i poświęcać na to tak wiele czasu. To ty za to odpowiadasz i tak właśnie powinieneś postępować. Tylko wtedy, gdy przekażesz im to, co sam uważasz za podstawowe aspekty i istotę zagadnienia, nie będzie mowy o skrywaniu czegokolwiek i tylko wtedy nie okażesz się egoistą” („Zapisy przemówień Chrystusa”). Słowa Boga powiedziały mi, że muszę się skupić na autorefleksji i szukać prawdy, by wyzbyć się moją szatańską naturę. Musiałem porzucić niewłaściwe myśli i harmonijnie pracować z braćmi i siostrami, wypełniając obowiązki. Zrozumiałem, że każdemu wiele brakuje, czy to pod kątem prawdy, czy pracy, więc bracia i siostry muszą się wzajemnie wspierać w swych obowiązkach i omawiać to, co pojęli, bez ukrywania niczego przed innymi. Nadrabiając wzajemne braki, nie będziemy musieli iść okrężną drogą. Umiałem nieco więcej niż brat Zhang, bo Bóg był mi życzliwy. Powinienem był myśleć o woli Boga, wyzbyć się egoizmu, nauczyć brata Zhanga wszystkiego, by mógł jak najlepiej pracować. Tylko to byłoby zgodne z wolą Boga. Gdy to zrozumiałem, od razu zacząłem modlić się do Boga, chcąc porzucić niewłaściwe myślenie, przestać żyć zgodnie z mym samolubnym szatańskim usposobieniem. Później zwróciłem się do brata Zhanga, by szczerze z nim pomówić o moim stanie, by obnażyć moje szatańskie usposobienie. Podzieliłem się z nim też kluczowymi aspektami swoich umiejętności. Dzięki temu poczułem spokój, a moje dolegliwości po prostu ustąpiły.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale