2 obserwujących
510 notek
24k odsłony
  6   0

Świadectwo wiary – Ofiarując me serce Bogu

Świadectwo wiary – Ofiarując me serce Bogu

Autorstwa Xinche, Korea Południowa

W czerwcu 2018 roku chodziłam na próby do chóralnego wykonania „Hymnu Królestwa”. Byłam dumna i zaszczycona, że na scenie wyśpiewam chwałę Boga i będę nieść świadectwo. Modliłam się do Boga, obiecując, że jak najlepiej spełnię swoją powinność. Gdy zaczęłam ćwiczyć mimikę i kroki taneczne, byłam sumienna i zaangażowana, ale nie potrafiłam ani śpiewać ani tańczyć, więc byłam trochę sztywna i znacznie odbiegałam umiejętnościami od innych. Instruktor zawsze zwracał mi uwagę. Po pewnym czasie poczułam zniechęcenie, choćby nie wiem, jak się starała, nie było poprawy, pomyślałam, że gdy rozdzielane będą miejsca, bracia i siostry lepiej tańczący i śpiewający na pewno będą na przodzie, a ja wyląduję gdzieś z tyłu. Stałam się mniej aktywna na próbach, zaczęłam się coraz częściej spóźniać. Na pierwszym nagraniu ustawiono w tylnym rzędzie z boku. Złościłam się, myśląc: „Nie jestem w tym dobra, nie mogę się porównywać z braćmi i siostrami potrafiącymi śpiewać i tańczyć. Mogę dużo ćwiczyć, a i tak nie będę się nadawać do pierwszego rzędu i kamera mnie nie uchwyci. Po co mam się tak starać na próbach? Nie ma sensu przesadzać”. Od tego czasu było mi coraz trudniej znaleźć motywację. Wiedziałam, że źle wykonuję ruchy, ale nie starałam się ich poprawić. Czasem instruktor próbował nas motywować, mówił, że nawet jedna osoba odbiegająca od ustalonej choreografii może zepsuć cały efekt i opóźnić nagranie. Trafiło to do mnie i poczułam, że muszę pamiętać o tym, jaki ma być ogólny efekt, więc starałam się bardziej przez chwilę, lecz później znów traciłam motywację. Bez przekonania ćwiczyłam każdego dnia nie czując przewodnictwa Boga. Niektóre ruchy długo już ćwiczyłam, a i tak mi nie wychodziły. Gdy wszyscy rozmawiali o tym, jak rozumieją tekst hymnu, nie miałam klarownego pojęcia. Nie czułam się poruszona podczas śpiewu, a na filmie moje oczy i mimika były bez wyrazu. Mój widok nie dawał radości. Próby męczyły mnie coraz bardziej i chciałam, żeby ten program już się skończył, i przejść do innych zadań.

Gdy rozdzielono pozycje na scenie, zrozumiałam, że kamera nie zawsze mnie uchwyci, i czułam smutek. Myślałam: „Nie jestem w tym dobra, ale nie jest znów taka kiepska. Czy kamera nie mogłaby mnie uchwycić przy niektórych ujęciach? Czemu jestem wykluczona? Czy chodziłam na próby po nic? Gdybym wiedziała, to bym nie ćwiczyła tych wszystkich ruchów”. Później ilekroć chwytałam wzrokiem obiektyw kamery, cieszyłam się, przez resztę czasu nie wkładałam serca w występ, ruszałam się mechanicznie. Po skończeniu nagrania czułam niepokój, gdy na zgromadzeniu wszyscy mówili o tym, co zyskali. Robiłam to samo co oni, oni coś zyskali, a w moim sercu pustka, jak gdybym nic z tego nie wyniosła. Czemu? Poczułam lęk, myśląc, że może wstrętna jestem Bogu. Zaczęłam się modlić, prosząc Boga, by pomógł mi poznać samą siebie. Raz przeczytałam te słowa Boga: „Ludzie zawsze mówią, że Bóg zagląda głęboko w serce i wszystko dostrzega. Jednak nie wiedzą, dlaczego niektórzy nigdy nie osiągają oświecenia od Ducha Świętego, dlaczego nigdy nie otrzymują łaski, dlaczego nigdy się nie radują, dlaczego zawsze są negatywnie nastawieni i przygnębieni i dlaczego nie potrafią podejść do czegoś pozytywnie. Przyjrzyjcie się, w jakim są stanie. Gwarantuję wam, że u żadnej z tych osób sumienie nie działa, a ich serca nie są szczere” („Możesz uzyskać prawdę oddawszy swoje prawdziwe serce Bogu” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). „Najbardziej fundamentalnymi i najważniejszymi składnikami człowieczeństwa są sumienie i rozum. Jakiego rodzaju osobą jest ktoś, kto nie ma sumienia i komu brakuje rozumu, jaki charakteryzuje zwykłe człowieczeństwo? Mówiąc ogólnie, jest to ktoś, komu brakuje człowieczeństwa, czyje człowieczeństwo jest wypaczone. Przeanalizujmy to dokładnie. W jaki sposób taka osoba ujawnia skażone człowieczeństwo, tak że inni twierdzą, iż nie ma człowieczeństwa? Jakie cechy posiadają tacy ludzie? Jakie konkretne przejawy ujawniają? Tacy ludzie są zdawkowi w swoich działaniach i zdystansowani od rzeczy, które nie dotyczą ich osobiście. Nie biorą pod uwagę interesów domu Bożego ani nie uwzględniają woli Boga. Nie biorą na siebie ciężaru dawania świadectwa o Bogu ani wykonywania swoich obowiązków i nie mają poczucia odpowiedzialności. O czym myślą, ilekroć coś robią? Najpierw zastanawiają się tak: »Czy Bóg będzie wiedział, jeśli to zrobię? Czy jest to widoczne dla innych ludzi? Jeśli inni ludzie nie widzą, że wkładam w to cały wysiłek i postępuję etycznie, a Bóg też tego nie widzi, to nie ma sensu wkładać w to takiego wysiłku i cierpieć«. Czyż to nie egoizm? Jest to jednocześnie bardzo niegodziwy rodzaj intencji. Kiedy takie osoby myślą i postępują w ten sposób, czy sumienie odgrywa jakąkolwiek rolę? Czy sumienie daje w ogóle o sobie znać? Są nawet ludzie, którzy widzą problem z wykonywaniem obowiązku i milczą. Widzą, że inni powodują zakłócenia i stwarzają przeszkody, lecz nie robią nic, aby ich powstrzymać. W najmniejszym stopniu nie biorą pod uwagę interesów domu Bożego i w ogóle nie myślą o własnych obowiązkach czy powinnościach, które na nich spoczywają. Mówią, działają, wyróżniają się, podejmują wysiłki i poświęcają energię tylko z uwagi na własną próżność, prestiż, pozycję, zainteresowania i honor. Działania i intencje kogoś takiego są dla każdego jasne: pojawiają się, gdy tylko jest szansa na zaszczyt bądź skorzystanie z jakiegoś błogosławieństwa; lecz gdy nie ma szansy na zaszczyt bądź przychodzi cierpienie, znikają z pola widzenia jak żółw chowający głowę do swojej skorupy. Czy taka osoba ma sumienie i rozum? Czy osoba bez sumienia i rozumu, która zachowuje się w taki sposób, odczuwa wyrzuty sumienia? Sumienie takiej osoby nie służy niczemu, a ona nigdy nie odczuwała wyrzutów sumienia. Czy mogą więc poczuć naganę bądź dyscyplinowanie ze strony Ducha Świętego? Nie, nie mogą” („Możesz uzyskać prawdę oddawszy swoje prawdziwe serce Bogu” w księdze „Zapisy przemówień Chrystusa”). Poruszyły mnie te słowa Boga. W swoich obowiązkach byłam bierna, nie potrafiłam pozyskać dzieła Ducha Świętego, bo w głębi serca nie byłam szczera. Myślałam o własnym prestiżu i statusie zamiast o korzyściach domu Boga i swoich obowiązkach. Bóg nie znosi tego rodzaju postawy. Wspominając próby, zrozumiałam, że nie dorównywałam innym braciom i siostrom, i gdy ustawiono mnie z tyłu, stałam się bierna, bo nie mogłam się popisywać. Nie chciałam sumiennie ćwiczyć mimiki i ruchów, zadowalałam się tym, co osiągnęłam, nie myślałam o tym, jak coś poprawić. Widząc, że nie ma mnie w niektórych ujęciach, chciałam narzekać, myśląc, że moje wysiłki idą na marne, i nie chciałam więcej ćwiczyć. Na nagraniu starałam się, gdy chwytała mnie kamera, ale poza tym robiłam wszystko niedbale. Zdając sobie z tego sprawę, czułam się winna. Dom Boga filmuje hymny, by nieść świadectwo, więc Bóg wywyższał mnie, dając mi tę okazję. Powinna była starać się jak najlepiej i wraz z innymi dobrze spełnić powinność. Lecz gdy moja żądza prestiżu i statusu była niezaspokojona, stawałam się leniwa i niedbała. Nie miałam sumienia ani rozumu. Byłam samolubna, podstępna i małostkowa. Bóg widzi wnętrze ludzkiego serca, więc jak miałby nie czuć wstrętu do mojej postawą wobec tego zadania? "Zdając sobie z tego sprawę, czułam żal i winę. Modliłam się:" „Boże! Źle zrobiłam. Żałuję, że ten program tak potraktowałam, teraz nie mogę już temu zadośćuczynić. Odtąd będę poszukiwać prawdy i przestanę myśleć o własnym prestiżu i statusie. Chcę sumiennie wypełniać obowiązki”.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale