zbi11 zbi11
37
BLOG

Gry gazowe.

zbi11 zbi11 Polityka Obserwuj notkę 2

 

My tu świętujemy 30lecie sierpnia, wspominamy kolejną rocznicę tragicznego września, a wokoło trochę się dzieje.
Umowa gazowa.
 
Gazoport.
 
Według moich własnych „wizji” większość wydarzeń roku 2010, a nawet troszkę wcześniejszych, dziejących się w okolicach naszego kraju na zapach gazu łupkowego.
A teraz od początku…
W pewnych kręgach powiązanych z MSZ, jakiś czas temu (a może nawet jeszcze wcześniej, kiedy niejaki Radosław S. był związany z dzisiejszą opozycją) powstał projekt wyrwania się z gazowego uzależnienia od Rosji. Impuls przyszedł od wielkiego brata z za oceanu. Korzyść wydawała się być obopólna, oni mają technologie i możliwości, my zyskalibyśmy wreszcie święty spokój od corocznego dylematu na progu zimy: czy nasi bracia Moskale zakręcą kurki, czy też nie. Kontrakty na poszukiwania gazu rozdano, firmy głównie z USA i Kanady rozpoczęły wielce obiecujące badania geologiczne i prace przygotowawcze do wierceń. Szacunkowe zasoby wskazują, że przez najbliższe 100 lat gazu nam nie zabraknie, a i co nieco zarobimy na eksporcie do kilku ościennych państw. Taki obrót zdarzeń, nie mógł ujść uwagi kremlowskim czekistom i ich gospodarczej emanacji, czyli Gazpromowi. Towarzysze się zdenerwowali, przecież w perspektywie najbliższych lat cudowne dziecko ich i niejakiego Gerharda S., czyli „gazociąg północny” straci swoją racje bytu. Sprawa idzie nie tylko o setki miliardów euro, ale i o polityczną dominacje nad Europą, co ci bezczelni Polaczkowie wyrabiają! Aby uspokoić troszkę moskiewską brać, „nasi” postanowili zgodzić się na najbardziej kuriozalną umowę na dostawy gazu do Polski, jaką kiedykolwiek zawarto. Moskale jednak zagrali ostrzej. To, co naszym POwiakom wydawało sie czysto PRowską rozgrywką przerodziło się w „katastrofę” smoleńską. Strach, jaki zapadł w szeregach naszych przywódców był przeogromny. Tym większy, że nie do końca wiadomo, kto gra w „naszej” drużynie a kto w przeciwnej. Zachowanie niektórych osób szczególnie tych, którzy byli odpowiedzialni ze strony rządu za przygotowanie wizyty w Katyniu jest mocno zastanawiające. I ten festiwal przyjaźni: a to znicze na grobach „wyzwolicieli”, a to jakiś autorytet, a to jakaś gazetka plecie brednie o miłości i przyjaźni między słowiańskimi narodami, a to nowo wybrany prezydent chce odsłaniać pomnik najeźdźców 15 sierpnia. Zemdliło mnie dosłownie od tej przyjaźni nad trupami poległych w Smoleńsku. I jeszcze to „śledztwo” nie wiem czy to obezwładniający strach i rodząca się z niego głupota, czy COŚ innego kazały naszym władzom utopić prawdę w zalewie medialnej ściemy i nikczemnych pomówień wobec załogi jak i pasażerów tragicznego lotu. Nie będę się tu teraz rozpisywał na ten temat, inni prześwietni blogerzy wielokrotnie i doskonale to już opisali.  
Wracając do artykułów, do których zamieściłem linki, najpierw umowa gazowa. Dokument ten ma zagwarantować nam dostawy gazu do 2037 roku i jak wspomniałem wcześniej (oczywiście według moich „wizji”), był pomyślany bardziej, jako gest dobrej woli wobec Gazpromu, z jednej strony zapewnia nam dostawy gazu, drugiej miał udobruchać Rosjan w sprawie gazu łupkowego. Nikogo jednak nie zadowolił, KE nie zostawiła na mim suchej nitki, Moskale gaz chętnie nam sprzedadzą, ale machinę anty „łupkową” już uruchomili. Pożyteczni pismacy z całej UE jakiś czas temu rozpisywali się, jakie to wydobycie tego gazu łupkowego szkodliwe jest dla środowiska, a i nasz jeszcze wtedy p.o. też bąknął coś w tym stylu.
Teraz w sprawie Gazoportu. Głównym jego zadaniem jest dywersyfikacja dostaw błękitnego paliwa do naszego kraju, ale oprócz tego w przypadku uruchomienia wydobycia gazu łupkowego instalacje w Świnoujściu świetnie nadawałyby się do eksportu tegoż surowca. To znów ewidentnie bije w „wielką bałtycką rurę”. Niemieccy sojusznicy kremlinów wyciągają, więc „ekologiczne” działa! Brak dotacji z UE może skutecznie zablokować realizację projektu. Ciekawe, co na to wszystko pan płemieł i jego drużyna?
Podsumowując, mamy znów do czynienia z wrogim nam sojuszem niemiecko – rosyjskim. Trafnie to swego czasu pan Radosław Sikorski nazwał „nowym paktem Ribbentrop-Mołotow”.   Obamowskie USA w imię nowego otwarcia stosunkach z Moskwą zachowuje się jakby ta nieszczęsna Europa Środkowa w ogóle ich mało obchodziła. Oczywiście cała gra toczy się za kotarą nieistotnego medialnego szumu i celowych dezinformacji. Papka informacyjna, która do nas dociera tyko zaciemnia obraz sytuacji i rzeczywiste intencje głównych graczy. Niemniej to, co do nas dociera i tak jest wystarczająco przygnębiające. Obrazowo to przedstawiając: Polska dostała kijem po głowie i teraz cicho skamląc z konta łasi się do swoich wielkich wrogów. To polityka kapitulacji. Smutną przyszłość nam to wróży.
Ps.
 Pan Radosław Sikorski słowem i czynem zarówno przed 10 kwietnia jak i po całkowicie przekreślił swoje wcześniejsze dokonania. Zaproszenie pana Ławrowa na naradę ambasadorów jest wymownym tego przykładem. Polską my jeszcze jesteśmy czy już priwislanskim krajem?
 
zbi11
O mnie zbi11

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka