zbigniewstefanik zbigniewstefanik
483
BLOG

Tragedia PiS-u, czyli opłakane skutki antysystemowości

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 5

W ostatnim czasie partia Prawo i Sprawiedliwość i jej liderzy mają powody do zadowolenia. Sondaże wskazują bowiem, iż notowania tego ugrupowania pną się w górę. Dystans pomiędzy PiS-em, a rządzącą w kraju nad Wisłą Platformą Obywatelską, zwiększa się, z korzyścią dla PiS-u. Jednak o ile w sondażach wzrost poparcia dla partii Jarosława Kaczyńskiego może sugerować, iż ma ona szansę na objęcie władzy w Polsce po kolejnych wyborach parlamentarnych to w rzeczywistości sytuacja, w której znajduje się PiS, nie rysuje zbyt optymistycznych przyszłych scenariuszy. Partia Jarosława Kaczyńskiego znajduje się bowiem w pułapce, którą sama sobie stworzyła… W sidłach, w które sama się wplątała.

Kampania prezydencka w Polsce z 2010 roku stanowiła dla PiS-u bezprecedensową, ale i ostatnią szansę na zmianę politycznego oblicza; złagodzenia wizerunku i objęcia kursu bardziej centroprawicowego, niż narodowo-konserwatywnego. Wszak od przegranych wyborów parlamentarnych w 2007 roku partia Jarosława Kaczyńskiego balansowała pomiędzy tymi dwoma nurtami, które w PiS-ie były reprezentowane przez poszczególne frakcje. Był to okres, w którym Prawo i Sprawiedliwość posiadało jeszcze różne frakcje i skrzydła. Był to czas, w którym PiS nie był partią jednego człowieka, jednego tematu i jednej słusznej myśli swojego wodza.

W kampanii prezydenckiej w 2010 roku Komitet Wyborczy Jarosława Kaczyńskiego zrobił bardzo wiele, by wizerunek prezesa stonować, złagodzić i odnowić. Wynik okazał się bardzo satysfakcjonujący, bowiem Jarosław Kaczyński osiągnął w tych wyborach wysoki rezultat. Tylko kilka punktów procentowych dzieliło go wówczas od Bronisława Komorowskiego, zwycięscy tych wyborów. Co prawda PiS nie wygrał wyścigu o fotel prezydencki, jednak udało się - zarówno Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak również jego partii - zmienić polityczną twarz, polityczne oblicze.

Tymczasem prezes PiS-u postanowił zerwać z tym kursem, w pierwszych dniach po podjęciu tej decyzji bezwzględnie rozprawił się z tymi wszystkimi, którzy nadali PiS-owi centroprawicowe oblicze. Partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła odejść od centroprawicy i skierowała się jeszcze bardziej na prawo… Niedługo później powstała także religia smoleńska, która narodziła się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w sierpniu 2010 roku. PiS zaczął wówczas posługiwać się retoryką, którą nazywamy dzisiaj dyskursem smoleńskim, a Jarosław Kaczyński postanowił zrezygnować z  uczestniczenia w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego, chociaż wielokrotnie był zapraszany do tego gremium przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Partia Jarosława Kaczyńskiego stała się ugrupowaniem bezkompromisowego sprzeciwu. Doprowadziło to do przyjęcia przez Prawo i Sprawiedliwość ustawicznie antysystemowego stanowiska. Z czasem antysystemowość stała się zresztą główną cechą PiS-u. Postawa ta bez wątpienia nie pozostanie bez wpływu na przyszły los polityczny tej partii, a być może stanie się nawet główną przyczyną kolejnych klęsk wyborczych, które poniesie ugrupowanie dowodzone przez Jarosława Kaczyńskiego. Albowiem, przyjmując postawę antysystemową, Jarosław Kaczyński postanowił budować swój kapitał polityczny na elektoracie antysystemowym, co zdecydowanie utrudnia, a może bezpowrotnie wyklucza (dla niego, jak również dla jego ugrupowania) wiarygodną zmianę twarzy czy choćby ocieplenie swojego wizerunku.

PiS stracił ponadto monopol na polskiej prawicy. Po prawej stronie polskiej sceny politycznej, oprócz PiS-u, znajduje się przecież Solidarna Polska, która - jeśli uzyska poparcie Tadeusza Rydzyka i jego medialnego koncernu - może stać się dla PiS-u konkurentem; z czasem poważnym kontrkandydatem - a być może nawet alternatywą - dla pisowskiego elektoratu, zawiedzionego tą partią i jej prezesem. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim tekstem „Czy łaska ojca Rydzyka zbawi Solidarną Polskę?”.

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/518154,czy-laska-ojca-rydzyka-zbawi-solidarna-polske

Po prawej stronie politycznej szachownicy znajduje się również Piotr Duda i związek zawodowy, któremu przewodzi, a mianowicie NSZZ „Solidarność”. Ambicje Piotra Dudy mogą stać się dla Jarosława Kaczyńskiego trudnym orzechem do zgryzienia, być może orzechem, którego ugryźć nie da się w ogóle. Szerzej o tej kwestii pisałem w tekście p.t. „Dyskretna  batalia Piotra Dudy”.

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/517556,dyskretna-batalia-piotra-dudy

 

Na prawo od PiS-u już nie ma ściany, gdyż miejsce to zostało zajęte przez Narodowe Odrodzenie Polski (NOP), które z pewnością będzie walczyło o ultraprawicowy elektorat. Należy również wspomnieć o religii smoleńskiej i jej kapłanach, którzy rywalizują ze środowiskiem Radia Maryja i Telewizji Trwam o ideologiczne przywództwo na prawicy. Religia smoleńska już nie potrzebuje PiS-u i staje się podmiotem coraz bardziej samodzielnym. Owa religia już nie potrzebuje Jarosława Kaczyńskiego, choćby dlatego, że doczekała się swojego pierwszego „cudu”. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do lektury mojego tekstu „Cień? A może Lech Kaczyński jednak objawił się wiernym?”.

 

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cien_a_moze_lech_kaczynski_jednak_objawil_sie_wiernym_279951.html

 

PiS po raz kolejny próbuje ocieplić swój wizerunek. Jednak może okazać się to bardzo trudne. Przecież Jarosław Kaczyński już wiele razy udowadniał, że nie jest - delikatnie mówiąc – przywiązany do konkretnej grupy lub do określonej ideologii, czy też do jednej tendencji politycznej. Czyż to nie Jarosław Kaczyński wychwalał pod niebiosa Edwarda Gierka, podczas swojej kampanii prezydenckiej, wspominając przy tej okazji, że Gierek zwalczał antykomunistyczną opozycję jakby mniej, niż jego poprzednicy i jego następcy? Czyż to nie Jarosław Kaczyński w dniach poprzedzających wybór prezydenta powiedział: „Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi. Po trosze jesteśmy”? Bardzo trudne może okazać się przekonanie wyborców, by uwierzyli w nową twarz, w nowe oblicze Jarosława Kaczyńskiego, skoro miał on już kilka politycznych twarzy!

By w następnych wyborach parlamentarnych pokonać Platformę Obywatelską, PiS musi złagodzić swój wizerunek i (przynajmniej na czas kampanii) przesunąć się na polskiej sceny politycznej w stronę centroprawicy. Jednak taki ruch może okazać się dla PiS-u bardzo kosztowny, być może nawet zabójczy. Wszak elektorat antysystemowy nie będzie popierał partii, która rozstaje się ze swoją antysystemowością. Kiedy PiS będzie usiłował stworzyć sobie centroprawicowe oblicze polityczne, wówczas inne podmioty zajmą jego prawicowe czy ultraprawicowe miejsce. Mowa tu o Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry i NOP-ie. Oba ugrupowania z pewnością będą usiłowały wypełnić lukę, która mogłaby wówczas powstać na polskiej scenie politycznej, gdyż prawdopodobnie część dotychczasowych wyborców PiS-u zmieni podczas głosowania partię swojego pierwszego wyboru.

W przypadku kolejnej zmiany politycznego oblicza, partia Jarosława Kaczyńskiego może spodziewać się politycznych ciosów również ze strony swojego sojusznika (a może już byłego sojusznika?) Piotra Dudy, któremu prezes PiS-u niedawno odmówił współpracy przy organizowanych przez NSZZ „Solidarność” i OPZZ czterodniowych protestach w Warszawie. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim artykułem, p.t. „Na marginesie rocznicy: czy PiS wchodzi w sojusz z Sojuszem?”.

 

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/530597,na-marginesie-rocznicy-czy-pis-zmierza-do-sojuszu-z-sojuszem

 

Partia Jarosława Kaczyńskiego przeżywa syndrom partii antysystemowej. PiS musi zmienić polityczne oblicze, by wygrać wybory, ocieplić swój wizerunek i zerwać - przynajmniej częściowo - ze swoją antysystemowością. To może jednak okazać się bardzo trudne, wręcz niemożliwe do zrealizowania, ponieważ proces ucywilizowania partii antysystemowej trwa lata, a czasem okazuje się po prostu niemożliwy do przeprowadzenia. Jednak jeśli PiS postanowi zerwać z antysystemowością i odwoływać się do politycznych tendencji centroprawicy, straci wówczas poparcie elektoratu antysystemowego i ultraprawicowego, który na dzień dzisiejszy stanowi jego twardy elektorat, wyborczą bazę ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.

Na tym właśnie polega pisowska tragedia. Oto sytuacja bez wyjścia, w której znajdują się zarówno prezes Jarosław Kaczyński, jak i jego ugrupowanie polityczne. Oto są owoce pisowskiej retoryki wiecznego sprzeciwu. Oto są skutki antysystemowej postawy partii Prawo i Sprawiedliwość, jej liderów, ale – nade wszystko - jej prezesa, który uczynił z PiS-u ugrupowanie jednego tematu i jednej myśli. Oto są rezultaty trzyletnich poczynań Jarosława Kaczyńskiego, który wygoniwszy z PiS-u wszystkich, którzy wchodzili z nim w polemikę, uczynił z tego ugrupowania swój ruch poparcia!

 

 

* * *

 

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka