W ostatnim czasie partia Prawo i Sprawiedliwość i jej liderzy mają powody do zadowolenia. Sondaże wskazują bowiem, iż notowania tego ugrupowania pną się w górę. Dystans pomiędzy PiS-em, a rządzącą w kraju nad Wisłą Platformą Obywatelską, zwiększa się, z korzyścią dla PiS-u. Jednak o ile w sondażach wzrost poparcia dla partii Jarosława Kaczyńskiego może sugerować, iż ma ona szansę na objęcie władzy w Polsce po kolejnych wyborach parlamentarnych to w rzeczywistości sytuacja, w której znajduje się PiS, nie rysuje zbyt optymistycznych przyszłych scenariuszy. Partia Jarosława Kaczyńskiego znajduje się bowiem w pułapce, którą sama sobie stworzyła… W sidłach, w które sama się wplątała.
Kampania prezydencka w Polsce z 2010 roku stanowiła dla PiS-u bezprecedensową, ale i ostatnią szansę na zmianę politycznego oblicza; złagodzenia wizerunku i objęcia kursu bardziej centroprawicowego, niż narodowo-konserwatywnego. Wszak od przegranych wyborów parlamentarnych w 2007 roku partia Jarosława Kaczyńskiego balansowała pomiędzy tymi dwoma nurtami, które w PiS-ie były reprezentowane przez poszczególne frakcje. Był to okres, w którym Prawo i Sprawiedliwość posiadało jeszcze różne frakcje i skrzydła. Był to czas, w którym PiS nie był partią jednego człowieka, jednego tematu i jednej słusznej myśli swojego wodza.
W kampanii prezydenckiej w 2010 roku Komitet Wyborczy Jarosława Kaczyńskiego zrobił bardzo wiele, by wizerunek prezesa stonować, złagodzić i odnowić. Wynik okazał się bardzo satysfakcjonujący, bowiem Jarosław Kaczyński osiągnął w tych wyborach wysoki rezultat. Tylko kilka punktów procentowych dzieliło go wówczas od Bronisława Komorowskiego, zwycięscy tych wyborów. Co prawda PiS nie wygrał wyścigu o fotel prezydencki, jednak udało się - zarówno Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak również jego partii - zmienić polityczną twarz, polityczne oblicze.
Tymczasem prezes PiS-u postanowił zerwać z tym kursem, w pierwszych dniach po podjęciu tej decyzji bezwzględnie rozprawił się z tymi wszystkimi, którzy nadali PiS-owi centroprawicowe oblicze. Partia Jarosława Kaczyńskiego postanowiła odejść od centroprawicy i skierowała się jeszcze bardziej na prawo… Niedługo później powstała także religia smoleńska, która narodziła się pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu w sierpniu 2010 roku. PiS zaczął wówczas posługiwać się retoryką, którą nazywamy dzisiaj dyskursem smoleńskim, a Jarosław Kaczyński postanowił zrezygnować z uczestniczenia w posiedzeniach Rady Bezpieczeństwa Narodowego, chociaż wielokrotnie był zapraszany do tego gremium przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Partia Jarosława Kaczyńskiego stała się ugrupowaniem bezkompromisowego sprzeciwu. Doprowadziło to do przyjęcia przez Prawo i Sprawiedliwość ustawicznie antysystemowego stanowiska. Z czasem antysystemowość stała się zresztą główną cechą PiS-u. Postawa ta bez wątpienia nie pozostanie bez wpływu na przyszły los polityczny tej partii, a być może stanie się nawet główną przyczyną kolejnych klęsk wyborczych, które poniesie ugrupowanie dowodzone przez Jarosława Kaczyńskiego. Albowiem, przyjmując postawę antysystemową, Jarosław Kaczyński postanowił budować swój kapitał polityczny na elektoracie antysystemowym, co zdecydowanie utrudnia, a może bezpowrotnie wyklucza (dla niego, jak również dla jego ugrupowania) wiarygodną zmianę twarzy czy choćby ocieplenie swojego wizerunku.
PiS stracił ponadto monopol na polskiej prawicy. Po prawej stronie polskiej sceny politycznej, oprócz PiS-u, znajduje się przecież Solidarna Polska, która - jeśli uzyska poparcie Tadeusza Rydzyka i jego medialnego koncernu - może stać się dla PiS-u konkurentem; z czasem poważnym kontrkandydatem - a być może nawet alternatywą - dla pisowskiego elektoratu, zawiedzionego tą partią i jej prezesem. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim tekstem „Czy łaska ojca Rydzyka zbawi Solidarną Polskę?”.
http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/518154,czy-laska-ojca-rydzyka-zbawi-solidarna-polskePo prawej stronie politycznej szachownicy znajduje się również Piotr Duda i związek zawodowy, któremu przewodzi, a mianowicie NSZZ „Solidarność”. Ambicje Piotra Dudy mogą stać się dla Jarosława Kaczyńskiego trudnym orzechem do zgryzienia, być może orzechem, którego ugryźć nie da się w ogóle. Szerzej o tej kwestii pisałem w tekście p.t. „Dyskretna batalia Piotra Dudy”.
http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/517556,dyskretna-batalia-piotra-dudy
Na prawo od PiS-u już nie ma ściany, gdyż miejsce to zostało zajęte przez Narodowe Odrodzenie Polski (NOP), które z pewnością będzie walczyło o ultraprawicowy elektorat. Należy również wspomnieć o religii smoleńskiej i jej kapłanach, którzy rywalizują ze środowiskiem Radia Maryja i Telewizji Trwam o ideologiczne przywództwo na prawicy. Religia smoleńska już nie potrzebuje PiS-u i staje się podmiotem coraz bardziej samodzielnym. Owa religia już nie potrzebuje Jarosława Kaczyńskiego, choćby dlatego, że doczekała się swojego pierwszego „cudu”. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do lektury mojego tekstu „Cień? A może Lech Kaczyński jednak objawił się wiernym?”.
http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cien_a_moze_lech_kaczynski_jednak_objawil_sie_wiernym_279951.html
PiS po raz kolejny próbuje ocieplić swój wizerunek. Jednak może okazać się to bardzo trudne. Przecież Jarosław Kaczyński już wiele razy udowadniał, że nie jest - delikatnie mówiąc – przywiązany do konkretnej grupy lub do określonej ideologii, czy też do jednej tendencji politycznej. Czyż to nie Jarosław Kaczyński wychwalał pod niebiosa Edwarda Gierka, podczas swojej kampanii prezydenckiej, wspominając przy tej okazji, że Gierek zwalczał antykomunistyczną opozycję jakby mniej, niż jego poprzednicy i jego następcy? Czyż to nie Jarosław Kaczyński w dniach poprzedzających wybór prezydenta powiedział: „Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi. Po trosze jesteśmy”? Bardzo trudne może okazać się przekonanie wyborców, by uwierzyli w nową twarz, w nowe oblicze Jarosława Kaczyńskiego, skoro miał on już kilka politycznych twarzy!
By w następnych wyborach parlamentarnych pokonać Platformę Obywatelską, PiS musi złagodzić swój wizerunek i (przynajmniej na czas kampanii) przesunąć się na polskiej sceny politycznej w stronę centroprawicy. Jednak taki ruch może okazać się dla PiS-u bardzo kosztowny, być może nawet zabójczy. Wszak elektorat antysystemowy nie będzie popierał partii, która rozstaje się ze swoją antysystemowością. Kiedy PiS będzie usiłował stworzyć sobie centroprawicowe oblicze polityczne, wówczas inne podmioty zajmą jego prawicowe czy ultraprawicowe miejsce. Mowa tu o Solidarnej Polsce Zbigniewa Ziobry i NOP-ie. Oba ugrupowania z pewnością będą usiłowały wypełnić lukę, która mogłaby wówczas powstać na polskiej scenie politycznej, gdyż prawdopodobnie część dotychczasowych wyborców PiS-u zmieni podczas głosowania partię swojego pierwszego wyboru.
W przypadku kolejnej zmiany politycznego oblicza, partia Jarosława Kaczyńskiego może spodziewać się politycznych ciosów również ze strony swojego sojusznika (a może już byłego sojusznika?) Piotra Dudy, któremu prezes PiS-u niedawno odmówił współpracy przy organizowanych przez NSZZ „Solidarność” i OPZZ czterodniowych protestach w Warszawie. Zainteresowanych tym tematem zapraszam do zapoznania się z moim artykułem, p.t. „Na marginesie rocznicy: czy PiS wchodzi w sojusz z Sojuszem?”.
Partia Jarosława Kaczyńskiego przeżywa syndrom partii antysystemowej. PiS musi zmienić polityczne oblicze, by wygrać wybory, ocieplić swój wizerunek i zerwać - przynajmniej częściowo - ze swoją antysystemowością. To może jednak okazać się bardzo trudne, wręcz niemożliwe do zrealizowania, ponieważ proces ucywilizowania partii antysystemowej trwa lata, a czasem okazuje się po prostu niemożliwy do przeprowadzenia. Jednak jeśli PiS postanowi zerwać z antysystemowością i odwoływać się do politycznych tendencji centroprawicy, straci wówczas poparcie elektoratu antysystemowego i ultraprawicowego, który na dzień dzisiejszy stanowi jego twardy elektorat, wyborczą bazę ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego.
Na tym właśnie polega pisowska tragedia. Oto sytuacja bez wyjścia, w której znajdują się zarówno prezes Jarosław Kaczyński, jak i jego ugrupowanie polityczne. Oto są owoce pisowskiej retoryki wiecznego sprzeciwu. Oto są skutki antysystemowej postawy partii Prawo i Sprawiedliwość, jej liderów, ale – nade wszystko - jej prezesa, który uczynił z PiS-u ugrupowanie jednego tematu i jednej myśli. Oto są rezultaty trzyletnich poczynań Jarosława Kaczyńskiego, który wygoniwszy z PiS-u wszystkich, którzy wchodzili z nim w polemikę, uczynił z tego ugrupowania swój ruch poparcia!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (5)