zbigniewstefanik zbigniewstefanik
522
BLOG

Sprint Kaczyńskiego. Czy nowa IV RP będzie miała lewicową twarz?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 2

            Wyrazy sympatii przywódcy największej partii opozycyjnej wobec lewicy miały dotychczas subtelny, lecz jednocześnie znaczący charakter. W ostatnich dniach kampanii prezydenckiej w 2010 roku Jarosław Kaczyński zakomunikował: „Niech nam mówią, że jesteśmy lewicowi… Po trosze jesteśmy”. Podczas prowadzonej wówczas kampanii prezes PiS pod niebiosa wychwalał Edwarda Gierka.  Stwierdził, że Gierek prowadził wobec ZSRR politykę bardziej niezależną niż jego poprzednicy i następcy. Jarosław Kaczyński zauważył ponadto, że Edward Gierek gnębił antykomunistyczną opozycję nieco mniej, niż pozostali komunistyczni włodarze PRL. Gdy w maju 2012 roku miały miejsce zorganizowane przez NSZZ „Solidarność” związkowe protesty przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego, w manifestacjach brał udział Jarosław Kaczyński i jego obóz polityczny, idąc ramię w ramię z… SLD i Leszkiem Milerem.

            W tym kontekście warto zwrócić uwagę na rozwój lewicowej myśli pana Prezesa, któremu dał dowód przedwczoraj. 4 września bieżącego roku ukazał się wywiad, udzielony przez Jarosława Kaczyńskiego „Rzeczpospolitej”, w którym prezes PiS-u przedstawia swoje pomysły na naprawę polskiej gospodarki. Jarosław Kaczyński proponuje powrót do trzeciej stawki podatkowej. Postuluje opodatkowanie supermarketów, także tych największych. Prezes PiS-u, kiedy „wróci do władzy”, zamierza również wprowadzić podatek karny, czy też sankcjonujący te firmy, które niewystarczająco podnoszą płace swoim pracownikom. Ten ostatni pomysł zdaje się być bardzo zaskakujący. Albowiem przypomina on postulaty ultralewicowe, które występują w Europie Zachodniej, w szczególności we Francji, gdzie ultralewicowa partia « Le front de gauche » (Front Lewicy) postuluje te same rozwiązania gospodarcze, co prezes PiS-u. 

           Z wywiadu udzielonego przez pana Prezesa „Rzeczypospolitej” można wywnioskować, iż Jarosław Kaczyński – delikatnie mówiąc - nie lubi właścicieli małych i dużych przedsiębiorstw. Identycznym uczuciem darzy zresztą największych polskich biznesmenów. Powraca on bowiem do swojej starej i już dobrze znanej retoryki: stygmatyzuje przedstawicieli świata prywatnej przedsiębiorczości, czyniąc z biznesmenów przedstawicieli uwłaszczonej nomenklatury postkomunistycznej. Najwyraźniej pan Prezes nie zauważył, że od upadku komunistycznego totalitaryzmu minęło - bagatela – dwadzieścia pięć lat, dorosło nowe pokolenie. Przedstawiciele tej generacji nie mieli absolutnie nic wspólnego z PRL-em, a jednak perfekcyjnie poruszają się w świecie biznesu.

           Skończył się sezon ogórkowy. Wraz z nim skończyło się łagodne oblicze PiS-u. Czy wobec tego można zaryzykować stwierdzenie, iż Jarosław Kaczyński uznał, że z łagodną twarzą mu nie do twarzy?

           Retoryka Czwartej RP powróciła, jednak nosi ona znamiona czegoś nowego. Trudno bowiem nie zauważyć, że akcenty lewicowe mają w PiS-owskim przekazie szczególne, być może kluczowe znaczenie. Można odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński rości sobie prawo do lewicowości w Polsce, oczywiście lewicowości w jej wymiarze gospodarczym. Pan Prezes stanowczo się odcina od lewicowych postulatów obyczajowych.

           Jarosław Kaczyński twierdzi, iż nie dąży do państwa wyznaniowego. Jednocześnie zastrzega się, iż zamierza budować państwo silnie umocowane w polskiej tradycji. Jednak pan Prezes przecież nie odpowiada za charakterystykę polskiej tradycji, która jest bardzo mocno naznaczona religijnością. Jednak nie jest to przecież wina pana prezesa, który – powtórzę - nie dąży do państwa wyznaniowego, tylko do takiego państwa, którego związki z narodową tradycją muszą być silne.

           Jarosław Kaczyński wykorzystał rozpoczęcie nowego sezonu politycznego, by zaktualizować Czwartą RP. Wygląda na to, że i tym razem jedną z twarzy Czwartej RP będzie Antoni Macierewicz. Wszak prezes PiS-u stwierdził, iż w jego przyszłym rządzie były minister spraw wewnętrznych pełnił będzie istotną rolę. Ale oblicze Czwartej RP i tak ulegnie zmianie. Jest to twarz o znamionach lewicowych, być może ultralewicowych. Oczywiście jest tu mowa o ultralewicowości gospodarczej, albowiem nawet w tej zaktualizowanej Czwartej RP nie może być mowy o lewicowych postulatach obyczajowych. Nie zniósłby tego twardy elektorat PiS-u, który może znieść wiele z tego, co zrobi ich guru, ale przecież nie wszystko. Szczególnie teraz, gdy najwierniejsi wyborcy PiS-u mają alternatywę - Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry. Prezes PiS-u musi zachować szczególną ostrożność, by nie narazić się swemu twardemu elektoratowi, bowiem utracić go łatwo. Wszak po prawej stronie PiS-u ściany już nie ma…

           Postulaty gospodarcze, które prezes PiS-u sformułował w wywiadzie udzielonym „Rzeczypospolitej”, przypominają pewną myśl ekonomiczną z minionej epoki. Tej, w której rządził Edward Gierek,  tak bardzo przez pana Prezesa wychwalany. Być może Jarosław Kaczyński za ową epoką zatęsknił?

           Z kolejnej odmiany pana Prezesa nici. Słowo się rzekło, a - cytując „lewicowego polityka starszego pokolenia“ - co jest napisane nie tak łatwo wymazać. Czyżby Jarosław Kaczyński zapragnął zagospodarowania dla swojej partii elektoratu lewicowego czy raczej tego bardziej... postkomunistycznego?

           Jarosław Kaczyński tak bardzo rozpędził się w wyścigu o zajęcie pozycji na centroprawicowej części polskiej sceny politycznej, że nie zdołał wyhamować. Zamiast miejsca centroprawicowego - od chwili udzielenia „Rzeczypospolitej” wywiadu, tak szeroko komentowanego w polskiej przestrzeni publicznej - Jarosław Kaczyński wraz ze swoim politycznym obozem zajęli na polskiej scenie politycznej miejsce po lewej stronie Ruchu Palikota i SLD. Mówiąc wprost: Jarosław Kaczyński nie wyhamował. Wystartował z pozycji narodowo-konserwatywnej, błyskawicznie ściął zakręt i wyminął centroprawicę, jak strzałą przemknął obok centrolewicy, nawet lewicę zostawił daleko w tyle, by na finiszu znaleźć się na politycznej pozycji ultralewicowej… Na razie tylko w jej gospodarczym wymiarze.

           Czy gospodarcza ultralewicowość zaktualizowanej Czwartej RP jest zjawiskiem trwałym? Czy jej przedstawiciele zatęsknili za PRL-em? Czy w przypadku wyborczego zwycięstwa polityczny obóz Czwartej RP zamierza wprowadzić nowa odmianę komunizmu w Polsce? Odmianę jedyną w swoim rodzaju. Taki prawdziwy komunizm, ale nieco bardziej... PiS-owski?

                                                                                                                                                                    

* * *

                                                                                                                                                      

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka