zbigniewstefanik zbigniewstefanik
546
BLOG

Taki Jarosław Kaczyński, ale jednak trochę inny

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 3

 

           Piotr Duda  jest przewodniczącym NSZZ „Solidarność”. To wiemy na pewno. Zapewne jest również jednym z trzech króli niedawnej czterodniówki w Warszawie:

 

http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/533606,trzej-krolowie-czterodniowki-lecz-ktory-ktorego-popiera

 

           A może jest też ludowym liderem, który w kraju nad Wisłą jest przedstawicielem opcji antysystemowej? Upraszczając sprawę, może Duda jest po prostu nowym Jarosławem Kaczyńskim? To znaczy takim Jarosławem Kaczyńskim, ale trochę innym?

           Piotr Duda zrobił wszystko, co w jego mocy (a być może jeszcze więcej), by było o nim głośno w całej Polsce. Gdy objął przywództwo NSZZ „Solidarność” jedna kwestia była pewna. Nowy przewodniczący radykalnie odetnie się od swojego poprzednika Janusza Śniadka, którego zresztą wielokrotnie oskarżał o to, że doprowadził do upolitycznienia legendarnego związku zawodowego.

           Od pierwszych dni urzędowania Piotr Duda chciał przedstawić się jako przywódca „Solidarności”, który będzie przestrzegał równego dystansu wobec wszystkich partii politycznych. Ale w praktyce okazało się, że z postanowieniem tym bywało różnie. Przecież w czerwcu bieżącego roku szef „Solidarności”, razem z partią Jarosława Kaczyńskiego, powołał radę programową, która miała wypracować rozwiązania dla koncepcji „Polski socjalnej”. A kilka tygodni później Piotr Duda wystąpił na Kongresie PiS-u w Sosnowcu.

           Ale podczas warszawskiej czterodniówki przewodniczący „Solidarności” już nie wyciągał ręki do PiS-u. Chociaż Jarosław Kaczyński wyprowadził swój Klub Parlamentarny z Sejmu, by zamanifestować swoją odrębność wobec pozostałych partii to Duda nie docenił tego gestu. Podczas swojego przemówienia, które miało miejsce w ostatnich godzinach czterodniówki, przewodniczący „Solidarności” zapowiedział, iż NSZZ „Solidarność” będzie zbierała podpisy pod postulatem rozwiązania urzędującego Sejmu RP.

           Bez wątpienia Jarosław Kaczyński jest jednym z głównych liderów na polskiej scenie politycznej. Długo pracował na dzisiejszą pozycję, zbudowanie silnego obozu politycznego i pokonanie przeciwników w wyścigu o status lidera zajęło mu - bagatele - ponad dwadzieścia lat. Tymczasem gwiazda Piotra Dudy zaczęła błyszczeć nieco ponad osiemnaście miesięcy temu, gdy rząd Donalda Tuska przeprowadzał reformę mającą na celu wydłużenie wieku emerytalnego.

           Półtora roku temu Piotr Duda zrozumiał, że to jego szansa! Półtora roku Piotr Duda uświadomił sobie, że to jest ten moment! Dlatego konsekwentnie zmierzał do konfrontacji z Donaldem Tuskiem. W maju 2012 roku przewodniczący „Solidarności” doprowadził do zablokowania Sejmu, co spowodowało ogromne poruszenie w polskiej przestrzeni politycznej i medialnej. O Dudzie zaczęto mówić dużo i wszędzie. To właśnie od tego momentu Piotr Duda rozpoczął budowę swojej pozycji, stawiając się w roli bezkompromisowego przeciwnika i to zarówno Platformy Obywatelskiej, jak również jej liderów i szeregowych działaczy. To ciekawa zmiana frontu. Przecież w nieodległej przeszłości, gdy Duda przewodził śląsko-dąbrowskim zarządem regionu NSZZ „Solidarność”, jego stosunki ze śląską Platformą były (co najmniej) poprawne. Przecież kiedy objął stanowisko przewodniczącego NSZZ „Solidarność” to przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oskarżali go o bliskie kontakty z Platformą. Mówiono również o wasalizacji Dudy przez PO. Jednakże współpraca z partią rządzącą nie leżała w interesie młodego wilka, który z pewnością nie zamierzał czekać, niczym Jarosław Kaczyński, dwie dekady na swoją chwilę. Piotr Duda jest w pełni świadomy, że jego czas właśnie nadszedł. Dlatego – aż za bardzo! – wykorzystuje swoje pięć minut.

            Piotr Duda dąży do objęcia leadershipu na polskiej prawicy. W tym celu postanowił wejść w buty Jarosława Kaczyńskiego. Można odnieść wrażenie, że prezes PiS-u nie docenia młodego wilka lub docenia go, ale niewystarczająco. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, Piotr Duda przyjął bezkompromisową postawę wobec rządu Donalda Tuska. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, Piotr Duda posługuje się dyskursem antysystemowym. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, Piotr Duda obraża premiera, nazywając go „tchórzem i kłamcą”. Podobnie jak Jarosław Kaczyński, Piotr Duda w zawrotnym tempie zmierza ku konfrontacji z obozem, który rządzi krajem nad Wisłą.

           Wszak przewodniczący „Solidarności” deklaruje publicznie, że chce obalić rząd Donalda Tuska. Do tego oskarża premiera o brak gotowości do dialogu ze związkami zawodowymi. Jednak Piotr Duda zapomina, że to przecież on postanowił odejść z komisji trójstronnej. Piotr Duda przecież doskonale rozumie, że nie negocjuje się postulatów na ulicy. Ale przecież nie o to chodzi przewodniczącemu „Solidarności”.

           Bez konfrontacji nie ma rozgłosu. A bez rozgłosu nie ma mowy o zbudowaniu mocnej pozycji politycznej. Piotr Duda kreuje się na niezależnego przywódcę związkowego, który nie ma nic wspólnego z polityką i politykami. Jednak trudno nie zauważyć politycznego charakteru jego postulatów i politycznych ambicji w podjętych przez niego działaniach...  

           Przewodniczący „Solidarności” dąży do tego, by stać się drugim - a być może tym pierwszym - Jarosławem Kaczyńskim polskiej sceny politycznej. Dlatego robi wszystko tak, jak Prezes. Po prostu stał się jego naśladowcą.

           Jednak nie wszystko Dudzie wychodzi tak, jak prezesowi Kaczyńskiemu...

           Przy całym moim krytycyzmie wobec Jarosława Kaczyńskiego, sprzeciwie wobec jego politycznych działań i politycznego dyskursu, zauważam jednak u prezesa PiS-u nieprzeciętny potencjał intelektualny. Jarosław Kaczyński to dobry mówca, bardzo zdolny strateg (choć ostatnio trochę wypalony) i erudyta w kwestiach związanych z historią i politologią. Prezes PiS-u to człowiek niezwykle inteligentny, posiadający ogromną i wielowymiarową wiedzę. Posiada on bardzo precyzyjny plan działań i ma wizję państwa, które chciałby zbudować. Można się z wizjami prezesa PiS-u zgadzać lub nie (podkreślę raz jeszcze: ja się z jego pomysłem na Polskę absolutnie nie zgadzam). Z całą pewnością nie można zarzucić Jarosławowi Kaczyńskiemu, że nie ma on autorskiej wizji Polski, jaką chce stworzyć.

           No i właśnie na tym polega różnica między prezesem PiS-u i przewodniczącym „Solidarności”. Przecież Piotr Duda nie posiada żadnych konkretnych koncepcji, czy choćby propozycji rozwiązań dla kraju nad Wisłą i jego obywateli. Jarosław Kaczyński budował swoją pozycję polityczną przez wiele lat. A Piotr Duda dopiero zaczyna. W tym momencie co najwyżej puka do drzwi, za którymi są pierwszoligowi uczestnicy polskiej sceny politycznej. Jarosław Kaczyński stworzył dwie duże partie polityczne, jest też wieloletnim liderem swojego obozu politycznego. Zaś Piotr Duda dał się jedynie ponieść fali społecznego niezadowolenia. To właśnie ta fala, osiemnaście miesięcy temu, wyniosła go przed telewizyjne kamery.

           Piotr Duda jest bardzo ambitny i nie szczędzi wysiłków, szczególnie tych destrukcyjnych, by stać się numerem jeden polskiej prawicy. Piotr Duda chce wszystko i natychmiast. Biorąc sobie za wzór prezesa PiS-u, przewodniczący „Solidarności” usiłuje robić wszystko tak, jak robi to Prezes. Albo tak, jakby to prezes zrobił. Jednak różnice między Dudą a Kaczyńskim są ogromne. Mówiąc kolokwialnie: przewodniczącego „Solidarności” dzieli od prezesa PiS-u przepaść.

           Jednak czas gra na korzyść Piotra Dudy. Albowiem on dopiero zaczyna swój marsz po władzę, swój marsz po wszystko. A wszystko wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński swój marsz powoli kończy...

           Piotr Duda chciałby stać się nowym Jarosławem Kaczyńskim polskiej sceny politycznej. Ale czy dwóch Jarosławów Kaczyńskich będzie mogło funkcjonować w jednej przestrzeni politycznej? Biorąc pod uwagę, że zarówno dotychczasowy, jak również nowy Jarosław Kaczyński będą odwoływali się do tego samego elektoratu, warto postawić następujące pytanie: czy jest miejsce dla dwóch Jarosławów Kaczyńskich w polskiej polityce?

           Piotr Duda to nowa gwiazda polskiej prawicy. Ale w tym momencie udowodnił on jedynie to, że jest w stanie naśladować Jarosława Kaczyńskiego. Bardzo daleko mu do tego, żeby się nim stać.

           Wniosek z tego jest jeden: Piotr Duda to taki Jarosław Kaczyński... ale jednak trochę inny!

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka