Szanowni Czytelnicy,
dziewiątego września bieżącego roku, m.in. na portalu Salon24, opublikowałem swój list otwarty do „Gazety Polskiej” i jej Klubów, z którym możecie się Państwo zapoznać, korzystając z poniższego linku:
http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/532599,list-otwarty-do-gazety-polskiej-i-jej-klubow
Tego samego dnia list ten przesłałem również do pana Ryszarda Kapuścińskiego i pana redaktora Jana Pospieszalskiego.
W moim liście odnoszę się do stylu retoryki, który stosuje zarówno „Gazeta Polska”, jak również jej Kluby. W owym liście dałem również wyraz mojemu zdziwieniu wobec braku reakcji „Gazety Polskiej” na niekonwencjonalną treść listu elektronicznego pana reżysera Mariusza Pilisa, z którym możecie się Państwo zapoznać, korzystając z poniższego linku:
http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/525275,jestem-szmaciarzem-i-gnida-twierdzi-mariusz-pilis
W liście otwartym, który wystosowałem do „Gazety Polskiej” i jej Klubów stawiam również szereg pytań temu środowisku, jednocześnie prosząc o odpowiedź.
Jak do tej chwili zarówno „Gazeta Polska”, jak również jej Kluby - milczą. Nie dostałem żadnej odpowiedzi na przesłaną do nich korespondencję. Milczenie „Gazety Polskiej”, brak odpowiedzi na mój list, skłania mnie do zadania kolejnych pytań.
Dlaczego „Gazeta Polska” i jej Kluby postanowiły zignorować list podany do wiadomości publicznej? Skoro list ten był przedmiotem debaty w przestrzeni wirtualnej to można chyba wysnuć wniosek, iż byłoby wskazane zabranie głosu przez podmiot tej debaty. Dodam również, iż tylko w serwisie Salon24 mój list został przeczytany przez ponad tysiąc osób. Jest to niemała grupa użytkowników tej blogowej społeczności; ludzi, którzy zechcieli poświęcić swój czas i zapoznać się z treścią mojej korespondencji (za co im wszystkim bardzo dziękuję). Jednocześnie, skoro zechcieli poświęcić swój czas na lekturę listu mojego autorstwa to może zechcieliby oni również poznać odpowiedź jego adresatów? Dodam, iż list otwarty został opublikowany również na innych portalach internetowych, dlatego też mam podstawy, by twierdzić, iż został on przeczytany przez sporą grupę osób.
W tym momencie poznanie odpowiedzi na pytania postawione w liście jest niemożliwe. Albowiem jego adresaci postanowili go zignorować i - tym samym - postanowili zignorować jego autora. Ale - co gorsza - również wszystkich tych, którzy się z treścią owego listu zapoznali.
Tak więc warto się zastanowić czy w tym konkretnym przypadku milczenie „Gazety Polskiej” i jej Klubów można uznać za akt zlekceważenia listu i mnie - jego autora? A także jego czytelników?
Moj list otwarty zawierał szereg pytań, które skierowałem do szeroko rozumianego środowiska „Gazety Polskiej” i jej Klubów. Jednak brak odpowiedzi na tę korespondencję powoduje, iż w tym momencie mamy do czynienia z brakiem odpowiedzi na postawione w nim przeze mnie pytania. Dlaczego „Gazeta Polska” i jej Kluby postanowiły na owe pytania nie odpowiadać?
Zapytam wprost Szanowna „Gazeto Polska” i Szanowne Kluby „Gazety Polskiej”,
czy boicie się polemiki czy choćby zwyczajnej rozmowy z tymi, którzy Was nie popierają i zadają konkretne - być może dla Was niewygodne - pytania? Czy prowadzicie polemikę jedynie z tymi, którzy Was popierają? A dla tych, którzy Was nie popierają, czy stosujecie jakąkolwiek formę odpowiedzi w sytuacji, gdy kierowane są do Was konkretne pytania? Skoro nie odpisujecie tym, którzy Was nie popierają czy należy uznać, że wyznajecie doktrynę, kto nie z nami, ten nasz wróg? Czy uważacie niekonwencjonalną treść listu elektronicznego pana reżysera Mariusza Pilisa, za dopuszczalną formę odnoszenia się do oponentów?
Szanowna „Gazeto Polska”, Szanowne Kluby „Gazety Polskiej”,
jak mam rozumieć Wasze milczenie?
Szanowni Czytelnicy,
jak mam rozumieć milczenie „Gazety Polskiej” i jej Klubów?
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)