zbigniewstefanik zbigniewstefanik
448
BLOG

Czy łaska Kaczyńskiego wprowadzi Kluby „Gazety Polskiej” do Sejm

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 6

           Kluby „Gazety Polskiej” zamierzają wejść do polskiej polityki przez główne wrota. W tym celu zamierzają iść do Sejmu razem z partią Jarosława Kaczyńskiego. Ryszard Kapuściński, jedna z czołowych postaci Klubów „Gazety Polskiej” deklaruje, iż owe Kluby zamierzają przekonywać regionalnych szefów Prawa i Sprawiedliwości, by przyjęli oni na swoje listy przedstawicieli środowisk tego czasopisma.

           Kluby „Gazety Polskiej” swoimi członkami już w przeszłości zasilały listy wyborcze Prawa i Sprawiedliwości. Jednak dotychczasowe próby wejścia do Sejmu okazały się nieskuteczne dla przedstawicieli środowiska Tomasza Sakiewicza. Tym razem Kluby „Gazety Polskiej” chcą iść do Sejmu razem z PiS-em, by uniknąć politycznych zdrad. Wszak wystawianie swoich kandydatów do Sejmu daje większą gwarancję, niż udzielanie wsparcia komuś, kto przecież może zdradzić.

           A przecież lud pisowski « zdrad » doświadczył w przeszłości całe mnóstwo. Z pisowskiego obozu « dezercji » było przecież niemało i zapewne dlatego Kluby „Gazety Polskiej” chcą iść do Sejmu razem z Prawem i Sprawiedliwością - by dezercji uniknąć. Przecież ich środowisko jest złożone z najbardziej przekonanych, z najwierniejszych sprawie wyjaśnienia « smoleńskiego zamachu » i budowania na nowo Czwartej RP w kraju nad Wisłą.

           Zasilenie pisowskich list wyborczych przedstawicielami Klubów „Gazety Polskiej” jest jednak bardzo dalekie od ziszczenia i nie można tutaj mówić o fakcie dokonanym. Kluby „Gazety Polskiej” mogą - tak naprawdę - stanowić dla Jarosława Kaczyńskiego i jego partii większy problem, niż konkurencyjna Solidarna Polska czy też Narodowe Odrodzenie Polski.

           Kluby „Gazety Polskiej” już wielokrotnie pokazały swoją skuteczność, swoje zdolności mobilizacyjne i swoją siłę. Ich przedstawiciele - świadomi swojej siły i możliwości oddziaływania na pisowski lud - nie kryją, że są świadomi swojego potencjału. Ryszard Kapuściński przypomina, iż w zeszłorocznym Marszu Niepodległości szło w sektorze Klubów „Gazety Polskiej” pięć tysięcy ludzi…

           „Gazeta Polska” to dzisiaj rosnąca w siłę potęga, która coraz bardziej przybiera rozmiary imperium. Wszak środowisko „Gazety Polskiej” składa się z czasopisma drukowanego, wydawnictw internetowych, telewizji oraz rozrastających się Klubów, które zaznaczają swoją obecność i swoją siłę przy każdej możliwej okazji. Środowisko „Gazety Polskiej” jest już tak samo silne, jak środowisko Radia Maria i Telewizji Trwam, które to posiadały dotychczas medialny monopol na polskiej prawicy.

           Od niemal pół roku trwa zaostrzająca się wojna pomiędzy środowiskami Tomasza Sakiewicza i Tadeusza Rydzyka o medialny leadership i o władzę nad duszami pisowskiego ludu. Środowisko „Gazety Polskiej” ma jednak w tej walce pewną przewagę. Wszak to środowisko Sakiewicza posiada monopol na propagowanie teorii o smoleńskim zamachu, ponieważ jest głównym nośnikiem religii smoleńskiej. Zaś Tadeuszowi Rydzykowi pozostaje jedynie przekaz narodowy i religia katolicka (czy raczej interpretacja, a być może nadinterpretacje tej religii), którą propagują jego środki masowego przekazu. W konflikcie z Tadeuszem Rydzykiem i jego środowiskiem, „Gazeta Polska” jest górą, a jej Kluby postanowiły swą ofensywę rozwinąć. Teraz chcą wejść do polityki przez główne wrota i trwale zaznaczyć swoją obecność w politycznym pejzażu kraju nad Wisłą.

           Rozwijający się konflikt pomiędzy Tomaszem Sakiewiczem i Tadeuszem Rydzykiem jest od samego początku dla Jarosława Kaczyńskiego istotnym problemem. Ów konflikt grozi bowiem kolejnym podziałem w pisowskim świecie, a jego protagoniści oczekują od prezesa PiS-u, by zajął jasne stanowisko w tym sporze. Uczestnicy tego konfliktu oczekują, by Jarosław Kaczyński udzielił jednemu z tych środowisk wsparcia, aby na jedno z tych środowisk postawił. Jednak Jarosław Kaczyński w tym konflikcie nadal nie zajął stanowiska, a polityczne aspiracje Klubów „Gazety Polskiej” mogą stać się dla prezesa PiS-u - w kontekście sporu Rydzyk-Sakiewicz - twardym orzechem do zgryzienia… Albowiem pozytywna odpowiedź na żądania Klubów „Gazety Polskiej” może doprowadzić do podziału jego partii na dwa wrogie obozy. Przecież PiS składa się zarówno ze stronników Tadeusza Rydzyka, jak również z wyznawców Tomasza Sakiewicza. Jeśli Jarosław Kaczyński postanowi pójść do Sejmu ramię w ramię z Klubami „Gazety Polskiej”, to niewątpliwie spowoduje to ostrą reakcję ze strony Tadeusza Rydzyka, jego środowiska i polityków PiS-u z nimi związanych. W takiej sytuacji Tadeusz Rydzyk mógłby stworzyć swój własny obóz polityczny, złożony ze swoich stronników wewnątrz PiS-u i zbudować skuteczną konkurencję polityczną dla ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Tadeusz Rydzyk może również pójść na łatwiznę i postawić na już istniejące środowisko polityczne. Może on przecież poprzeć Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry i w ten sposób skutecznie konkurować o miejsca w Sejmie z obozem politycznym Jarosława Kaczyńskiego.

           Jednak jeśli Tadeusz Rydzyk i jego imperium medialne może zbudować konkurencyjny obóz polityczny wobec PiS-u to rosnąca w siłę potęga „Gazety Polskiej” i jej Kluby mogą zrobić dokładnie to samo. Kluby „Gazety Polskiej”, wsparte przez gazetę i telewizję Tomasza Sakiewicza, z wielką łatwością mogłyby zbudować swoje listy do Sejmu i tym samym zabrać Jarosławowi Kaczyńskiemu znaczną część elektoratu. Przecież to środowisko „Gazety Polskiej” i jej Kluby posiadają monopol na smoleńska religię, a nawet już doczekały się swojego cudu. Zainteresowanych tym tematem zachęcam do skorzystania z poniższego linku:

                                                                                                                                                                

http://www.wiadomosci24.pl/artykul/cien_a_moze_lech_kaczynski_jednak_objawil_sie_wiernym_279951.html  

                                                                                                                                                                   

           Kluby „Gazety Polskiej” chcą iść do Sejmu razem z partią Jarosława Kaczyńskiego, jednak owa partia nie spieszy się do marszu z „Gazeta Polską do Sejmu”, albo też - spieszy się powoli. Wszak środowisko „Gazety Polskiej” stanowi dla PiS-u zagrożenie, a wpuszczenie jego przedstawicieli na pisowskie listy do Sejmu mogłoby spowodować, iż w samym PiS-ie powstałaby silna i samodzielna (a z czasem zyskująca na wyrazistości) frakcja. Jak pokazała historia PiS-u, Jarosław Kaczyński frakcyjności w swojej partii nie uznaje, a liderów frakcji… nie lubi. Czyż Kaczyński nie pozbył się ze swojej partii wszystkich tych, którzy stali na czele jakieś frakcji, nazywając ich później dezerterami ?

           Warto również zauważyć, iż w ostatnim czasie Prawo i Sprawiedliwość usiłuje się zdystansować od środowiska „Gazety Polskiej”. Czyż europoseł Ryszard Czarnecki nie przekonywał, iż nie istnieją żadne związki pomiędzy PiS-em, a mediami Tomasza Sakiewicza? Przedstawiciele PiS-u idą nawet krok dalej i nie wykluczają założenia swojej własnej telewizji, która - jak daje do zrozumienia PiS - miałaby przekazywać informacje bardziej rzetelnie, niż robią to media dotychczas istniejące w Polsce.

           Kluby „Gazety Polskiej” postawiły partii Jarosława Kaczyńskiego konkretne żądanie. Chcą oni iść do Sejmu razem z PiS-em. Chociaż owe żądanie stanowi, zarówno dla prezesa PiS-u, jak również dla jego partii, poważny ambaras to Jarosław Kaczyński będzie musiał się odnieść do propozycji Klubów „Gazety Polskiej”, które – powtórzę raz jeszcze - zamierzają odgrywać większą, niż dotychczas rolę w pisowskim świecie. Jednak prezes PiS-u nie będzie mógł wybrać najbardziej korzystnego dla siebie (i swojego ugrupowania) wariantu. Albowiem w sytuacji, w której znajduje się aktualnie Jarosław Kaczyński to wszystkie warianty są dla PiS-u złe. Jeśli prezes PiS-u pójdzie ramię w ramię z Klubami „Gazety Polskiej” do Sejmu, to skłóci się on trwale ze środowiskiem Tadeusza Rydzyka, który ma swoich przedstawicieli wewnątrz PiS-u. Wówczas kolejny rozłam w PiS-ie byłby niemal przesądzony. Zaś jeśli prezes PiS-u odmówi Klubom „Gazety Polskiej” wspólnego marszu do Sejmu to doprowadzi on do rozłamu w pisowskim ludzie…

           Środowisko „Gazety Polskiej” już od wielu miesięcy czuje się niedocenione przez prezesa PiSu. Kolejny gest odrzucenia ze strony Jarosława Kaczyńskiego spowoduje niewątpliwie, iż Kluby „Gazety Polskiej” wezmą rozwód z prezesem PiS-u i jego politycznym ugrupowaniem. Być może Kluby „Gazety Polskiej” wezmą wówczas definitywny rozwód z pisowskim światem, by stworzyć swoją własną i bardziej dla siebie przyjazną oraz korzystną przestrzeń. Wszak w pisowskim świecie, do którego nadal należy środowisko „Gazety Polskiej”, prezes PiS-u zbyt często odpycha owe środowisko i od wielu miesięcy nie potrafi dowartościować przedstawicieli i członków Klubów „Gazety Polskiej”.     

           I tak źle i tak niedobrze. Co robić, kiedy ma się do wyboru dwa złe rozwiązania? Można wybrać mniejsze zło. Można również nie robić nic i czekać na rozwój sytuacji, której obrót może samoistnie rozwiązać problem.

           Czy łaska Jarosława Kaczyńskiego wprowadzi Kluby „Gazety Polskiej” do Sejmu? Oto jest pytanie!

                                                                                                                                                                    

* * *

                                                                                                                                                      

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

                                                                                                                                                      

 http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

                                                                                                                                                         

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

                                                                                                                                                              

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

                                                                                                                                                               

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

                                                                                                                                                               

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka