Szanowni Czytelnicy,
od wielu lat internetowi haterzy są nieodłącznym elementem politycznej i publicznej debaty w polskiej przestrzeni wirtualnej. Haterzy to poważny problem i nie wolno go lekceważyć, albowiem uniemożliwiają oni prowadzenie rzeczowej i rzetelnej debaty. Haterzy potrafią bowiem sprowadzić każdą dyskusję do parteru, co zniechęca kulturalnych i merytorycznie przygotowanych publicystów do zabierania głosu w debacie.
Od kiedy zacząłem zabierać głos w polskiej debacie publicznej, nieraz spotykałem się z internetowym hatingiem. By Czytelników nie zanudzać, odwołam się tylko do dwóch przykładów. Podaję je po to, aby przykuć uwagę tych wszystkich, którzy rozumieją na czym polega niekonwencjonalność tego rodzaju komentarzy.
Dwa miesiące temu w korespondencji e-mailowej pan reżyser Mariusz Pilis był łaskaw wyrazić swoją opinię na mój temat. Zrobił to w sposób nieco niekonwencjonalny, o czym mogą się Państwo przekonać podczas lektury wpisu poświęconemu tej kwestii. Znajduje się on pod poniższym linkiem:
http://www.zbigniewstefanik.salon24.pl/525275,jestem-szmaciarzem-i-gnida-twierdzi-mariusz-pilis
Kolejny przykład hatingu, z którym musiałem się zmierzyć, znajdziecie Państwo pod moim tekstem zatytułowanym „Niedojrzała demokracja… O referendum w Warszawie”. Wiele komentarzy umieszczonych pod tym tekstem najlepiej… pozostawić bez komentarza.
http://zbigniewstefanik.salon24.pl/539422,niedojrzala-demokracja-o-referendum-w-warszawie
Czym różnią się oba podane przeze mnie przypadki? Otóż pan reżyser Mariusz Pilis napisał do mnie e-mail o niekonwencjonalnej treści, to fakt. Jednak miał on odwagę podpisać się pod nim i przesłać go ze swojej skrzynki e-mailowej, co uznaję za wyraz przyzwoitości pana reżysera i odnotowuję to na jego plus. Albowiem pan Mariusz Pilis identyfikuje się ze swoimi poglądami i nie zasłania się pseudonimem. Ów e-mail został przecież podpisany jego nazwiskiem, zaś po publikacji tego e-maila w Internecie, pan reżyser się go nigdy nie wyparł, co można mu zaliczyć na kolejny plus. Po prostu, pan reżyser w pełni utożsamia się ze swoimi poglądami i bierze za nie pełną odpowiedzialność. Jednak nie można powiedzieć tego samego o tych, którzy piszą komentarze zawierające obraźliwe treści pod moimi tekstami.
Wszystkie moje profile w Internecie są zarejestrowane na moje imię i nazwisko. Nigdy nie ukrywałem swojej tożsamości. Ze swoimi poglądami w pełni się utożsamiam i biorę za nie pełną odpowiedzialność. Moje teksty na profilach internetowych są podpisane moim nazwiskiem. Ale ci, którzy komentują moje teksty w sposób niekonwencjonalny, a czasem wręcz chamski (nawet więcej niż chamski) czynią to anonimowo. Wystarczy prześledzić owe komentarze, by zdać sobie sprawę, iż ich autorzy używają pseudonimów.
No właśnie, na tym polega zasadnicza różnica. Ja pod każdym moim tekstem się podpisuję. Zaś ci, którzy moje teksty, w sposób nierzadko chamski, komentują, nie posiadają wystarczającej odwagi, by się pod treścią owych komentarzy podpisać. Są oni w mojej ocenie nie tylko haterami, ale również zwykłymi tchórzami, gdyż nie stać ich na to, by brać odpowiedzialność zarówno za swoje poglądy, jak również za wyrażanie ich w sposób chamski i knajacki!
Moja działalność publicystyczna spotyka się często z hatingiem, jednak ja się nie obrażam. Zaś autorów niekonwencjonalnych komentarzy, które można nierzadko przeczytać pod moimi tekstami jest mi – szczerze! - niezwykle szkoda. Haterów jest mi tak po ludzku żal, ponieważ uważam, iż tego typu zachowania mogą być w zdecydowanej mierze spowodowane wewnętrzną frustracją, poczuciem bezsilności i niemocy ich autorów. Nie jestem lekarzem, jednak wydaje mi się, że tego typu zachowania mają swoje przyczyny, które współczesna medycyna jest w stanie wytłumaczyć.
Zamiast haterów ścigać czy podejmować wobec nich prawne kroki, może powinniśmy ich leczyć? Być może istnieje jakaś forma terapii, która umożliwiłaby im pełne uzdrowienie? Być może ich nienawistna działalność internetowa jest swoistą terapią zastępczą i nie powinniśmy im odbierać tej możliwości?
Ja z pewnością nie zamierzam im przeszkadzać, albowiem nienawiść, którą przelewają owi haterzy w swoich komentarzach, umieszczanych nierzadko pod moimi tekstami, świadczy o nich samych, a nie o jakości moich tekstów. Owa nienawiść daje świadectwo o tym, kto umieszcza taki wpis. Jednak nie ma ona wpływu na obiekt nienawistnego komentarza, ani na jego autora.
Szanowni haterzy,
Szanowni przedstawiciele ludu pisowskiego i ludu smoleńskiego,
Szanowni kibole i stadionowi patrioci,
Szanowni narodowcy,
Szanowni propagatorzy nienawiści wszelkiej maści,
Wasze inwektywy i Wasze obelgi brzmią dla mnie jak poezja. Dlatego apeluję do Was: nie odmawiajcie sobie tej przyjemności. Nie ograniczajcie swojego twórczego komentowania moich tekstów. Nie krępujcie się. Albowiem Wasze niekonwencjonalne komentarze są dla mnie bodźcem i zachętą do pisania kolejnych artykułów
Od początku mojej publicystycznej działalności musiałem zmierzyć się z różnymi obelgami. Nazwano mnie gnojem, gnidą, kanalią, złamasem i nie tylko. Jednak nie robi to na mnie żadnego wrażenia.
Szanowni haterzy,
nie odbierajcie sobie tego terapeutycznego ukojenia i umieszczajcie tyle obraźliwych komentarzy pod moimi tekstami, ile tylko Wasze dusze zapragną. Albowiem owe komentarze nie świadczą o mnie czy o mojej publicystycznej działalności, za którą biorę pełną odpowiedzialność. Wasze komentarze świadczą jedynie o Was i o Waszej publicystycznej działalności. Szkoda tylko, że nie macie wystarczająco dużo odwagi, by brać za nią odpowiedzialność, skoro nie podpisujecie się pod swoimi internetowymi wpisami swoim nazwiskiem. Każdy powinien brać odpowiedzialność za treść swoich publikacji umieszczanych w Internecie. Każdy hater biorący na swój sposób udział w debacie publicznej, powinien mieć odwagę brać również odpowiedzialność za swoje inwektywy. Niestety, tym haterom, którzy przelewają swoją nienawiść w komentarzach, które umieszczają pod moimi tekstami, odwagi brakuje.
Szanowni haterzy,
życzę Wam więcej odwagi, gdyż uważam, że jest ona niezbędna każdemu, kto chce zabrać głos w polskiej debacie publicznej i prowadzić niezależną działalność publicystyczną.
Szanowni haterzy,
życzę Wam pełnego uzdrowienia, ponieważ zdrowie jest przecież najważniejsze!
Szanowni Czytelnicy,
pozwolę sobie nadmienić raz jeszcze, iż z przyczyn technicznych nie jestem w stanie odpisywać na Wasze komentarze na portalach internetowych, za co wszystkich przepraszam. Pełną informację na ten temat znajdą Państwo pod poniższym linkiem:
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)