zbigniewstefanik zbigniewstefanik
2497
BLOG

Pomnik „gwałcącego czerwonoarmisty”? Prawda jest tylko jedna!!!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 64

Za sprawą studenta gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych w polskiej przestrzeni publicznej na nowo rozgorzał spór o Armię Czerwoną. Ów student, Jerzy Bohdan Szumczyk, postawił w Gdańsku bez odpowiednich pozwoleń betonowy pomnik, przedstawiający żołnierza Armii Czerwonej, gwałcącego kobietę w ciąży.

Jerzy Bohdan Szumczyk twierdzi, iż w ten sposób chciał nagłośnić dramat kobiet w Polsce, które zostały zgwałcone przez żołnierzy Armii Czerwonej. Inicjatywa studenta gdańskiej ASP spotkała się z bardzo ostrą i - w mojej opinii - zdecydowanie przesadzoną krytyką Aleksandra Aleksiejewa, ambasadora Rosji w Polsce. Ambasador wschodniego sąsiada Polski przypominał, iż podczas boju z Niemcami o Polskę, Armia Czerwona straciła 600 tysięcy żołnierzy. W tym samym oświadczeniu podkreślał on, iż to Armia Czerwona wyzwoliła Polskę i Polaków spod niemieckiej okupacji. Dlatego też - jego zdaniem - inicjatywa Jerzego Bohdana Szumczyka jest oburzająca. Ponadto Aleksander Aleksiejew oczekuje w tej sprawie zdecydowanych kroków ze strony polskich władz. Z kolei od obywateli RP, ambasador oczekuje potępienia zarówno inicjatywy studenta ASP, jak również pomnika, który ów student postawił w Gdańsku.

Choć nie do końca jestem przekonany, czy ten pomnik można uznać za przejaw dobrego smaku, to jednak bardzo pozytywnie oceniam intencje, które kierowały Jerzym Bohdanem Szumczykiem. Albowiem inicjatywa artysty odsłania to oblicze Armii Czerwonej, które przez polskie opracowania historyczne jest zbyt rzadko akcentowane. Ten pomnik przypomina bowiem o przestępczej - i nierzadko zbrodniczej - działalności, jakiej dopuszczali się niektórzy żołnierze Armii Czerwonej. Żołnierze co dopuszczali się bowiem gwałtów na kobietach i to nie tylko w Polsce. Działo się to za milczącą aprobatą ich dowódców, którzy wobec zbrodni popełnianych przez niejednego podwładnego, po prostu milczeli.

Ambasador Rosji oczekuje, by polskie władze podjęły zdecydowane kroki wobec Jerzego Bohdana Szumczyka i jasno wyrazili swoje oburzenie w związku z jego inicjatywą. Ambasador Rosji oczekuje, by obywatele RP potępili działalność artystyczną Szumczyka. Ambasador Rosji oczekuje od obywateli RP, by ci pamiętali, iż Armia Czerwona była wyzwolicielem dla Polski i Polaków.

Ale czy Armia Czerwona rzeczywiście wyzwoliła Polskę i jej obywateli? Czy Armia Czerwona rzeczywiście przyniosła Polsce wolność i niepodległość?

Przy każdej możliwej okazji przedstawiciele Federacji Rosyjskiej przypominają, iż Armia Czerwona wyzwoliła Europę Środkową i Wschodnią spod niemieckiej okupacji. Owi przedstawiciele oczekują od państw byłego Układu Warszawskiego oraz od ich obywateli wdzięczności, w związku z – tak zwanym - wyzwoleniem. Jednak zarówno ci przedstawiciele Federacji Rosyjskiej, jak również zdecydowana większość samych Rosjan nie rozumieją (bądź zrozumieć nie chcą), iż Armia Czerwona nie była dla państw Europy Środkowej i Wschodniej wyzwolicielem, tylko kolejnym okupantem.

Zdecydowana większość rosyjskich polityków i przedstawicieli środowisk opiniotwórczych propaguje opowieść o wyzwoleńczej Armii Czerwonej. Dzieje się tak, gdyż większość Rosjan - tak naprawdę - nie zna historii stalinizmu. Zaś historię drugiej wojny światowej nadal przekazuje się w Rosji w sposób niezwykle tendencyjny, wręcz propagandowy. Polityczni przedstawiciele Federacji Rosyjskiej propagują - w imię źle pojętego interesu politycznego - pozytywny wizerunek Armii Czerwonej. Jednak ten przekaz absolutnie mija się z prawdą. Jest to wyłącznie rosyjska narracja o Armii Czerwonej. Jednak ta narracja jest jedynie przekazem propagandowym, nie mającym nic wspólnego z prawdą obiektywną!

Należy przypomnieć kilka podstawowych faktów. Ta sama Armia Czerwona, o której mówi się, że wyzwoliła Polskę i Polaków, dokonała wpierw - 17 września 1939 roku - agresji na II RP i jej obywateli. W wyniku tej agresji Armia Czerwona zaanektowała ponad połowę, bo aż 51 procent, terytorium II RP. Dokonała tego w ścisłej współpracy z nazistowskimi Niemcami. Zaś owa agresja została przypieczętowana paktem Ribbentrop-Mołotow.

Te fakty są w Polsce powszechnie znane, jednak w Rosji nadal jest wręcz odwrotnie. Albowiem do dzisiaj państwowa propaganda wmawia Rosjanom, iż druga wojna światowa, którą nazywa się w Rosji „wielką wojną patriotyczną” lub „wielką wojną ojczyźnianą”, rozpoczęła się w wyniku niemieckiej agresji na Związek Sowiecki 22 czerwca 1941 roku.

Armia Czerwona nie wyzwoliła ani Polski, ani Polaków. Armia Czerwona jedynie przepędziła z Polski Wehrmacht i niemieckiego okupanta; przepędziła, by zająć jego miejsce. Przecież tam, gdzie wchodziła Armia Czerwona, tam wchodzili politrucy, NKWD i ich wojska wewnętrzne. Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski. Albowiem przywiozła ze sobą tak zwany PKWN, który miał na celu komunizację Polski, czego zresztą dokonał. Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski. Albowiem jej żołnierze, na rozkaz swoich przełożonych, aresztowali żołnierzy Armii Krajowej. Żołnierze AK przelewali krew i walczyli u boku Armii Czerwonej przy wyzwalaniu polskich miast. Kiedy walki zostały zakończone, kiedy Sowietom żołnierze AK nie byli już potrzebni, trafiali oni do katowni NKWD albo bezpośrednio na Sybir. Warto również wspomnieć o takich miejscach, jak Kolkownica, gdzie żołnierze Armii Czerwonej, na rozkaz swoich przełożonych, rozstrzeliwali żołnierzy Armii Krajowej. Kolkownica to tylko jeden przykład, gdzie nie tylko żołnierze wewnętrznych wojsk NKWD, ale również żołnierze Armii Czerwonej, systematycznie mordowali żołnierzy AK. Takich „małych Katyniów” po zakończeniu drugiej wojny światowej było bowiem na terenie całej Polski kilkadziesiąt.

Należy postawić znak równości pomiędzy Hitlerem i Stalinem. Należy postawić znak równości pomiędzy Gestapo i NKWD. Należy postawić znak równości pomiędzy Waffen SS i wojskami wewnętrznymi NKWD. Należy postawić znak równości pomiędzy nazizmem i stalinizmem. Jednak czy należy również postawić znak równości pomiędzy Wehrmachtem, który Polskę zniewolił i Armią Czerwoną, która wyzwoliła Polskę z jarzma Wehrmachtu, by zniewolić ją na rozkaz swoich sowieckich przełożonych? Zaryzykuję stwierdzenie, iż ów znak równości postawić należy.

Postawienie tego znaku równości pomiędzy Wehrmachtem i Armią Czerwoną ma również inne uzasadnienie. Należy pamiętać, iż bardzo często Armia Czerwona dokonywała takich samych zbrodni, co Wehrmacht. Zbrodnie czerwonoarmistów na terytorium Niemiec podczas drugiej wojnie światowej i tuż po jej zakończeniu są powszechnie znane. Jednak w Polsce podobne zbrodnie w wykonaniu czerwonoarmistów również miały miejsce. Żołnierze Armii Czerwonej w Polsce, podobni, jak w Niemczech, gwałcili, rabowali, a - nierzadko  - mordowali także bezbronnych cywilów, by ich ograbić i nie tylko.

Armia Czerwona była wyzwolicielem. Oto rosyjski przekaz, z którym mamy do czynienia po dzień dzisiejszy. Jednak ten przekaz to propaganda, to – po prostu - kłamstwo w najpodlejszej postaci. Dla Polski i Polaków, dla wszystkich krajow Europy Środkowej i Wschodniej, Armia Czerwona była kolejnym okupantem. Owszem, niemieckiego agresora przepędziła, jednak tylko po to, by zająć jego miejsce. Nie wolno porównywać Armii Czerwonej z Armią Amerykańską i jej zachodnimi sojusznikami, którzy przynieśli wolność i niepodległość tym krajom i im obywatelom, których wyzwolili spod okupacji niemieckiej. Warto w tym miejscu wspomnieć, iż u boku Amerykanów i Anglików walczyli również Polacy. Zaś polskie siły zbrojne wyzwoliły wiele francuskich, belgijskich i holenderskich dużych miast i mniejszych miejscowości.

Inicjatywa Jerzego Bohdana Szumczyka, choć trochę... awangardowa, ma dla obywateli RP bardzo dobry wydźwięk. Albowiem pomnik autorstwa studenta ASP przełamuje pewne tabu, które nadal funkcjonuje w Polsce. W kraju, w którym stosunek do Armii Czerwonej pozostaje ambiwalentny. Z pewnością Jerzy Bohdan Szumczyk musiał wykazać się wielką odwagą, by taki pomnik postawić. Jego odwagę doceniam. Albowiem odnoszę wrażenie, iż w debacie o Armii Czerwonej nadal owej odwagi brakuje. Dzieje się tak nie tylko w Polsce, ale również w całej Unii Europejskiej, gdzie w przypadku większości środowisk opiniotwórczych nie ma przyzwolenia, by postawić znak równości pomiędzy Hitlerem i Stalinem, pomiędzy Wehrmachtem i Armią Czerwoną. Jednak nie zmienia to faktu, iż w przypadku „wyzwoleńczego” charakteru Armii Czerwonej prawda jest tylko jedna! Zaś pomnik Jerzego Bohdana Szumczyka jest formą upamiętnienia zbrodni dokonanych przez Armię Czerwoną na terytorium Polski i nie tylko... Jest on również zmaterializowaniem tego oblicza Armii Czerwonej, którego wiele polskich środowisk politycznych i opiniotwórczych nie chce zaakceptować. Nie zmienia jednak to faktu, iż prawda o wyzwoleńczym charakterze Armii Czerwonej jest tylko jedna i nie da się jej wymazać, czy też zakrzyczeć! Dlaczego? Ponieważ o sowieckim „wyzwolicielu” prawda jest przecież tylko jedna!

 

* * *

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (64)

Inne tematy w dziale Polityka