zbigniewstefanik zbigniewstefanik
2736
BLOG

W nawiązaniu do wypowiedzi profesora Artymowicza o Smoleńsku

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 57

 

 

 

21 października bieżącego roku gospodarz programu publicystycznego „Tomasz Lis na żywo” przeprowadził wywiad z profesorem Pawłem Artymowiczem. Zachęcam Państwa do obejrzenia tego wywiadu. Jest on dostępny pod poniższym linkiem:

 

http://www.vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/21102013/12563982

 

Aby nie trzymać dłużej Czytelników w niepewności informuję, iż bardzo pozytywnie oceniam wypowiedź profesora Artymowicza. Można powiedzieć, iż wręcz utożsamiam się z każdym słowem wypowiedzianym przez pana profesora podczas tego wywiadu.

Co więcej, wypowiedź Pawła Artymowicza z 21 października bieżącego roku uważam za bardzo rzeczową oraz - nade wszystko - wiarygodną przeciwwagę dla przekazu jaki płynie z religii smoleńskiej, propagowanej podczas tegorocznej Konferencji Smoleńskiej. Co do wspomnianej II Konferencji Smoleńskiej to pragnę zakomunikować, iż na jej temat nie zamierzam się wypowiadać. Albowiem ze względu na jej odlotowy charakter nie czuję się uprawniony do jakichkolwiek komentarzy. Wypowiedź profesora Artymowicza w programie Tomasza Lisa z 21 października stanowi bardzo dobitne podsumowanie tegorocznej Konferencji Smoleńskiej, jej uczestników oraz kolejnych, coraz bardziej oryginalnych teorii, które na owej Konferencji były głoszone.

Niech będzie mi jednak wolno odnieść się do zagadnień poruszanych przez pana profesora Artymowicza we wspomnianym wywiadzie, które uważam za najistotniejsze.

Po pierwsze, chciałbym nawiązać do kwestii pana profesora Jacka Rońdy. Mnie również zszokowała jego wypowiedź w programie „Polski punkt widzenia” z 16 października bieżącego roku, wyemitowanego w Telewizji Trwam. Zgadzam się z profesorem Artymowiczem, iż powody, które skłoniły profesora Rońdę do tych wyznań nie mają znaczenia. Profesor Rońda przyznał, że « trochę zagrał » oraz blefował. Tym samym zdyskredytował on siebie samego. Zdyskredytował także zespół Antoniego Macierewicza. Zdyskredytował również teorię smoleńskiego zamachu, która na dzień dzisiejszy straciła jakąkolwiek wiarygodność. Dodam ponadto, iż nie tylko wyznania profesora Rońdy, ale także deklaracja pana profesora Josepha Lakowicza odbiera zespołowi Macierewicza wiarygodność. Albowiem okazuje się, iż ów zespół powoływał się w swoim przekazie na autorytet profesora Lakowicza, sugerując jakby, iż współpracuje on z grupą Macierewicza. Jednak okazuje się, że taka sytuacja nie miała miejsca. Poinformował o tym sam profesor Lakowicz, który notabene nie krył zdumienia w związku z pojawieniem się jego nazwiska w kontekście przekazu zespołu Macierewicza.

Druga kwestia to element cynizmu, gry i blefu, który występuje u propagatorów teorii o smoleńskim zamachu. Podobnie jak pan profesor Artymowicz myślałem jeszcze jakiś czas temu, iż w przypadku Antoniego Macierewicza i jego grupy mamy do czynienia z niekompetencją. Co prawda nie jest w moim zwyczaju przypisywanie komuś złych intencji to jednak jestem zmuszony zrobić wyjątek. Albowiem trudno byłoby mi nie zauważyć nieczystych intencji u tych, którzy cynicznie wykorzystują do celów politycznych wymyślony przez nich samych zamach w Smoleńsku.

Chciałbym również zwrócić uwagę pana profesora Artymowicza i czytelników na rolę niektórych prawicowych publicystów i reżyserów filmowych w propagowaniu teorii o smoleńskim zamachu. Zastanawiam się czy owi publicyści i reżyserzy filmowi po prostu dali się nabrać Antoniemu Macierewiczowi i jego współpracownikom? A może jest wręcz przeciwnie? Zapytam więc, mówiąc kolokwialnie, otwartym tekstem: czy w filmie pana reżysera Mariusza Pilisa zatytułowanym „List z Polski” występują elementy gry i blefu? Czy w filmach Anity Gargas „10-04-10” i „Anatomia upadku” występują elementy gry i blefu?

Warto poświęcić trochę uwagi działalności tych publicystów i reżyserów filmowych, którzy w swojej twórczości dają do zrozumienia - w mniej lub bardziej zawoalowany sposób -iż przyłączają się do grupy wyznawców teorii o zamachu w Smoleńsku. Albowiem ich wkład w propagowanie smoleńskiej religii jest porównywalny do aktywności Antoniego Macierewicza i jego zespołu w tej dziedzinie. Zwracam więc uwagę pana profesora Artymowicza i czytelników na działalność owych publicystów i reżyserów filmowych, która zasługuje na szerszą analizę i obszerny komentarz.

Trzecia kwestia dotyczy przedstawionego przez profesora Artymowicza w wywiadzie udzielonym Tomaszowi Lisowi obiektywnego argumentu rozstrzygającego debatę o przyczynach tragedii smoleńskiej. Chodzi mi o symetryczne ścięcie drzew, które występuje nad miejscem wypadku prezydenckiego Tupolewa. Jest to w mojej opinii koronny argument. Albowiem albo przyjmiemy, iż owe drzewa zostały ścięte przez jakąś bliżej nieokreśloną osobę trzecią, albo przyznamy, że owe drzewa zostały ścięte przez prezydenckiego Tupolewa. Osobiście przyjmuję ten drugi wariant, ponieważ innego wytłumaczenia dla symetrycznego ścięcia tych drzew znaleźć nie potrafię. Jest to, powtórzę raz jeszcze, argument rozstrzygający debatę o przyczynach katastrofy smoleńskiej i rozkładający na łopatki całą teorię o zamachu w Smoleńsku!

W swojej wypowiedzi z 21 października w programie „Tomasz Lis na żywo” pan profesor w kilkanaście minut przekazał wszystkie najistotniejsze informacje dotyczące zarówno przyczyn samej smoleńskiej tragedii, jak również braku wiarygodności propagatorów teorii smoleńskiego zamachu.

Bardzo profesjonalna, rzetelna oraz - co dla mnie najważniejsze - bardzo wiarygodna wypowiedź. Panie Profesorze, gratuluję!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

 

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

 

 

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (57)

Inne tematy w dziale Polityka