zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1079
BLOG

Chamstwo i tchórzostwo przeciwników profesora Artymowicza

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 18

 

 

 

Szanowni Czytelnicy,

22 października bieżącego roku opublikowałem na portalu Salon24.pl notkę, w której poinformowałem, iż w pełni zgadzam się z wypowiedziami profesora Pawła Artymowicza z 21 października bieżącego roku, które wygłosił w programie „Tomasz Lis na żywo”. Zainteresowani tą notką mogą się zapoznać z jej treścią, korzystając z poniższego linku:

 

http://zbigniewstefanik.salon24.pl/542792,w-nawiazaniu-do-wypowiedzi-profesora-artymowicza-o-smolensku

 

Powyższa notka spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników, za co bardzo dziękuję. Jednak moje podziękowania kieruję jedynie do tych, którzy w dyskusji potrafili zachować kulturę osobistą. A co do osób pozostałych… Po prostu słów mi brakuje!

Szanowni Czytelnicy,

być może spędziłem zbyt wiele czasu poza granicami Polski. Być może nie rozumiem panujących reguł, stosowanych podczas internetowej debaty publicznej w Polsce. Być może inaczej, niż niektórzy, definiuję wolność słowa. Być może w ogóle inaczej, niż niektórzy, definiuję szeroko pojętą wolność. Dla mnie moja wolność kończy się tam, gdzie wolność innych się zaczyna! Należy bowiem rozróżnić wolność słowa od zwykłego chamstwa.

Jestem zszokowany poziomem chamstwa, którym wykazali się niektórzy blogerzy w dyskusji o profesorze Artymowiczu. W tym kontekście pragnę przypomnieć, iż istnieje jeszcze coś takiego, jak dobra osobiste. Zaś litera prawa jasno i wyraźnie definiuje, czym jest naruszenie dóbr osobistych.

Warto jednak nawiązać przy tej okazji do innej kwestii. Mam na myśli odwagę, której niektórym uczestnikom dyskusji związanej z profesorem Artymowiczem i moją notką - zabrakło.

Chamstwo potrafię znieść. Albowiem zdążyłem już się do niego przyzwyczaić, zabierając głos w polskiej debacie publicznej w Internecie. Jednak nigdy się nie przyzwyczaję do braku odwagi. Nigdy nie zaakceptuję tchórzostwa, które jest dla mnie złą, a być może najgorszą cechą człowieka.

Dlatego mam prośbę do tych czytelników, którzy w sposób niekonwencjonalny chcą wyrażać opinię o moich tekstach. Jeśli chcecie mnie obrażać, to proszę bardzo. Wasze obelgi brzmią dla mnie jak poezja. Ale miejcie odwagę podpisać się z imienia i z nazwiska pod Waszymi obelgami. Miejcie odwagę wziąć odpowiedzialność za Wasze słowa. Wykażcie się odwagą! Nie bądźcie tchórzami. Albowiem w mojej opinii każdy, kto wypisuje obelgi i się pod nimi nie podpisuje, jest po prostu tchórzem! Każdy, kto stosuje anonimowo internetowy hating jest po prostu tchórzem!

Panie Profesorze Artymowicz. Bardzo Pana przepraszam! Bardzo Pana przepraszam! Albowiem nie zdawałem sobie sprawy, iż moja notka, w której wyrażam moje poparcie dla Pana wypowiedzi o Smoleńsku, może Pana narazić na obelgi, chamstwo i tchórzostwo tych, którzy się z Panem nie zgadzają.

Proszę przyjąć moje wyrazy uznania i wielkiego szacunku. Albowiem jest Pan człowiekiem bardzo odważnym! Zabieranie głosu w polskiej debacie publicznej wymaga wiele odwagi, czego dowodem jest dyskusja poniżej wspomnianej notki.

Pan się tą odwagą wykazuje i ma Pan odwagę podejmować się trudnych tematów. Ma Pan odwagę odkłamywać przekaz propagatorów teorii o smoleńskim zamachu. A to wymaga wiele odwagi i - w mojej ocenie - zasługuje na uznanie i wielki szacunek!

Mam prośbę do wszystkich czytelników: na przyszłość, jeśli chcecie obrażać osoby, o których piszę, bądźcie łaskawi podpisywać się pod swoimi obelgami z imienia i z nazwiska. Albowiem w przyszłości nie zamierzam się za Was wstydzić! Jednak dzisiaj jest mi wstyd! Jest mi wstyd za tych, którzy w sposób knajacki obrażali profesora Artymowicza, biorąc za pretekst wyrażone przeze mnie poparcie dla wypowiedzi pana profesora o przyczynach katastrofy smoleńskiej.

Internetowi haterzy i tchórze: jest mi za Was wstyd!

 

* * *

 

Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:

http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/

 

 

oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:

 

http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html

Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka