Szanowni Czytelnicy,
22 października bieżącego roku opublikowałem na portalu Salon24.pl notkę, w której poinformowałem, iż w pełni zgadzam się z wypowiedziami profesora Pawła Artymowicza z 21 października bieżącego roku, które wygłosił w programie „Tomasz Lis na żywo”. Zainteresowani tą notką mogą się zapoznać z jej treścią, korzystając z poniższego linku:
Powyższa notka spotkała się z dużym zainteresowaniem czytelników, za co bardzo dziękuję. Jednak moje podziękowania kieruję jedynie do tych, którzy w dyskusji potrafili zachować kulturę osobistą. A co do osób pozostałych… Po prostu słów mi brakuje!
Szanowni Czytelnicy,
być może spędziłem zbyt wiele czasu poza granicami Polski. Być może nie rozumiem panujących reguł, stosowanych podczas internetowej debaty publicznej w Polsce. Być może inaczej, niż niektórzy, definiuję wolność słowa. Być może w ogóle inaczej, niż niektórzy, definiuję szeroko pojętą wolność. Dla mnie moja wolność kończy się tam, gdzie wolność innych się zaczyna! Należy bowiem rozróżnić wolność słowa od zwykłego chamstwa.
Jestem zszokowany poziomem chamstwa, którym wykazali się niektórzy blogerzy w dyskusji o profesorze Artymowiczu. W tym kontekście pragnę przypomnieć, iż istnieje jeszcze coś takiego, jak dobra osobiste. Zaś litera prawa jasno i wyraźnie definiuje, czym jest naruszenie dóbr osobistych.
Warto jednak nawiązać przy tej okazji do innej kwestii. Mam na myśli odwagę, której niektórym uczestnikom dyskusji związanej z profesorem Artymowiczem i moją notką - zabrakło.
Chamstwo potrafię znieść. Albowiem zdążyłem już się do niego przyzwyczaić, zabierając głos w polskiej debacie publicznej w Internecie. Jednak nigdy się nie przyzwyczaję do braku odwagi. Nigdy nie zaakceptuję tchórzostwa, które jest dla mnie złą, a być może najgorszą cechą człowieka.
Dlatego mam prośbę do tych czytelników, którzy w sposób niekonwencjonalny chcą wyrażać opinię o moich tekstach. Jeśli chcecie mnie obrażać, to proszę bardzo. Wasze obelgi brzmią dla mnie jak poezja. Ale miejcie odwagę podpisać się z imienia i z nazwiska pod Waszymi obelgami. Miejcie odwagę wziąć odpowiedzialność za Wasze słowa. Wykażcie się odwagą! Nie bądźcie tchórzami. Albowiem w mojej opinii każdy, kto wypisuje obelgi i się pod nimi nie podpisuje, jest po prostu tchórzem! Każdy, kto stosuje anonimowo internetowy hating jest po prostu tchórzem!
Panie Profesorze Artymowicz. Bardzo Pana przepraszam! Bardzo Pana przepraszam! Albowiem nie zdawałem sobie sprawy, iż moja notka, w której wyrażam moje poparcie dla Pana wypowiedzi o Smoleńsku, może Pana narazić na obelgi, chamstwo i tchórzostwo tych, którzy się z Panem nie zgadzają.
Proszę przyjąć moje wyrazy uznania i wielkiego szacunku. Albowiem jest Pan człowiekiem bardzo odważnym! Zabieranie głosu w polskiej debacie publicznej wymaga wiele odwagi, czego dowodem jest dyskusja poniżej wspomnianej notki.
Pan się tą odwagą wykazuje i ma Pan odwagę podejmować się trudnych tematów. Ma Pan odwagę odkłamywać przekaz propagatorów teorii o smoleńskim zamachu. A to wymaga wiele odwagi i - w mojej ocenie - zasługuje na uznanie i wielki szacunek!
Mam prośbę do wszystkich czytelników: na przyszłość, jeśli chcecie obrażać osoby, o których piszę, bądźcie łaskawi podpisywać się pod swoimi obelgami z imienia i z nazwiska. Albowiem w przyszłości nie zamierzam się za Was wstydzić! Jednak dzisiaj jest mi wstyd! Jest mi wstyd za tych, którzy w sposób knajacki obrażali profesora Artymowicza, biorąc za pretekst wyrażone przeze mnie poparcie dla wypowiedzi pana profesora o przyczynach katastrofy smoleńskiej.
Internetowi haterzy i tchórze: jest mi za Was wstyd!
* * *
Niepublikowane na portalu Salon24 teksty mojego autorstwa znajdą Państwo na moim blogu, pod adresem:
http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/
oraz w serwisie informacyjnym Wiadomości24, na stronie:
http://www.wiadomosci24.pl/autor/zbigniew_stefanik,362608,an,aid.html
Zapraszam Państwa do ich lektury i merytorycznej dyskusji.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)