79 obserwujących
350 notek
824k odsłony
1673 odsłony

Operacja „Śnieżka”

Wykop Skomentuj22

 „18 marca 1954 r. Związek Radziecki ratyfikował Konwencję

o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa.

14 września tego samego roku, w gęsto zaludnionym obszarze regionu

Orenburga w rejonie artyleryjskiego poligonu Tockiego dokonał

wybuchu bomby atomowej w obecności „siły żywej”.

Minęła 65 lat, ale nadal mamy więcej pytań niż odpowiedzi.

Bij swoich, aby obcy się bali!”

/”Rosyjska gazeta”, 14 września 1994/

image

Na tym dziwnym i rzadkim zdjęciu wykonanym przez Iwana Szaronina ze wsi Soroczinsk podczas ćwiczeń nuklearnych na sowieckim poligonie Tock widać dzieci na tle w postaci obłoku atomowego grzyba. Rankiem 14 września 1954 r. Iwan Szaronin, wyszedł na zewnątrz i zobaczył ogromną chmurę ognia. Mężczyzna złapał aparat, którym w przeddzień „kliknął” dzieci i zrobił zdjęcie, ale w pośpiechu nie przesunął kadra. Dzieci utrwaliły się na zawsze na tle grzyba nuklearnego

Tocki poligon znajduje się w Okręgu Wojskowym Wołga-Ural, 40 km na wschód od miasta Buzułuk. W 1954 r. Odbywały się tutaj taktyczne ćwiczenia wojskowe pod kryptonimem „Śnieżka”. Ćwiczenia poprowadził marszałek Georgij Żukow. Celem ćwiczeń było przetestowanie możliwości przebicia się przez obronę wroga za pomocą broni nuklearnej. Materiały związane z tymi ćwiczeniami wciąż nie są w pełni odtajniane.

W związku z różnymi informacjami w rosyjskojęzycznym Internecie na ten sam temat, z powodu utajnienia zdarzeń w Tocku niniejsza notka ma nietypowy charakter. W zasadzie zawiera ona wyłącznie informacje z rosyjskich publikacji. Ponieważ nie ma oficjalnych publikacji, to w tekście też mogą pojawiać się kilkukrotnie nieco różne informacje pochodzące od różnych świadków biorących udział w tych wydarzeniach.

Podczas ćwiczeń 14 września 1954 r. przestarzały bombowiec Tu-4 (nieudolna sowiecka kopia amerykańskiego B-29} zrzucił bombę nuklearną RDS-4 o ekwiwalencie 40 kt (moc ponad 3 krotnie większa od zrzuconej na Hiroszimę) z wysokości 8 km. Eksplozja nastąpiła na wysokości 350 m i w odległości 280 m od oznaczonego celu. 600 czołgów, 600 transporterów opancerzonych i 320 samolotów wysłano na zainfekowane terytorium w celu zaatakowania domniemanego przeciwnika. Łączna liczba żołnierzy, którzy brali udział w ćwiczeniach, wyniosła około 45(?) tysięcy.. W wyniku ćwiczeń tysiące uczestników otrzymało różne dawki promieniowania. Uczestników ćwiczeń zobowiązano do nieujawniania informacji przez 25 lat, co doprowadziło do tego, że ofiary nie mogły powiedzieć lekarzom o przyczynach chorób i otrzymać odpowiednie leczenie…

Po pewnym czasie oczekiwania i kontroli dozymetrycznej Żukow wysłał 600 czołgów, 600 transporterów opancerzonych i 320 samolotów do ataku poprzez zanieczyszczone terytorium - lasy płonące w ogniu atomowym, zniszczone wioski…

Samoloty uderzając w cele naziemne, przekroczyły nogę grzyba nuklearnego 10 km od epicentrum wybuchu w radioaktywnym pyle. Wśród stopionego piasku, jakiś czas utrzymywali obronę obrońcy „Zachodu” atakowani przez żołnierzy „Wschodu”. Tego dnia wystrzelono więcej pocisków i bomb niż podczas ataku na Berlin… 

Od wszystkich uczestników ćwiczeń odebrano podpis dotyczący nieujawniania tajemnic państwowych i wojskowych przez okres 25 lat. Umierając z powodu wczesnych zawałów serca, udarów i raka, nie mogli nawet powiedzieć lekarzom o swoim narażeniu. Niewielu uczestnikom ćwiczeń w Tocku udało się przetrwać do dziś… 

Łączna liczba personelu wojskowego, który wziął udział w ćwiczeniach, wyniosła około 45 tysięcy osób (według innych źródeł 45 tysięcy stanowiły tylko siły strony atakującej – „Wschodu”, do której należy dodać kolejne 15 tysięcy od strony broniącej – „Zachodu”). Zadaniem strony „atakującej” – rozmieszczonej od 5 do 8 km od centrum wybuchu - było wykorzystanie luki w obronie powstałej po wybuchu; zadaniem „obrońców” – rozmieszczonych 10-12 km od centrum wybuchu - było wyeliminowanie tej luki.

Według różnych źródeł po 1-3 godzinach wojska zostały wysłane na teren walki łącznie z epicentrum wybuchu. Należy podkreślić, że w trakcie ćwiczeń wojska strony atakującej posuwały się zdobywając teren bezpośrednio przez centrum wybuchu. Trzeba też dodać, że niektórzy uczestnicy strony atakującej twierdzą, że byli rozlokowani w odległości 3 km od centrum wybuchu

Bój „atakujących” z „obrońcami” trwał cały dzień. W sumie wojska zaangażowane w ćwiczeniach spędziły 12 godzin na poligonie, część z nich przemieszczała się przez epicentrum wybuchu. Żaden z uczestników nie myślał o konsekwencjach dla ich zdrowia. Żołnierze wykonali rozkaz…

Oto świadectwo jednego z bezpośrednich uczestników tych ćwiczeń, obecnie emeryta i osoby niepełnosprawnej Jurija Sorokina: „Dwa miesiące przed wybuchem ja, jako szef wywiadu, wyposażyłem NP (Obserwacyjny Punkt) trzy kilometry od przewidywanego epicentrum (oznaczonego później białym krzyżem wielkości 100 m) i przy nim ziemiankę, przed którą mój pluton mógł się ukryć podczas eksplozji ... Podobnie jak zamachowcom - samobójcom, wydali nam nowe mundury i sprzęt jak spod igły…

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura