91 obserwujących
1362 notki
1044k odsłony
885 odsłon

Życie i świat Androidów

Wykop Skomentuj33

image

Jestem zboczony. Najnormalniej. Najoczywiściej. W sposób rzucający się w oczy. Do takiego wniosku doszedłem, oglądając po raz czwarty ten sam film "Łowcę Androidów" z 1982 roku. Normalni ludzie tego nie robią. Oglądają to, co mają podane. Kluczowy wymóg - coś "nowego". Tylko... czy to aby jest nowe...?

Początek wgniata w fotel, potem jest lepiej i głębiej, a scena pierwszego spotkania z Rachel przejdzie do historii kina na zawsze. W drugiej części "Blade Runner 2048"  próbowano replikować scenerię, ale jest ona nie do powtórzenia. To zachodzące słońce, to światło rozpływające się ostro-mglistymi strugami przez przestrzeń. Ona, maksymalnie uporządkowana, on, uporządkowany luzacko, sceptycznie, sowa, beże i pomarańcze, pytania, oczy, które mówią o człowieku.

Wcześniej wyszedłem na spacer. Po świątecznych posiedzeniach, życzeniach, spotkaniach i konsumpcji, organizm, czy to, co nim jest, zdecydował, że idzie na spacer. Nic takiego. Parę kilometrów. Pochmurno. Ludzie. W maskach i bez maski, co rzadziej. Na niebie, na polach nad rzeką wrony. Dziesiątki, setki - to w powietrzu - wron. Wielka chmura czarnych kształtów przelatuje nade mną. Zadzieram głowę. Duże i małe. Poruszają skrzydłami.

Na końcu były dwie, a może dwa, nie rozróżniam płci. Stado już przeleciało, a te dwa niedobitki "pedałowały" goniąc peleton. Stado skręca, one też. Ludzie? Pojedynczo i grupami. Tłoku nie ma, raczej z rzadka, ale się spotyka. Dwupoziomowy most przez rzekę. Można górą, można dołem. Pani pali papierosa. Ma obcisłe spodnie i minioną dawno już urodę. Ja się duszę, przyspieszam, co mam wdychać ten syf.

W drodze powrotnej zapalają się lampy. I znów pomarańcze budzę moje cieplejsze skojarzenia. Te kolory, ze spotkania Rachel. Więc może, tylko może... jesteśmy wszyscy androidami. No bo co, jeśli androidy mogłyby się rozmnażać, replikować? Gdyby dać im tę niezwykłą możliwość, ten niezwykły mechanizm, umożliwiający tworzenie następnego organizmu, unikalnego, niepodobnego, z procedurą losowania jego przyszłego kształtu i postaci?

Gdy ogląda się wizualizacje, wcale nie fikcyjne, tylko budowane na podstawie elektronowych obrazów, to jasno widać, że elementy komórek to... maszyny. Przyjęliśmy uważać życie za swego rodzaju magię, za coś "nie z tego świata", nie mające odpowiednika. Coś co jest w każdym swoim elemencie funkcjonowania "nie mechaniczne" tylko żywe, bo "mechaniczne" znaczy martwe. A gdyby tak "mechaniczne" mogło być żywe?

Białka obracają cyklicznie jak elementy urządzenia. Ich ruchy biorą się i polegają na przekazywaniu między nimi ładunków elektrycznych - elektronów. Z tych właśnie mechanizmów biorą się ruchy oczu, dłoni, serca. Tworzenie nowych białek na podstawie DNA to też proces "mechaniczny". Jest "urządzenie" zbudowane z atomów, jest pasek mRNA wcześniej skopiowany w jądrze z DNA, wskutek - znów - procesów wynikających z różnic ładunków elektrycznych, następuje budowa nowej cząsteczki odwzorowująca plan znajdujący się w mRNA.

Ale co z emocjami? Nawet jeśli bicie serca i procesy biologiczne, są natury "mechanicznej", a więc zasilanym stałym dopływem energii procesem pracy i przemian, to co z psychiką? Czy strach, miłość, lęk, pożądanie mają naturę "biologiczną"? Magiczną? Duchową? Czy są pochodzenia materialnego?

To właśnie sugerują badania nad wpływem hormonów i neuroprzekaźników na ludzkie emocje, odczucia, uczucia. Samica może się podobać samcowi, ale bez testosteronu "walącego mu" po neuronach, nie będzie się starał o kopulację, co sprawdzono na szczurach. Tak samo zwrotnie, w przypadku samic, tendencję do współżycia reguluje estrogen.

Gdy serotonina dociera do receptorów komórek układu nerwowego, człowiek odczuwa spokój, spełnienie, zadowolenie, szczęście. Gdy dociera do nich dopamina, pojawia się przyjemność, chęć do działania, motywacja. Zrobiono na żywo taki eksperyment. Wyprodukowano lek na otyłość, który blokował receptory dopaminy w neuronach. Ludzie mieli wtedy tracić zainteresowanie jedzeniem, bo przestawało ono im sprawiać przyjemność. Rezulataty - lek był wprowadzony do stosowania w UE - były rewelacyjne. Ludzie tracili wagę. Mniej jedli. Niestety wystąpiły skutki uboczne "mechanicznego" blokowania białkowych maszyn, reagujących w komórkach na substancję chemiczną - dopaminę. Ludzie zaczęli mieć "czarne myśli". Stawali się pesymistami. Wpadali w depresję. Chyba 20% populacji, która przyjęła lek, to były przypadki depresji o stopniu klinicznym, a wiele z nich zakończyło się samobójstwami. Więc jak to jest z naszymi emocjami? Można by znów siebie zapytać.

Więc może jesteśmy "androidami". Owszem, nie ma na naszych kościach czy jakichś innych częściach ciała "numeru", jaki "producent" by tam umieścił. Ale do czego ten "numer" miałby być potrzebny"? Poczynamy się wskutek mechanizmu "tańca genów", gdy dwie komórki płciowe spotkają się ze sobą. Potem się ustawicznie rozwijamy wskutek procesów, przecież powtarzalnych i w ogólnym sensie - mechanicznych. Przeżywamy emocje, to znaczy stany pobudzeń neuronów, różnymi substancjami, które to stany, tak są zaplanowane, albo taką funkcję pełnią, byśmy przedłużali zarówno trwanie linii produkcyjnej - gatunku, jak i trwanie swoje własne, bieżące. Jak odróżnilibyśmy się od maszyn, androidów?

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura