Znów protuskowe media robią bezmyslnym i bezwiednym obywatelom wodę z mózgu sugerując, jakoby Jarosław Kaczyński obraził Angelę Merkel i grał na antyniemieckich resentymentach. A JK znów ma rację. Stosunki polsko-niemieckie są prowadzone na kolanach jeśli chodzi o stronę polską. Nic nie mam do Angeli Merkel, to bardzo dobra polityk (czka?), bardzo oddana swojemu narodowi, miła, rzeczowa, ale stanowcza. Szkoda, że taki nie jest Kaczyński - miły, rzeczowy, ale stanowczy, tylko tak musi walić prosto z mostu.
To, ze polityka polska wobec Niemiec prowadzona jest na kolanach dowodzi fakt przyjęcia postanowień traktatu klimatycznego. To Niemcy i Francja, państwa o najwyższym stosunku energii atomowej do węglowej, zaproponowały specjalny podatek od energii produkowanej z węgla, który uderzy przede wszystkim w Polskę. Angela poklepała Donalda po pleckach, więc podekscytowany Donek traktat podpisał. Zapłacimy my wszyscy. My, nasze dzieci, wnuki i prawnuki. Zapłacimy wyższymi cenami energii elektrycznej, niższą rentownością gospodarki, niższymi zarobkami. Ale Angela jest miła, mówi że przyjaźń polsko-niemiecka jest jej najwyższym priorytetem. I to jest najważniejsze.
Drugi przykład - rura pod Bałtykiem. Polska protestowała, bo rura blokuje rozbudowę polskiego gazoportu. Angela protesty zignorowała. Znów Donka poklepała po pleckach, więc Donek odpuścił. Uśmiechnięta Angela ponownie zapiała, że przyjaźń polsko-niemiecka jest w najwyższym stadium rozwoju w historii.
Więc na miłość boską, panowie i panie z Gazety Wyborczej i TVN! Gdzie tu macie partnerstwo?! Przyjaźń tak, pod warunkiem, że będzie akceptacja wszystkich propozycji niemieckich, jawnie sprzecznych z interesem Polski.
Dziwi mnie, a właściwie to nie dziwi, hipokryzja Platformy Obywatelskiej, a szczególnie Radka Sikorskiego.
Niedawno mówił on o Niemczech, że to "koń trojański Rosji w Europie". Donosiła o tym bodaj WikiLeaks. A teraz jest wielce poruszony wypowiedzią JK, stwierdzającą fakt asymetrii w stosunkach Polski z Niemcami.
-------------
Nawiążę też do wypowiedzi "nieprzypadkowego" objęcia sterów rządów w Niemczech przez Angelę Merkel. Pamiętać należy, że Putin, jako podpułkownik KGB rezydujący w NRD-owskim Dreźnie zajmował się prowadzeniem siatki radzieckich agentów działających w DDR. Jakiś czas później kanclerzem zjednoczonych Niemiec został Gerhard Schroeder, przyjaciel Putina, który podpisał kontrakt z Rosją na bałtycką rurę. Po zakończeniu urzędowania trafił na listę płac Gaz-Promu, rosyjskiego giganta gazowego, kontrolowanego przez rosyjskie służby specjalne. Czy Schroeder był rosyjskim agentem? Tego można się jedynie domyślać. Czy Angela Merkel jest rosyjskim agentem? W kontekście przytoczonej wypowiedzi Sikorskiego i obecnie nagłaśnianej wypowiedzi Kaczyńskiego - nie można tego wykluczyć. Czy rosyjskie służby specjalne pomogły Merkel zdobyć stanowisko kanclerza? Nie jestem znawcą niemieckiej sceny politycznej, więc to temat dla politologów i dziennikarzy. Pamiętajmy jednak, że z racji pełnionych funkcji, zarówno Sikorski jak i Kaczyński mieli, a ten pierwszy nadal ma, dostęp do ściśle tajnych materiałów wywiadowych. Więc wiedzą więcej niż my kiedykolwiek będziemy wiedzieć. Ale między wersami to właśnie zdają się mówić.




Komentarze
Pokaż komentarze (5)