24 STYCZNIA 1588 BITWA POD BYCZYNĄ. Ta jedna z najważniejszych bitew końca XVI w i to właśnie ona miała ogromny wpływ na dalsze losy i historię Polski. Krwawa potyczka na Opolszczyznie zadecydowała, że Polska nie stała się częścią imperium Habsburgów.
W nauczaniu i postrzeganiu historii istnieje pewna dziwna reguła: bardzo często eksponuje się spektakularne wydarzenia, które same w sobie nie miały wielkiego znaczenia dla biegu historii, podczas gdy faktyczne punkty zwrotne umykają uwadze.
Bitwa pod Byczyną i jej następstwa są tu dobrym przykładem.
Bitwa ta nie tylko ostatecznie przesądziła o klęsce Maksymiliana Habsburga w wyścigu o polską koronę, ale przede wszystkim wzmocniła pozycję Jana Zamoyskiego w Rzeczypospolitej .
W bitwie tej brał udział Stanisław Żółkiewski zdobywając pierwsze szlify, które następnie zaowocowały wielkimi zwycięstwami polskiego oręża pod jego wodzą.Jak doszło do Bitwy?
Bezdzietna śmierć króla po raz kolejny otworzyła spór o sukcesję w Polsce.
Na dzień 30 czerwca 1587 r. zwołano wolną elekcję na Woli, wówczas pod Warszawą. 19 sierpnia 1587 r. większość zebranych na polu elekcyjnym, w tym interreks prymas Stanisław Karnkowski oraz hetman wielki koronny Jan Zamoyski dokonał wyboru – królem Polski i wielkim księciem Litwy został 21-letni wówczas następca tronu szwedzkiego Zygmunt III Waza.
O wyborze zadecydowało m.in. pokrewieństwo z Jagiellonami, młody król był wnukiem Zygmunta I Starego i siostrzeńcem Zygmunta II Augusta oraz wsparcie ciotki, Anny Jagiellonki.
Zwolennicy Batorego, zebrani 18 stycznia 1576 r. pod Jędrzejowem w lutym zajęli bez walki stołeczny wówczas Kraków, w tym samym czasie w Meggesz Stefan Batory zaprzysiągł przed polskimi posłami pacta conventa (tradycyjną umowę pomiędzy wybranym w drodze elekcji królem a poddanymi, rodzaj uzgodnionego programu politycznego).
Niespodziewana śmierć Stefana Batorego w 1586 r doprowadziła do bezkrólewia. Stan ten zawsze sprzyjał anarchii w państwie i wywoływał w szeregach szlachty wybuchy skrajnych emocji. Także i w tym przypadku doszło do niesnasek.
Po śmierci Stefana I Batorego Maksymilian został wysunięty przez ród Habsburgów jako kandydat do tronu polskiego, zyskując poparcie m.in. możnego małopolskiego rodu Zborowskich, części duchowieństwa i szlachty litewskiej. Habsburgowie byli także tradycyjnie popierani przez Stolicę Apostolską. Kiedy doszło do podwójnej elekcji (19 sierpnia ogłoszono królem Zygmunta III Wazę, 22 sierpnia Maksymiliana),
21 października orszak arcyksięcia Maksymiliana Habsburga znalazł się pod wsią Mogiła, skąd zamierzał tryumfalnie wkroczyć do Krakowa i doprowadzić do koronacji w Stolicy. Sytuacja zdawała mu się sprzyjać: Zygmunt III przybył z eskadrą okrętów ze Szwecji na Zatokę Gdańską na początku października.
7 dnia tego miesiąca zaprzysiągł pacta conventa w kościele w Oliwie, a do Krakowa wyruszył z orszakiem i wojskiem wraz z artylerią z Gdańska dopiero 20 października (taka podróż w tym czasie zajmowała kilka tygodni). Maksymilian miał więc dużo czasu.
W tym momencie do akcji wkroczyła jednak jedna z najznamienitszych postaci ówczesnej Polski, hetman wielki koronny i były kanclerz Jan Zamoyski, wielki przeciwnik Zborowskich i stronnictwa prohabsburskiego.
Hetman, wcześniej wielki zwolennik i osobisty przyjaciel Stefana I Batorego, traktował Zygmunta III Wazę z wielką rezerwą, ale uważał go za lepszą opcję niż Habsburg, a zwłaszcza wspierający go Zborowscy.
Zamoyski wraz z ok. 6 tys. armii koronnej zastąpił drogę Maksymilianowi, a nst. zamknął się w Krakowie, gdzie wsparło go dodatkowo ok. 4 tys. mieszczan, czekał na nadejście króla-elekta wraz z posiłkami.
14 października 1587 r. arcyksiążę Maksymilian rozpoczął regularne oblężenie Krakowa, jednak nie dysponował odpowiednią ilością wojsk, aby zdobywać miasto.
Dopiero 24 listopada, wykorzystując zdradę części mieszczan niemieckiego pochodzenia (np. garbarzy z rejonu Bramy Szewskiej), rozpoczął szturm, który jednak został krwawo odparty – stracił ok. 1,5 tys. żołnierzy,
Polacy zdobyli także 8 dział, 2 sztandary, żywność, wozy z prochami oraz ok. 100 jeńców. W tej sytuacji Maksymilian III, 27 listopada zwinął oblężenie i udał się na Śląsk w celu uzupełnienia wojsk.
Tymczasem 9 grudnia 1587 r. do Krakowa przybył Zygmunt III Waza. Wobec operujących w pobliżu wojsk habsburskich należało się spieszyć.
10 grudnia zawiązano sejm koronacyjny. 12 grudnia 1575 r. pod naciskiem nuncjusza apostolskiego Vincenzo Lauro prymas Jakub Uchański bez zgody szlachty ogłosił Maksymiliana II królem Polski.
Wywołało to oburzenie i mało nie doprowadziło do wybuchu wojny domowej. A 27 grudnia w katedrze na Wawelu odbyła się uroczysta koronacja, Zygmunta III Wazy poprowadzona przez prymasa Stefana Karnkowskiego.
Część szlachty poparła Maksymiliana Habsburga, na czele z małopolskim rodem Zborowskich, pozostali królem obwołali Zygmunta III Wazę, a ich przywódcą był wpływowy magnat Jan Zamoyski. Sytuacja ta nieuchronnie musiała doprowadzić do zbrojnego rozstrzygnięcia i tak też się stało.
W początkowej fazie konfliktu zwycięstwa odnosili zwolennicy króla Habsburga. Pojawiły się też informacje, że Maksymilian Habsburg dąży do zajęcia Wielkopolski, gdzie miał swoich zwolenników w osobach Stanisława Górki i Jana Zborowskiego. Jednych z głównych oponentów Zygmunta Wazy i Zamoyskiego.
Wieści o ruchach wojsk Zamoyskiego zmusiły Maksymiliana do opuszczenia słabo ufortyfikowanego Wielunia i wycofania się na Śląsk. Tam pod Byczyną arcyksiążę rozbił obóz, będąc pewien, że Zamoyski nie odważy się przekroczyć granicy i narazić Rzeczpospolitą na konflikt z cesarstwem.
W styczniu 1588 r. Jan Zamoyski załatwił u Zygmunta III zgodę na przekroczenie wraz z wojskiem granicy, po czym 22 stycznia przeszedł na terytorium cesarskie w pobliżu miejscowości Byczyna (Pitschen), gdzie obozował Maksymilian.
Na wieść o pojawieniu się wojsk polskich na terytorium cesarskim, arcyksiążę wyruszył ze swoimi oddziałami na spotkanie Zamoyskiego i nocą z 23 na 24 stycznia 1588 r. zajął Byczynę, tam utworzył obóz warowny.
Dzień przed bitwą, w nocy z 23 na 24 stycznia, wojska hetmana Zamoyskiego, w sile 4000 Polaków i 2000 Węgrów, przekroczyły granicę i skierowały się ku obozowi Maksymiliana pod Byczyną.
Tam stacjonowały wojska austriackie liczące ok. 6 500 żołnierzy, w tym 3 500 jazdy. Mimo przewagi wojsk arcyksięcia, nie przedstawiały one zbyt dużej wartości bojowej. Jedynie licząca ok. 600 szabel polska kawaleria była w stanie dorównać wojskom Zamoyskiego.
Plan bitwy według Maksymiliana zakładał ustawienie swych wojsk w tzw. półksiężyc, frontem do równiny. Arcyksiążę liczył, że wojska polskie dadzą się sprowokować i uderzą w środek, co umożliwi jego skrzydłom okrążenie i rozbicie armii hetmana. Ten jednak w pełni przewidział plan przeciwnika.
Arcyksiążę Maksymilian nie był geniuszem militarnym, co zresztą miały wykazać jego późniejsze dzieje. Nie można tego natomiast powiedzieć o hetmanie Zamoyskim, który był jednym z najznamienitszych dowódców I Rzeczpospolitej.
Zamoyski, wbrew oczekiwaniom arcyksięcia, nie zamierzał atakować frontalnie, lecz ustawił swoją armię w szyku skośnym z wysuniętym lewym skrzydłem.
Mając przewagę w kawalerii, zamierzał szybkimi atakami zmusić przeciwnika do wyczerpania odwodów, a na koniec wprowadzić do akcji swoje potężne prawe skrzydło.
Bitwa rozpoczęła się od starć harcowników na przedpolu obu armii, które jednak szybko przerodziły się w regularną bitwę kawaleryjską na lewym skrzydle polskiego ugrupowania. Zamoyski najpierw skierował do bitwy lekką jazdę, przeciw której arcyksiążę Maksymilian skierował niemieckich rajtarów.
W tym momencie hetman rzucił do szarży chorągiew husarii rotmistrza Przerębskiego, która zatrzymała atak. Przeciw nim z kolei ruszyła jazda morawska. Polską reakcją była kolejna szarża, tym razem czterech chorągwi husarii, która zadała jeździe habsburskiej wysokie straty i odrzuciła ją do tyłu.
Mając groźną sytuację na swoim prawym skrzydle, Maksymilian rzucił tam do walki pozostałe regimenty rajtarii i arkebuzerów ze środkowej części ugrupowania. Na to właśnie liczył Zamoyski.
W czasie, gdy trwały walki na habsburskim prawym, a polskim lewym skrzydle, ruszyły oddziały polskiego centrum – piechota polska i węgierska, wsparta chorągwią husarii i działami. Dochodzi do zwarcia z piechotą niemiecką i śląską, ale Polacy i Węgrzy, choć było ich mniej i nie mieli pik, posiadali więcej rusznic i muszkietów.
W efekcie wymiany ognia broni ręcznej i artylerii, piechota habsburska została odrzucona. Do akcji weszła niemiecka rajtaria, która zadała poważne straty piechocie polsko-węgierskiej, ale w tym momencie uderzył na nią kontratak husarii rotmistrza Pękosławskiego, wspartej przez jazdę lekką.
Jazda habsburska została odrzucona, a rotmistrz Stanisław Żółkiewski, późniejszy hetman wielki koronny, zdobył chorągiew cesarską (żółtą z czarnym dwugłowym orłem), choć sam został poważnie ranny w nogę i do końca życia kulał.
Polski hetman, mając pod sobą tak doskonałych dowódców jak: Stanisława Żółkiewski czy starostę sandomierskiego Stanisława Pękosławskiego, mógł być pewien zwycięstwa. Szarża polskiej jazdy doprowadziła do chaosu w szeregach wojsk Maksymiliana, które bezładnie rzuciły się do ucieczki.
Arcyksiążę Maksymilian jedynie w asyście swojej chorągwi nadwornej zdołał uciec do obozu, podczas gdy większość wojska, w tym piechota, została otoczona przez ścigających Polaków i wybita bądź wzięta do niewoli.
Zamoyski wkrótce otoczył Byczynę. Ponieważ arcyksiążę odrzucił propozycję poddania, hetman rozkazał brać zdobyte działa i otworzyć ogień na obóz.
To ostatecznie poskutkowało: obie strony wysłały parlamentariuszy dla omówienia kapitulacji.
Ze strony polskiej rozmowy prowadzili Stanisław Ciołek i książę Aleksander Proński, ze strony arcyksięcia, niemiecki dostojnik Hans Loga.
Wynik bitwy był przesądzony, tym bardziej że zwycięstwa dopełniła polska husaria, niosąca śmierć i panikę. Bitwa zakończyła się pełnym zwycięstwem wojsk hetmana Zamoyskiego
Szturm wojsk polskich zmusił Maksymiliana do zaproponowania Zamoyskiemu układów, jednak ten zażądał od arcyksięcia kapitulacji na określonych przez siebie warunkach.
Brak perspektyw na ratunek zmusił arcyksięcia do poddania się wraz ze swymi polskimi stronnikami, którzy również wpadli w ręce potężnego hetmana.
Wśród nich byli między innymi: Andrzej Zborowski, Stanisław Górka czy biskup Jakub Woroniecki. Kapitulacja dla wielu oznaczała nie tylko długą niewolę, ale także sąd królewski.
Ostatecznie Maksymilian Habsburg poddał się hetmanowi Zamoyskiemu i poszedł do niewoli, a wraz z nim większość jego dworu i współpracowników, w tym podkomorzy Jacob Teufell, i szambelan Franz Keinmiller.
Ze znaczniejszych polskich stronników Maksymiliana do niewoli dostali się marszałek Andrzej Zborowski, biskup kujawski Jakub Woroniecki czy wojewoda Stanisław Górka.
Bitwa pod Byczyną zakończyła się całkowitym zwycięstwem hetmana Jana Zamoyskiego. Starcie jak na ówczesne standardy nie było długie (1 – 1,5 godziny), ale b. dynamiczne i krwawe.
Strona polska straciła ok. 1000 poległych. Jednak wojska habsburskie utraciły ok. 2 tys. zabitych, kolejne 3 tys. dostało się do niewoli.
Wśród jeńców było niewielu Polaków – stronników Habsburga traktowano jako zdrajców i ci, którzy nie uciekli, jak np. Stanisław Stadnicki czy Adam Czahrowski, na ogół nie uszli z życiem.
Wojska hetmańskie zdobyły także wszystkie działa, proch, kilka tysięcy koni, wozy taborowe, zapasy, chorągwie, kosztowności i duże ilości pieniędzy.
Z kolei dla Zamoyskiego, który o zwycięstwie powiadomił listownie króla Zygmunta III Wazę, nadchodził czas triumfu.
Powrót ze Śląska był zwycięskim pochodem. Hetman zyskał ogromny rozgłos nie tylko w Rzeczypospolitej, ale również w całej Europie.
Triumf pod Byczyną miał też inne znaczenie dla Zamoyskiego. Odzyskał on zaufanie wśród rzeszy mas szlacheckich. Przeciwnicy Habsburgów na tronie widzieli w hetmanie zbawcę ojczyzny.
Upokorzenie Maksymiliana Habsburga pod Byczyną, jego uwięzienie, rzucenie rękawicy jednemu z najpotężniejszych rodów Europy, który nie podjął żadnej interwencji, obawiając się otwartej wojny, jeszcze raz pokazały potęgę Rzeczypospolitej, będącej w stanie pokonać każdego rywala.
Efektem politycznym wspaniałego zwycięstwa Zamoyskiego było podpisanie traktatu po trwających ponad półtora roku rozmowach prowadzonych w Będzinie i Bytomiu.
Negocjacje, w którym brali udział Zamoyski oraz przedstawiciele cesarza – biskup ołomuniecki Stanisław Pawłowski, burgrabia Wilhelm z Rożemberka oraz kardynał Aldobrandini, zakończyły się porozumieniem, na mocy którego Maksymilian został wypuszczony na wolność we wrześniu 1589, co jednak nie odbyło się darmo.
Cena, jaką Austria musiała zapłacić za uwolnienie arcyksięcia, została określona w traktacie będzińsko-bytomskim, zawartym 9 marca 1589 r. W myśl jego postanowień obie zainteresowane strony – Austrię i Rzeczpospolitą miały połączyć „pokój i wieczna przyjaźń po wsze czasy”.
Ponadto cesarstwo oddawało Polsce Lubowlę, zaś arcyksiążę Maksymilian zrzekał się tytułu króla polskiego i wszelkich uprawnień do polskiej korony.
W traktacie zawarto także klauzulę, w myśl której w razie ponownego bezkrólewia w Rzeczypospolitej dwór wiedeński miał nie udzielać poparcia żadnemu z arcyksiążąt i rezygnował z tworzenia stronnictwa w Polsce.
Dodatkowo układ zawierał postanowienia, zgodnie z którymi w razie wojny Rzeczypospolitej z Moskwą lub Szwecją cesarstwo nie udzieli im poparcia.
Pakt został bardzo szybko pogwałcony przez arcyksięcia Maksymiliana. Już wkrótce po przekroczeniu granicy nie tylko zakpił z odprowadzających go Polaków, ale także odmówił złożenia przysięgi, używając przez pewien czas nadal tytułu króla polskiego.
Działania Maksymiliana spowodowały natychmiastową reakcję Jana Zamoyskiego. Opublikował nie tylko zapiski z rokowań polsko-austriackich i treść traktatu będzińsko-bytomskiego, ale także relacje z bitwy pod Byczyną oraz listy zobowiązujące Maksymiliana do złożenia przysięgi.
Dokumenty te skompromitowały arcyksięcia i dwór wiedeński w Europie, pokazując jego klęskę militarną, polityczną oraz brak poszanowania międzynarodowych umów.
Z kolei dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów niezależnie od perturbacji z arcyksięciem Maksymilianem, traktat będzińsko-bytomski był ogromnym sukcesem politycznym na arenie międzynarodowej. Podniósł on prestiż nie tylko Polski, ale samego Zamoyskiego.
Ponadto przyniósł on również państwu polskiemu poczucie siły i wzrost znaczenia międzynarodowego, a także zawarty zapis w traktacie o pokoju wieczystym między Austrią a Polską obowiązywał aż do I rozbioru Polski w 1772 roku.
Oba kraje wspierały się, między innymi Austriacy pomagali podczas potopu szwedzkiego w odzyskaniu zajmowanego przez Szwedów Krakowa, zaś w 1683 r Jan III Sobieski uratował Wiedeń i cesarstwo przed inwazją turecką.
W istocie Habsburgowie nie zrezygnowali z ingerencji w wewnętrzne sprawy polskie, lecz czynili to odtąd w bardziej wysublimowany sposób, sięgając po swoją wypróbowaną „broń” – królewskie mariaże, przy pomocy których budowali zależności polityczne (jak mawiano wówczas: „niech inni walczą, Austria się żeni!”).
Już w 1592 r. król Zygmunt III Waza poślubił Annę Habsburżankę, córkę arcyksięcia Austrii Karola Styryjskiego i księżniczki bawarskiej Anny Marii Wittelsbach.
Z małżeństwa tego przyszło na świat pięcioro dzieci, z których dorosłości dożył jedynie późniejszy król Władysław IV Waza.
Po śmierci pierwszej żony w 1598 r., siedem lat później, król ożenił się z jej młodszą siostrą Konstancją. Owocem tego związku było siedmioro dzieci, w tym ostatni Waza na tronie polskim, Jan II Kazimierz.
Bliskie pokrewieństwo kolejnych polskich Wazów z Habsburgami było elementem scalającym sojusz.
.--------------------------
https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Byczyną
https://twojahistoria.pl/.../bitwa-pod-byczyna-24.../
https://naszahistoria.pl/bitwa-pod-byczyna.../ar/9411953
https://nto.pl/bitwa-pod-byczyna-byla.../ar/9367778



Komentarze
Pokaż komentarze