zdzisiek zdzisiek
1479
BLOG

Nie można biernie przyglądać się i nie reagować na przemoc.

zdzisiek zdzisiek Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

 

Na bezrobociu, czerwiec 1997 r.
O skostnieniu świata.
 
Świat, społeczeństwa, politycy, organizacje międzynarodowe są nieczułe, ociężałe, zbiurokratyzowane. Nie reagują na przemoc, zbrodnie, na krzywdę i cierpienia innych ludzi, innych społeczności. Prawo formalne jest stawiane ponad moralność. Absurdalne jest to, że formy działań jakie obowiązują w państwach prawnych i demokratycznych są przenoszone, stosowane również w stosunku do społeczeństw, grup, organizacji niedemokratycznych, zbrodniczych. Przekonanie, że rozmowy i werbalne naciski doprowadzą do zmiany polityki, do wyrzeczenia się przemocy i terroru i zła przez tyranów i paranoików, że spowodują ich „resocjalizację”, renormalizację jest utopijne, nierealne. To właśnie wywierana na nich presja i ich poczucie zagrożenia może spowodować zmiękczenie ich nieprzejednanego nastawienia. Przykładów obojętności świata jest wiele, choćby jego reakcje wobec tego co dzieje się w byłej Jugosławii, Ruandzie. Jeśli nawet świat współczuje, to nie reaguje. Krzywdzonym oprócz współczucia potrzebna jest konkretna pomoc. Jedynie USA, choć też nie zawsze i choć czasem z opóźnieniem, reagują. Niestety nie mają wsparcia. Inne kraje są nieczułe, nie reagują, wyczekują aż konflikty same się rozwiążą. Wprawdzie po czasie zbierają się międzynarodowe trybunały, aby osądzić zbrodnie i zbrodniarzy (dobre i tyle – liczy się przestroga dla innych), ale czy nie są to reakcje spóźnione? Czy nie mają za zadanie również leczenie moralnego kaca niereagujących? Czy naprawdę świat musi być bezradny, czy nie może zapobiec złu, reagować wtedy gdy dokonują się przemoc i zbrodnie? Czy niczego nie nauczyła go historia? Tak jak świat (jego cywilizowana część) obojętny był na dziejące się „gdzieś daleko” krzywdy, kilkaset, kilkadziesiąt czy kilka lat temu, tak samo obojętny jest i dzisiaj. To co dzieje się z innymi społeczeństwami, grupami jest odbierane jak film, z zaciekawieniem, może współczuciem dla jego bohaterów, jednak też jako coś nierealnego, nierzeczywistego, jako coś co nas nie dotyczy. Wydarzenia są analizowane, może przeżywane, wyciągane są moralne wnioski, współczuje się, ale jest to współczucie filmowe, suche, oziębłe, na odległość, nieangażujące. Egoizm, oziębłość nie pozwalają na reagowanie. Niech inne społeczeństwa same sobie radzą, niech będą demokratyczne i sprawiedliwe, niech się staną państwami prawa, przestrzegającymi prawa międzynarodowego, przecież od nich samych to zależy, przecież my już takie międzynarodowe, światowe prawa już ustanowiliśmy, więc o co chodzi? Czego chcieć więcej? Po co mieszać się w ich historyczne uwarunkowania, to są ich zaszłości, to są ich wewnętrzne sprawy. Co innego gdy jest zagrożone nasze bezpieczeństwo lub nasze interesy, wtedy reagujemy szybko, bronimy pokrzywdzonych, nie tłumacząc się zawiłościami sytuacji, ani dużymi kosztami i ofiarami, które muszą ponieść nasze armie i społeczeństwa. W państwach, w których prawa jednostki są w cenie, są najważniejsze (takich jak USA), prawo do obrony krzywdzonych jest ponad wszystko inne, ponad prawo do samostanowienia o sobie państw i narodów.
Prawo do samostanowienia nie może być tarczą do bezkarnego łamania praw jednostek, do dokonywania gwałtu i zbrodni na mniejszościach, grupach i jednostkach.
 
 
  
Nie można biernie przyglądać się i nie reagować na przemoc.
 
Nie można biernie przyglądać się i nie reagować na gwałt, na przemoc silniejszych wobec słabszych, bardziej ortodoksyjnych nad bardziej otwartymi, na eksterminację i zbrodnie dokonywane przez reżimy, przez jedne społeczności czy grupy nad drugimi. Byłem zły na świat, na polityków, na mocarstwa, gdy nie reagowały na ludobójstwa, na drastyczne łamanie praw człowieka. Nie mogłem zrozumieć dlaczego po doświadczeniach holokaustu, II wojny światowej i tylu innych ludzkich tragedii, po których świat powinien być wyczulony na cierpienia ludzi i narodów, zasady obrony praw człowieka przegrywały z zasadą nie wtrącania się do tego co dzieje się w suwerennych, ale przecież stosujących przemoc państwach. Obie zasady są ważne. Obie powinny chronić przed złem i przemocą. Jednak najważniejszą z zasad powinna być zasada przeciwstawiania się złu i cierpieniu ludzi. Gdy zadawany jest gwałt, gdy dzieje się niesprawiedliwość, gdy poniża się ludzi, świat powinien reagować. Byłem zły gdy nie reagowano na zbrodnie w Chinach, Kambodży, Ruandzie, Chile i tylu innych miejscach na Ziemi, w których dokonywano gwałtów i zbrodni. Nie rozumiałem dlaczego nie reagowano na zbrodnie w Bośni dokonywane pod wodzą Karadzicza, za przyzwoleniem Miloszewicza. Jak ważne jest poparcie innych społeczeństw w trudnych chwilach wiedzą u nas starsi, którzy przeżyli okupację hitlerowską, wiemy też my nieco młodsi. W stanie wojennym świadomość, że świat nas popierał, że nie był obojętny wobec tego co się u nas i z nami działo dodawała otuchy, dawała poczucie godności i nadziei. Każda wojna jest tragedią, giną w niej ludzie i to również ludzie niewinni. Jednak nie reagowanie na czystki etniczne, na zbrodnie bez względu na to z jakich pobudek są dokonywane: ideologicznych, religijnych, nacjonalistycznych, z chęci dominowania, rabunku, czy jakichkolwiek innych, jest przyzwalaniem na zło, na krzywdę, Być może interwencje nie przynoszą zawsze oczekiwanych rezultatów, być może nasilają jeszcze nastroje wrogości i nienawiści. Ale czy nie reagowanie na zbrodnie w Kambodży, Ruandzie i tylu innych miejscach te zbrodnie powstrzymało, czy nie następowała ich eskalacja?Wszystkie siły, reżimy, społeczności, grupy, jednostki, które gdziekolwiek na świecie chciałyby się uciekać do przemocy i zbrodni powinny wiedzieć, powinny czuć to, że świat nie będzie się przyglądać temu obojętnie, że zareaguje.
Niektórzy dziennikarze dokonują odniesienia nalotów NATO na Serbię do wykonywania kary śmierci na oprawcach. To nie jest dobre odniesienie. NATO reaguje w czasie, w którym ludziom dzieje się krzywda, w ich obronie. Karę śmierci wykonuje się po upływie czasu, w imię sprawiedliwości lub w imię zemsty. NATO nie bombarduje z zemsty, czy choćby w imię spóźnionej sprawiedliwości, lecz w obronie Albańczyków przed czystkami i zbrodniami dokonywanymi przez reżim Miloszewicza. Wielkim błędem Zachodu było to, że nie wychwycono i nie postawiono przed międzynarodowym trybunałem zbrodniarzy serbskich z Karadżiczem na czele. Miloszewicz nie byłby pewnie tak nieprzejednany i nie odważyłby się na nową agresję.
Zupełnie nie do przyjęcia jest stosowanie natomiast odpowiedzialności zbiorowej, zemsty nawet jeśli doznało się od jakiejś społeczności lub w imię tej społeczności krzywd. Każdy człowiek jest istotą odrębną, niezależną, o własnym systemie wartości. Nawet w społeczeństwach zacofanych znajdują się jednostki dobre, mądre, tolerancyjne. W dzisiejszym poinformowanym świecie, gdzie idee i wartości coraz bardziej przenikają i docierają do najdalszych zakątków świata, w społeczeństwach ortodoksyjnych, takich otwartych na inności osób jest coraz więcej. W społeczeństwach rozwiniętych natomiast są też jednostki i grupy o ciasnych poglądach, nietolerancyjne i agresywne.
 
 
Dziwna to moralność!
 
Najlepiej nigdzie się nie wtrącać, to nie nasza sprawa. Niech innych, za drzwiami biją, zabijają. Nie można wartości takich jak wolność, godność, prawo do życia przedkładać nad wartość suwerenności. Niech pijak, szaleniec pastwi się nad rodziną, nawet niech morduje, przecież ich mieszkanie to suwerenne rodzinne terytorium, niech jedna grupa, społeczność, nacja pastwi się nad inną, niech ją morduje, przecież dzieje się to na ich suwerennym obszarze.
 
zdzisiek
O mnie zdzisiek

Stan mojego ducha Anno Domini 2013. Od dawna mocno mnie denerwuje neoliberalna polityka gospodarcza zainicjowana po 1989 roku przez gospodarczych liberałów z Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Leszka Balcerowicza i prowadzona przez kolejne rządy. Doktryny Friedmana stały się ideologią. Jej ortodoksyjni wyznawcy porzucili zupełnie empirię a neoliberalne, doktrynalne myślenie uznali za jedynie słuszne. Dużo złego przyniosła polityka monetarna wprowadzona i realizowana przez Balcerowicza i „Radę Polityki Pieniężnej”. Polityka monetarna w połączeniu z koszmarną, niesprawiedliwą prywatyzacją i prowadzoną be umiaru i bez sensu wyprzedażą krajowego majątku zamiast upragnionego szybkiego rozwoju naszej gospodarki i zmniejszania dystansu do gospodarek rozwiniętych powodowały marnowanie potencjałów tkwiących w naszej gospodarce i naszym społeczeństwie, tłamsiły gospodarkę i przynosiły pauperyzację, biedę, marginalizację i upokorzenie dużej części naszego społeczeństwa. Mocno mnie frustruje również polityka i postawy naszych neoliberałów dotyczące sfer pozagospodarczych, wyszydzanie i walka z patriotyzmem, z tradycją, zapominanie o bohaterach z przeszłości. Postawy lekceważenia i wyszydzania naszego Prezydenta, Lecha Kaczyńskiego a po katastrofie smoleńskiej lekceważenie ofiar katastrofy, walka z obywatelami, którzy czuli wobec nich żałobę i potrzebę ich uczczenia i karygodne podejście do śledztwa były i są dla mnie przygnębiające. Główne grzechy neoliberalnej polityki gospodarczej i przyczyny zbyt powolnego rozwoju naszego kraju. Są cztery główne przyczyny, czy trzy grupy przyczyn, które nie zapewniły możliwie szybkiego rozwoju naszej gospodarki i poprawy poziomu życia dużej części naszego społeczeństwa.: • Zła polityka finansowa, a w szczególności polityka powodująca wygórowaną wartość złotego wywołująca niekorzystne relacje w handlu z zagranicą i obniżająca sztucznie, niepotrzebnie siłę nabywczą naszego społeczeństwa (ciągłe, bez opamiętania podnoszenie stóp procentowych) • Dzika, nieracjonalna, prowadzona bez żadnych zahamowań sprzedaż narodowego majątku • Dzika, niesprawiedliwa prywatyzacja • Zła, bardzo niesprawiedliwa dystrybucja dochodów i dóbr http://zdzislawdzialecki.republika.pl/ http://zdizek.blog.onet.pl/?p=837

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura