24 lutego 2022 r. skończyła się Polska, nawet polskie flagi gdzieś poznikały, więc i ja zbieram się do odejścia. Nawet jakby to nikogo nie interesowało.
Zostało mi ostatnie 300 zł. Z tego zapłacę jeszcze za miesiąc internetu i telefonu. Za resztę coś sobie kupię, pewnie jakieś ostatki wiejskiego jedzenia. Pocieszę się na koniec, że od 2 lat wejdę do sklepu nie jak przestępca, a jak cywilizowany człowiek. Marne to pocieszenie, skoro trzeba za nie zapłacić najwyższą cenę. Większym pocieszeniem będzie, że ci, co pozostaną, będą mieli jeszcze gorzej. Oni będą odchodzić nieświadomi, może tylko tyle lepsi, że opłakiwani.
Po mnie płakał nikt nie będzie. Jestem na samym szczycie niewidzialnej listy proskrypcyjnej, układanej według kryterium biedy. Ona działa na jednej jedynej, fenomenalnie prostej zasadzie: „mnie to nie dotyczy”. Więc kto się ma kim przejmować, skoro jego to nie dotyczy. A nawet gdyby niechybnie zaczęło, to przecież jeszcze innych wciąż to nie będzie dotyczyć, oni wciąż będą mieli. I tak sobie odchodzą Polacy w milczeniu, samotności…
Sztuka polega więc na tym, by jak najdłużej utrzymać się u góry. Spokojni ci, co odziedziczyli bogactwo lub pochodzenie, albo funkcjonariusze reżimu. Pozostali… też spokojni, bo świadomi, że kto jak kto, ale Polak Polakowi to na pewno nie pomoże.
No i tyle jak na pierwszy wpis. Goniłem, dorabiałem się, dorobiłem się, potem mnie okradli niemal ze wszystkiego, straciłem zdrowie na ciele, zachowałem na umyśle, to sobie jeszcze coś głodnego popiszę na koniec. Można mnie ganić, krytykować, wyśmiewać, wyzywać itd. – kompletnie mi to obojętne, mnie już trudno wyrządzić większą krzywdę. Można nawet nie czytać, przecież jest tyle poważniejszych i ważniejszych tematów, niż że giną Polacy. Niestety, giną z niemedialnych powodów, jak odcięcie od prawdziwych lekarzy, z głodu, wyziębienia, popychani przez swych pobratymców, tak właśnie.


Komentarze
Pokaż komentarze