w_koło_wojtek
prawda boli?!
3 obserwujących
293 notki
63k odsłony
313 odsłon

Archeologia - formy pochówków

Wykop Skomentuj10

 Archeologia - formy pochówków

 Polsce archeolodzy gremialnie zaliczają formy pochówków osób zmarłych w epokach prahistorycznych do sfery wierzeń.

 Kierują się oni w tym analogiami do nowszych lepiej poznanych kultur (wierzeń) z innych terenów, wobec braku danych rodzimych na ten temat z innych źródeł (pisemnych).

 Bardzo chętnie nawiązują też do wierzeń z czasów obecnych.

 Przyznam się, że nieco mnie to irytuje.

 Przeczy takim domysłom istnienie na tym samym cmentarzysku współczesnych sobie różnych form pochówków (popielnicowe, jamowe, itd.), bo sugerowałoby to, że wspólnie zamieszkujące grupy ludzi miały różne wierzenia.

 W tekście tym zatem chciałbym podać alternatywną teorię wyjaśniającą sposoby postępowania ze zwłokami na naszym obszarze.

 Archeolodzy twierdzą, że zdobycze cywilizacyjne przychodziły do Europy z południa, z bliskiego wschodu – tam nie było zlodowaceń więc kultura rozwijała się szybciej, ale też inaczej, bo nie było pory zimowej, do której się trzeba przygotować, robić zapasy.

 Są w archeologii europejskiej (a w następstwie także w polskiej) przyjęte ogólnie tezy, których się nie kwestionuje, ale też podaje się je bez dowodu, np. że cywilizacja do Europy przyszła z bliskiego wschodu.

 Spotkałem się ostatnio z tekstem, w którym autor twierdził, że w krajach południowych zmarłych chowano początkowo w obrębie domu pod podłogą.

 Być może postępowano tak dla zabezpieczenie zwłok przed złodziejami lub wykopywaniem przez dzikie zwierzęta.

 Dopiero później stworzono zewnętrzne cmentarze.

 W ciepłym klimacie przy piaszczystej glebie zwłoki te szybko ulegały wysuszeniu i naturalnej mumifikacji.

 Zakładam, że nasze tereny były kulturowo opóźnione na skutek zlodowaceń.

 Wraz z postępującą migracją ludów z południa na nasze ziemie przyszedł też ten sposób pochówku zwłok.

 I co się okazało?

 W naszych warunkach klimatu i gleby zwłoki nie mumifikowały się, lecz gniły.

 Zwłoki rozkładające się wskutek procesów gnilnych wydzielają przykry zapach, woń (odór, smród), kwasy trupie (jad), i jako siedlisko zarazków, bakterii, wirusów są przyczyną chorób, zatruwają wodę i glebę.

 Z tej obserwacji wynikło przekonanie, że ludzie zmarli szkodzą żywym po śmierci jako złe duchy, co obecnie można powiązać z trupim jadem i jego szkodliwym wpływem na zdrowie ludzi.

 Określenie "zły duch" bardzo dobrze zgadza się ze skrytym, szkodliwym, działaniem trupiego jadu na ludzi.

 https://www.medme.pl/artykuly/trupi-jad-ptomainy-czym-jest-czy-jest-niebezpieczny,69482.html

 Przejście zatem do ciałopalenia jako sposobu postępowania ze zwłokami było naturalnym sposobem zabezpieczenia się wynikającym z takich obserwacji.

 Powołam się tutaj na zasadę, tzw. „brzytwę Ockhama”: „Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę”.

 Nie ma potrzeby wprowadzania wierzeń, gdy całą procedurę można sprowadzić do rozumowania wynikającego z obserwacji praktycznych.

 Nie ma powodu do twierdzenia, że człowiek pierwotny, prahistoryczny, w zakresie wyciągania wniosków z obserwacji praktycznych na miarę swojej wiedzy, był głupszy od człowieka współczesnego.

 Nie ma wątpliwości, że zjawisko śmierci człowieka jako najbardziej tajemnicze w jego życiu od zawsze było obudowane rytuałami, ceremoniami i obrzędami, były to jednak bardziej praktyki magiczne niż wierzenia.

 Szczególnie musiało to dotyczyć ludzi szanowanych, o dużym autorytecie, znaczeniu (pozycji), w rodzie, lokalnej społeczności, plemieniu, ze względu na posiadaną przez nich wiedzę i umiejętności.


Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości