0 obserwujących
123 notki
113k odsłon
  343   0

Państwo o znamionach polskości

Tym, którzy mieli jeszcze jakieś wątpliwości autor niniejszego bloga poleca relację z posiedzenia Sejmu dotyczącego m.in. kwestii upamiętnienia zbrodni wołyńskiej oraz definicji ludobójstwa w jej kontekście. Jest to dosyć przygnębiający, ale i dobitny dowód potwierdzający tezę, iż nadwiślański kraj noszący dumną nazwę Rzeczpospolitej nie jest państwem suwerennym. Jest państwem zniewolonym i pozbawionym umiejętności dbania zarówno o interesy własne jak i swoich obywateli.

Nie jest to jednak, Szanowny Czytelniku, niewola typowa, którą znamy chociażby ze 123 lat nieobecności na politycznych mapach świata. To niewola dużo bardziej destruktywna i szkodliwa. To niewola mentalna, która sprawia, że w imię forsowanej niemal w każdym aspekcie życia politycznej poprawności nasi politycy sami dokonują autocenzury, wydawać by się mogło oczywistych i niezbitych faktów. Zbrodnia na Wołyniu, w której ofiarą nacjonalistycznych band Ukraińskiej Powstańczej Armii padło ponad 100 tys. Polaków według wszelkich definicji prawa międzynarodowego czy nawet polskiego jest zbrodnią ludobójstwa. Spełnia absolutnie wszystkie kryteria, aby za taką ją uznawać i tak ją przedstawiać. Nie przeszkadza to jednak wcale posłom Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej rozmywać jednoznacznie negatywnego wydźwięku tego określenia jakimiś enigmatycznymi znamionami. Wychodzi, więc na to, że sami otwieramy furtkę do negacji jednoznacznych faktów w przyszłości. Skoro dla nas eksterminacja 100 tys. Polaków nosi jedynie znamięludobójstwa co stoi na przeszkodzie, aby ktoś inny to nasze znamiępoddawał w wątpliwość lub wręcz je negował? Absolutnie nic. Posłowie zrobili dzisiaj wszystkim sympatykom UPA na zachodniej Ukrainie wielki prezent. Pozostaje jedynie czekać, aż z niego skorzystają, bo to, że to uczynią jest akurat pewne.

W imię czego to wszystko? Politycznej poprawności? Absurdalnego z samego założenia strachu przed upokorzeniemUkraińców?

Czym mielibyśmy niby ich upokorzyć? Prawdą? Czy naprawdę doszliśmy już do tego etapu rozkładu wartości, że uznaliśmy zgodnie, iż prawda może upokarzać? Wygląda na to, że tak skoro zdaniem Marszałek Sejmu Ewy Kopacznie możemy dążyć do pojednania dzieląc prawdą.

To na czym chcemy to pojednanie oprzeć? Na politycznej poprawności czy na wspólnym mentalnym zniewoleniu? I czy będzie to faktyczne pojednanie czy tylko nieokreślony twór o znamionach pojednania?
Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale