zetjot zetjot
66
BLOG

Dlaczego ludzie nie rozumieją rzeczywistości ?

zetjot zetjot Społeczeństwo Obserwuj notkę 1

Parę dni temu usiłowałem skłonić panią Karolinę do dyskusji na temat zjawiska konkurencji i powtarzam ten wpis, bo okazało się, że pani Karolina dyskusji unika, bo nie ma pojęcia, iż jest to instytucja. Zdecydowałem się samodzielnie pociągnąć temat dalej.

***

Co to jest konkurencja, pani Karolino ?

Mam na myśli konkurencję w sensie biznesowym.

W ramach pomocy w wyjaśnianiu znaczenia słowa ,,konkurencja", dodam, że np. ,,człowiek" oznacza albo obiekt materialny czyli jednostkę, albo pewną abstrakcję w sensie całego gatunku ludzkiego. "Piwo" zaś oznacza pewien płynny obiekt fizyczny.

Czym więc, ontologicznie patrząc, jest ,,konkurencja"? 

Z pewnością nie jest to jakiś obiekt fizyczny. Więc czym to coś jest ? 

Proszę spróbować ustalić status ontologiczny tego pojęcia.

Jeżeli pani odpowie na to pytanie, będziemy mogli przejść dalej, do dyskusji.

***

Czym jest zjawisko konkurencji i skąd się ono bierze ?

Zacznijmy od wymogu narzuconego przez ewolucję gatunku ludzkiego, dla którego priorytetem stała się współpraca grupowa oznaczająca jednocześnie redukcję rywalizacji. Rywalizacja nigdy do końca nie zniknęła, bo pozostała ostra rywalizacja międzygrupowa, a z czasem wraz z rozrostem grupy pojawiły się tendencje rywalizacyjne w postaci rywalizacji o status i władzę w grupie. Tę tendencję rywalizacyjną starano się jednak zamaskować i ograniczać np. przypisując władcom pochodzenie boskie.

Konkurencja znalazła uznanie dopiero po uznaniu ludzkiej wolnej woli przez chrześcijaństwo i znalazła ujście w rewolucji przemysłowej. Dopiero od tej chwili działa konkurencja we współczesnym znaczeniu, podporządkowana wymogom współpracy w ramach państwa narodowego. Dlatego działają rozmaite urzędy antymonopolowe trzymające konkurencję w karbach.

Warto więc pamiętać, że kij ma dwa końce: z jednej strony jest sfera indywidualna, w tym wypadku wolność osobista umożliwiająca konkurencję, a z drugiej strony, społeczne ograniczenia związane z dominantą współpracy. Ale te czynniki nie biorą się z sufitu, jak u pani Karoliny.

 Słowo ,,konkurencja" występuje także w innych, pozabiznesowych, kontekstach. Np. w kontekście matrymonialnym. Rzeczą oczywistą jest rywalizacja seksualna na rynku matrymonialnym, zwana doborem seksualnym. Na taką konkurencję trzeba bardzo uważać i tu trzeba przypomnieć niefrasobliwość chińskich komunistów, którzy w obawie przed przeludnieniem, narzucili aborcję, w tym szczególnie dziewczynek, czego konsekwencje w postaci braku partnerek odczuwają nie tylko jedynacy, lecz także całe państwo chińskie.

Konkurencja na rynku matrymonialnym nie jest jakimś zjawiskiem przypadkowym, dowolnym. Trzeba mieć ją cały czas na oku, tak by nie doszło do naruszenia zasad demokracji, czyli ograniczania dostępu do rozmaitych dóbr. Akceptujemy wolność wyboru partnerów, ale musimy dbać o cały o kontekst, w tym ekonomiczny, bo zbytnie uprzywilejowanie finansowe pewnych środowisk narusza równość dostępu do rynku matrymonialnego.

W systemie zachodnim obowiązuje teoretycznie zakaz wielożeństwa, np. w odróżnieniu od islamu,  ma tu miejsce chrześcijańskie ograniczenie do jednej partnerki życiowej, oczywiście obchodzone w rozmaity sposób i pojawia się wielożeństwo w formie sekwencyjnej. Ludzie bogaci zdejmują z rynku potencjalne młode partnerki, zmniejszając w ten sposób pulę panien na wydaniu i szanse młodych i niezbyt zamożnych mężczyzn.

Z pojęciami, jak widać, należy postępować ostrożnie i umiejętnie konfrontować je z rzeczywistością..

Wróćmy na koniec do afery z reklamą Lidla jawnie skierowaną przeciwko Biedronce. Wyraźnie widać, że ramy konkurencji zostały tu przekroczone i okazuje się, że mamy do czynienia ze zjawiskiem przemocy instytucjonalnej i socjotechniką polityczną ze strony Unii i Berlina. Niemcy przygotowali program wyborczy skrojony pod idiotów politycznych nazwany dla niepoznaki KPO, a skoro ten okazał się skuteczny, dodano program Safe. A jaskółką przecierającą szlak manipulacji i sprawdzającą czujność Polaków  była właśnie kampania Lidla skierowana przeciw Biedronce. Typowy zabieg marketingowy przypominający pobudzającą konkurencję rywalizację między fanami Nike i Adidasa, poszerzona o element toksyczny. Biedronka dla plebsu, Lidl dla ,,lepszej" klienteli.

Polacy nie rozumieją rzeczywistości, nie wiedzą, że ma wiele poziomów. Utożsamiają więc rzeczywistość z najbardziej dostępnym poziomem rutynowych wydarzeń wedle wskazówek zegara - śniadanie, jazda w korku do pracy, kawka, lunch, pogaduszki z kolegami, powrót do domu, zaglądanie do internetu i do tego się sprowadza ta cała ichnia rzeczywistość.I tak dookoła Wojtek przez całe życie.

A cała reszta ? To jest jakiś dziwny, nierealny świat. Nic dziwnego, że pozostawiają go w rękach macherów i manipulatorów, którzy im rzeczywistość przygotują zgodnie z własnym interesem.



zetjot
O mnie zetjot

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo