Wczoraj napisałem notkę sugerującą utworzenie powyborczej koalicji PiS oraz SLD. Dzisiejszy manewr Tuska z pozyskaniem Arłukowicza pokazuje jasno jego strategię: jak najbardziej osłabić obecnych przeciwników. Wcześniej Tuskowi udało się zdobyć deklarację szefów SLD i PiS o niemożliwości stworzenia koalicji rządowej. Dziś zarówno Napieralski jak i Kaczyńscy powinni zastanowić się czy dla dobra Polski nie należy zakończyć wojny, która Polsce przynosi straty a zyskuje PO. Po Arłukowiczu przyjdzie zapewne czas na członków PJN, którzy sami wciskają się w ramiona Schetyny.
Jednym słowem: dopóki Kaczyński i Napieralski nie zaczną współpracować, stara zasada dziel i rządź pozwoli premierowi Tuskowi na nic nierobienie przez następne 4 lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)