W poprzedniej kadencji opozycja i część mediów narzekała na brak reform i ogólnie nic nierobienie rządu. Ze wstydem przyznaję, że też czasami wygadywałem podobne głupstwa. Dziś wiem, że strasznie się myliłem. Otóż premier posłuchał krytyków i nakazał swoim ministrom przygotowanie paru ustaw, które sejm posłusznie uchwalił. No i teraz jemy pasztet, który przygotowano nam na własne życzenie. Dostaliśmy ustawę refundacyjną na której wszyscy tracą - to jakiś ewenement w polskim parlamentaryzmie. Wkrótce rodzice sześciolatków doświadczą na własnej skórze radosnej twórczości ministrów PO. A gdyby premier częściej grał w piłkę lub wyjeżdżał ze swoimi ministrami nie byłoby dziś strajków lekarzy, chorzy mieliby dostęp do leków a rodzice mieliby pewność, że ich dziecko pójdzie do szkoły w wieku 7 lat. Okazuje się, że tak niewiele trzeba do szczęścia ...
298
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)