Dla wielu polityków, szczególnie tych, którzy opuścili partię Kaczyńskiego świat by się zawalił gdyby PiS zniknął. Wystarczy poczytać notki Libickiego - ich leitmotywem jest zły prezes lub błędy partii, którą zostawił jakiś czas temu. Ciekawe jest to, że w porównaniu do rządów Tuska w okresie rządów "złego" prezesa w Polsce żyło się o wiele łatwiej i zapewne lepiej: było więcej pracy, za średnią pensję można było o wiele więcej kupić. Było również mniej podsłuchów, mniej inwigilacji (wg danych eurostatu). Malał nie tylko dług publiczny ale i niektóre podatki. Prezes zatrudnił ministrów, którzy wiedzieli jak kierować państwem. Włączając kanały telewizji publicznej można było się spodziewać, że zobaczy się publicystów lewicowych, prawicowych, liberalnych i konserwatywnych.
Po pięciu latach rządów PO mamy bałagan - w służbie zdrowia, wojsku, szkolnictwie. Właściwie gdzie się nie obejrzeć tam widać brak gospodarskiego działania. Rząd co chwilę planuje wprowadzanie ustaw ograniczających prawa obywatelskie (przede wszystkim w internecie). Libickiego to jednak nie wzrusza.
Przypomina mi to trochę sytuację ostrej tresury zwierzęcia: gdy właściciel trzyma nad nim bat to takie zwierzę będzie gryzło i szczekało na obcych. Im mocniej oberwie od właściciela tym bardziej będzie się do niego łasiło i tym mocniej gryzło obcych.
Czym byłaby Polska bez PiSu? Gdybym miał wnioskować na podstawie blogów byłych PJN-ców byłaby rajem - ale rajem dla rządu: nie byłoby opozycji, która mogłaby pokazać jak można dobrze i dla dobra obywateli kierować państwem. Dla nas, zwykłych obywateli byłaby przedsionkiem do piekła.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)