Ministerstwo Sikorskiego nakazało polskim ambasadom opublikowanie wyboru tekstów, z których większość dotyczy polskiego antysemityzmu. Ta szczerość mnie wzruszyła: aby pokazać, że Polacy rzeczywiście są samokrytyczni może MSZ nakaże polskim placówkom zagranicznym obowiązkowe publikowanie informacji o polskich złodziejach, gwałcicielach, zabójcach. Niech też w ramach promowania dobrej rozrywki wrzucają na swoje strony Polish Jokes. Można też napisać coś o ukrywanym długu publicznym, głodujących dzieciach, ubóstwie, upadającej służbie zdrowia, niebezpiecznych drogach.
Czy najważniejszym zadaniem MSZ jest utrwalanie stereotypów? Czy rzeczywiście Polakom powinno zależeć by promowano fałszywy wizerunek Polaka - przyjaciela hitlerowskich Niemców? Czy przeciętnego obcokrajowca będzie cośkolwiek obchodził kontekst w jakim dochodziło do szabrownictwa? Nie, przeciętny czytelnik zapamięta jedno - Polacy byli a zapewne nadal są antysemitami.
Amatorszczyzna polskiego MSZtu jest porażająca. Wystarczy wejść np. na stronę ambasady niemieckiej. Na stronie "Aktualności" czytamy, że "20 dnia bm wizytę w Berlinie złożył Wicemarszałek Sejmu" [notatka przeczytana 7 sierpnia 2012r]. Według ambasady, która podlega Sikorskiemu obecnym Wicemarszałkiem jest ... Stefan Niesiołowski. Jest to jeden z przykładów tzw polnische wirtschaft - bylejakości. Szczególnie w przypadku ambasady położonej w kraju decydującym o Europie takie niedbalstwo nie powinno mieć miejsca. Jak widać na tym przykładzie Sikorski nie przykłada wagi do mrówczej, wytrwałej pracy, której efektem byłaby np. promocja dobrego wizerunku Polski w świecie. Ekipa Sikorskiego utrwala antypolskie stereotypy bylejakości czy antysemityzmu.


Komentarze
Pokaż komentarze