Dobrze, że odżywa dyskusja o jednomandatowych okręgach wyborczych. Jednak nawet najdoskonalsza ordynacja nie zmieni (a przynajmniej tak mi się wydaje) sytuacji w kraju o ile nie zmieni się postawa polityków. Można sobie łatwo wyobrazić, że JOWy byłyby trampoliną nie dla lokalnych działaczy ale dla globalnych marketingowców czyli grup, które mają środki i narzędzia do autopromocji - krótkiej i skutecznej. O wiele większe szanse będzie miał w wyborach oszołom spod znaku (tutaj można dowolnie wpisywać RP, PO, SLD, PiS, PSL) medialnie przeszkolony, z zapleczem politycznym niż lokalny działacz znający się na problemach pobliskiego przedszkola, szkoły czy przychodni.
Nie wierzę w JOWy ale być może warto byłoby zaryzykować? Być może ich zwolennicy mają jednak rację i nowa ordynacja zmieniłaby choćby trochę nastawienie polityków do swoich obowiązków i zamiast pomagać oszustom zaczęliby pracować na rzecz lokalnych społeczności?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)