faworyzują jednego z kandydatów.
Artykuł o nierzetelności głównych amerykańskich mediów (ja nazywam to lewicowym przechyłem), pokazuje że USA tak bardzo się nie różnią od Polski.
Po pierwsze - autor udowadnia, że mainstreamowe media posługiwały się kłamstwami, przeinaczeniami, przemilczaniem niewygodnych faktów dla Obamy i wyolbrzymianiem prawdziwych czy wyimaginowanych wpadek Romneya.
Po drugie - duży udział w wygranej przez Obamę drugiej debacie miała prowadząca ją pani Crawley, która niczym nasza polska Monika O. bez żadnych oporów niszczy prawicę i wspomaga "liberałów".
Jednak jest pewna mała różnica - w USA mimo wszystko istnieją i mają się całkiem nieźle media o charakterze konserwatywnym. One mogą zwracać uwagę Amerykanów na nieprawidłowości w funkcjonowaniu demokracji amerykańskiej. W Polsce, gdyby nie media Rydzyka i kilka niszowych portali internetowych moglibyśmy mówić o całkowitym panowaniu opcji lewicowo-liberalnej. O ile Amerykanie mogą w miarę sprawnie kontrolować funkcjonowanie rządu o tyle w Polsce sytuacja jest o wiele trudniejsza. Stąd też polski rząd może popełniać błędy za błędami, może prowadzić fatalną politykę gospodarczą a i tak będzie uchodziło mu to na sucho. Jeśli Amerykanie uważają, że u nich demokracja kuleje to co my mamy powiedzieć?
Nie znam żadnego z kandydatów amerykańskich i nie mam żadnego powodu by popierać jednego lub drugiego. Żałuję tylko, że w Polsce silne są tylko media liberalne. Skutek jest taki, że na głównych poslkich portalach króluje dziś seks, antykatolicyzm, antykonserwatyzm, chamstwo i ... nachalne reklamy. Przedstawiciele świata liberalno lewicowego przypominają męską prostytutkę - wymalowanego macho, udającego dziewicę, sprzedającego się temu, kto najwięcej zapłaci. Nie jest ani macho ani dziewicą ale napluje na każdego kto powie prawdę ...


Komentarze
Pokaż komentarze (9)