Ech, lubimy pe(ch)owców, a nawet wybieramy jednego z nich na Premiera!
Żeby tylko chodziło o pe(ch)owca, którego pech osobiście dotyka, wtedy - pal sześć, taka jego uroda! Ale w tym konkretnym przypadku mówimy o człowieku, który ów pech sprowadza na cały kraj, a ostatnio - chyba nawet na UE!
Niczym biblijny Jonasz!
Jonaszowe premierowanie przynosi jak na razie - same straty!
Spadają samoloty...i rosną nieszczęścia - rosnie zadłużenie Polski, rośnie bezrobocie, rosną ceny, rośnie poczucie beznadziei!
A ostatni pech Jonasza Tuska - prezydencja Polski w UE! A miało być optymistycznie! Prezydencja Polski miała się zakończyć spektakularnym sukcesem, jakim byłoby ratowanie Grecji, a tu co? Ano - Jonasz!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)