Nawet nie chce mi się słuchać "newsów" na temat - kto jeszcze siedział w kokpicie TU-154M w momencie katastrofy.
W zupełności wystarczają mi te dotychczasowe:
Smukła brzoza zdołała urwać skrzydło samolotu i spowodowała jego koziołkowanie, a mgła dokończyła dzieła zniszczenia, rozrywając go na strzępy...
"Fachowcy" rosyjscy i polscy posłuchali o czym szumi wiatr i na tej podstawie powstały raporty o tych niezwykłych wydarzeniach.
Grubymi nićmi szyte opowieści, trafiły w proste głowy i wniknęły w nie tak głęboko, że nikt i nic nie zdoła ich stamtąd wydobyć.
Ale jak widać, nawet łgarze nie wierzą w swoje łgarstwa, skoro produkują nowe...
Ps. Tytuł jest cytatem z filmu "Kingsajz", jakoś tak mi pasował w "kontekście sytuacyjnym"!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)