"Panie Premierze, czy Pan wie..."
"Panie Premierze, czy Pan zdaje sobie sprawę..."
Oglądam sprawozdanie z Sejmu, gdzie włączono właśnie maszynkę do głosowania.
Maszynka się rozkręca.
Aby pracowała sprawnie, trzeba ją od czasu do czasu naoliwić, czyli - pozwolić posłom z opozycji zabrać głos. Posłowie, swoje wystąpienia, zaczynają najczęściej od pytania - "Panie Premierze, czy Pan wie, czy Pan zdaje sobie sprawę..."
Oczywiście, wszyscy na sali sejmowej i jakaś tam część, siedząca przed telewizorami wie, że są to pytania retoryczne, ale moja 81 letnia teściowa, tego nie wie.
Nie, żeby była jakaś niekumata, Jej mózg działa sprawnie (na szczęście), ale Ona wierzy, że Sejm jest poważną Izbą i jest przekonana, że na zadawane pytania, powinno uzyskać się odpowiedź, szczególnie, że Premier jest na sali i słucha (teściowa jest o tym przekonana) wypowiedzi posłów, więc czeka z niecierpliwością na odpowiedź Premiera.
Wiem, że Premier nie odpowie, co najwyżej, znowu wejdzie na mównicę i zrobi to co zwykle - czyli pokrzyczy sobie, robiąc przy tym grymasy, ozdabiając je wytrzeszczem oczu.
Spróbuję oszczędzić swojej Teściowej tego widoku i wyjaśnię, że Premier wie i zdaje sobie sprawę, tyle tylko, że jego "wiedzenie" i rozumienie jest ograniczone...ograniczone granicą własnych interesów, a nie interesów nas wszystkich.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)