"Skądyś znam już te litery z forum niepoprawne, tą składnię i stopę, czy się mylę?"
Ktoś kiedyś mnie wkurzył, że piszę głupstwa. - Chyba źle zrobił. - Odpowiedzią był wiersz niżej. ... Może warto dzisiaj sobie te słowa z satysfakcją wspomnieć?
5.07.2013 00:45 @ ASKAROT: Wiesz, z tą inspiracją może masz rację. Może i tym "gadaniem do siebie" kogoś inspiruję? Tylko myślę, że to się samo kończy. Zaczynam jakby "wracać zza grobu". kiedyś, każdą chwilę musiałem "walczyć". Teraz nie czuję już takiej potrzeby. - Może przez to, że "kula śniegowa" zaczyna się toczyć we właściwą stronę? - Nie wiem, czuję się spełniony.
Gdyby się stało,
że znalazłeś "Krainę Diamentów".
Gdyby się stało,
że znalazłeś tam kamień na drodze.
Diament nieoszlifowany, być może?
Gdyby się stało,
że jesteś jak ślepiec,
trzymający rzecz w ręku,
który oddaje strzał z procy.
Czy wystrzeliłbyś kamień,
bez szukania prawdy, i pomocy?
<>
Mam wrażenie, że wszystko już wiem, . .. i nie potrzebuję pomocy. W linku który Ci wcześniej przesłałem, był tekst. - To był mój tekst. - Coś mnie chwyciło wtedy za gardło i kazało pisać. (: Mam wrażenie, że dzień, ... i rzeczy o których "kazano mi napisać" spełniają się teraz. Pozdr. ... *** Pamiętasz te "partytury" ASKAROT? / Odezwij się jeśli mnie czytasz "Władco Kiru"
17.04.2010 r. / Dzień przed pogrzebem śp. Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, na portalu SympatycyPiS.pl, ktoś zainicjował notkę pt. "JEŚLI WYSTARTUJESZ, ZOSTANIESZ PREZYDENTEM". ... pod tekstem ktoś dopisał:
"I zagrzmi dzwon, w niebo wzbiją się białe gołębie, Biskup Cię wesprze podając swą rękę, a Oni pochylą czoła. ... I zagrają trąby, i otworzą się serca, otworzy się Niebo, zrozumieją Mocarze, a Słowo, Ciałem się stanie."
Zanim ktoś jednak zamieścił te wzruszające słowa, ktoś inny zamieścił inne, które wywołały poruszenie wśród czytających. Oto one /2010.04.17 18:46
"Panie Premierze, Panie Prezydencie Jarosławie Kaczyński, w niedzielę 18 kwietnia A.D. 2010, do Krakowa przyjadą "najmożniejsi z możnych tego świata" (przyjaciele Polski, przeciwnicy i wrogowie), aby pożegnać i oddać hołd Pierwszemu Prezydentowi IV-tej Rzeczypospolitej, śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, rzecz bez precedensu w historii Polski.
Panie Prezydencie, prosimy z podniesionym czołem, patrząc im prosto w oczy, pożegnać brata, wszystkich tragicznie zmarłych i TYCH POMORDOWANYCH z obozów w Katyniu, Kozielsku i Starobielsku. Bóg chciał, aby apel poległych odbył się w Polsce, w świetle reflektorów, a nie w mrocznym Lesie Katyńskim.
Panie Prezydencie Jarosławie Kaczyński! Przez setki lat armie przodków "tych Mocarzy", którzy tam będą stać i patrzeć, przemierzały polskie ziemie, niosąc ogień i zniszczenie. I Polska przetrwała. Przetrwa też ten "zakręt historii".
Wielu z "tych Możnych" nie chce, aby Polska była silna.
Panie Prezydencie, dzisiaj to Pan, nie kto inny, jest najprawdziwszym reprezentantem Narodu Polskiego. Formalnie tym reprezentantem może być każdy, ale W TYM DNIU, oczy wszystkich skierowane będą na Pana.
Panie Prezydencie, prosimy z podniesionym czołem, patrząc im prosto w oczy, W TYM, nie innym dniu, zwrócić się do Polskiego Narodu, wszystkich Polaków, z prośbą o akceptację Pańskiej osoby, na kandydata, na stanowisko Prezydenta Rzeczypospolitej.
Panie Prezydencie, prosimy w tym dniu złożyć ślubowanie wiernej służby Narodowi Polskiemu i Rzeczypospolitej, Ona Pana potrzebuje, Ona wzywa.
Panie Prezydencie, dzisiaj to Pan jest siłą Narodu. Wiemy, że to zadanie dla "tytana", ale dzisiaj to Pan, nie kto inny, może dokonać rzeczy, o których inni myślą, że są niemożliwe. - Wiara czyni cuda, my nie potrzebujemy cudu, my potrzebujemy Pana. Niech Pan pokaże "tym Mocarzom", że suwerenem w Polsce jest nie kto inny, tylko Naród Polski. Prosimy to zrobić, aby ofiara nie poszła na marne. Tylko w Panu i Pańskiej woli przetrwania tkwi siła i nadzieja.
"I zagrzmi dzwon, w niebo wzbiją się Białe Gołębie, Biskup Cię wesprze podając swą rękę, a Oni pochylą czoła." ... Tak Ci dopomóż Bóg.
2010.04.17 20:05, po przeczytaniu powyższych słów bloger z nickiem "argument1" napisał: "Skądyś znam już te litery z forum niepoprawne, tą składnię i stopę, czy się mylę?" - Nie wiem kogo miał na myśli.
Kiedy się obudzilem 10.04.10 brat powiedział mi, że samolot uległ awarii i się rozbił podczas lądowania na lotnisku w Smoleńsku.
- Przecież mówiłem, żeby nie leciał, wymamrotałem jakby zahipnotyzowany - uświadamiając sobie jednocześnie, jak niedorzeczna była to myśl, w tej sytuacji.
Rozmowa, a właściwie dyskusja dotyczyła wyjazdu Prezydenta do Moskwy 9 maja, a nie Smoleńska, i tego, czy do tupolewa powinien wsiąść pierwszy prezydent "PRL-bis", gen.Jaruzelski.
Jako uczestnik dyskusji byłem przeciwny wyjazdowi Prezydenta do Moskwy. Pamiętam jak dziś swoje, wyglądające dzisiaj na dramatyczne, pisane przez siebie słowa; "To jest dyplomatyczny płapko-majstersztyk! Po co Sokorski jeździł na Białoruś, coś załatwić? / wcześniej dyskutowano dziwny wyjazd Sikorskiego właśnie tam / Sygerowałem wtedy, aby do Moskwy, jako najważniejsza osoba po Prezydencie, w jego zastępstwie, poleciał ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, i aby Prezydent pozostał w Polsce, bo w tym dniu potrzebny jest w Polsce, Polsce i Polakom.
- Któż mógł przypuszczać, że wyjazd Komorowskiego do Moskwy, w zastępstwie Prezydenta, sprawdzi się "z dokładnością do dziesiątego zera po przecinku", i w jakich nastąpi to okolicznościach. Że będzie to następstwek katastrofy w Smoleńsku, i śmierci Prezydenta. - Na pewno nie ja. - Słowa te brzmią dzisiaj pewnie jak słowa "opętanego wołającego na puszczy", ale tak brzmiały też 10 kwietnia 2010 roku, wczesnym rankiem.
- Czy coś przeczuwałem? / Nie wiem, raczej nie powinienem, nie wiedziałem nawet wtedy, że gdy pisałem tamte słowa, śp. Prezydent Lech Kaczyński, prawie dokładnie w tym samym czasie, wsiadał właśnie do tupolewa TU-154M, w swój ostatni "rejs". / "Rejs", który jak wyprawa Odyseusza po złote runo trwa do dziś, i będzie trwał tak długo, aż nie spełnią się wszystkie te "słowa, które zapisano", a które mieszczą się, i z zamykają w jednej, pierwszej strofie wiersza, która to strofa powstała rankiem 10 kwietnia, jako "odpowiedż" na to, co się stało. Oto ona:
<>
I zagrzmi dzwon,
w niebo wzbiją się białe gołębie,
Biskup Cię wesprze podając swą rękę,
a Oni pochylą czoła.
<>
10 kwietnia 2010 roku zostałem poetą Poetą piszącym, dla niektórych, "złowróżbne wersety", dla innych wiersze, będące "ukojeniem duszy". / 10 kwietnia zmienił mnie i moje życie, w sposób, który trudno sobie w sensowny sposób wyobrazić. Stan ten trwa do dziś, pomimo, że na powrót "chcę być sobą". - Czy ta historia, i te słowa, są prawdziwe? / Tak są, wszystkie zostały zapisane na portalu SympatycyPiS.pl , a słowa wiersza odnoszą się do Jarosłwa Kaczyńskiego, brata śp.Prezydenta. ... To On jest "okrętem i kapitanem statku Odyseusza", wytrwale zmierzającym ku właściwemu celowi, i we właściwym dla nas kierunku, którym jest N.A.S.Z.A Polska. - Jego słuchajcie. - Gdy wygra, dopiero wtedy, "dusze" w spokoju będą mogły "pójść do nieba", a "ICH ofiara", nie pójdzie na marne. - Kończąc "temat" muszę dodać, że widać na horyzoncie "gwiazdkę nadziei", a gwiazdy dla "okrętu" na morzu, to wielka sprawa, są drogowskazem. / Autor: Kacpro
“Niech połącżą się serca, Ojczyzna w potrzebie!
10.04.10 - 10.04.13
Lat było trzeba,
byśmy otwarli oczy!
Krew bohaterów przelana,
niczym kropla drążąca skałę,
najtwardsze skruszyła serca!
Spełnił się sen złowieszczy!
Serc 96 pazurem rozdarte,
gołębie białe szybujące do Nieba!
Jak we śnie, huk było słychać,
po huku krzyk i ciszę potworną!
Lasu Katyńskiego zwiastun?
Widzą już niemal wszyscy!
Groza, to grom z jasnego Nieba,
jak kara wszystkich ucząca pokory!
By wiedzieć, że jedność to Matka,
że Śmierć, to kłótnia i spory!
Trzech lat było trzeba,
by ziścił się sen proroczy!
Że krew przelana,
że nie na darmo była oddana!
To moc wiary. Teraz już wiemy,
to ona kamień z serc zmyła!
Jesteś lustrem,w które spoglądasz.
Jesteś światła odbiciem.
Człowiekiem wstającym z popiołów!
Feniksem budzącym Naród,
by cofnął czas i bieg rzeki!
Czas już byś rozbił to lustro!
Byś spod Wieży Srebrnych Dzwonów,
uwolnił myśli w kamieniu zastygłe!
Współcześni Rycerze, obudźcie się!
Już nie śpijcie!
Teraz Wasza nadeszła kolej!
Czas by Naród, ten wulkan uśpiony,
niczym Wojski w róg bawoli,
tchnął życie w jerychońskie trąby!
By runął mur ten niewidoczny,
tak jak runęły mury Jerycha!
Niech róg zagra raz jeszcze,
jak wicher niech niesie muzykę!
Aż staną wszyscy zdziwieni,
a głos odbity od murów,
niech rozniesie wieść echem:
“Ojczyzna w potrzebie!”
Niech dowiedzą się wszyscy,
że Matki-Ojczyzny strzec trzeba!
Bo ile ją kochać i cenić potrzeba,
ten tylko się dowie, kto ją stracił!
Nie pozwólmy jej stracić,
ani odebrać sobie!
Niech siłą swej jedności zdumieni,
oczy wysoko podniosą Polacy,
by z Nieba dzwonu usłyszeć granie!
Wtedy zrastać się zaczną serca rozdarte,
biały gołąb usiądzie na dachu,
by przynieść Polakom gałązkę oliwną.
Znak zwycięstwa!
<>


Komentarze
Pokaż komentarze