Prawdopodobnie 17 lutego Kosowo ogłosi niepodległość, która zostanie uznana przez Stany Zjednoczone i zdecydowaną większość państw członkowskich UE. Wczoraj serbski minister spraw zagranicznych Vuk Jeremic przekonywał Radę Bezpieczeństwa ONZ, aby przeciwstawiła się ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo. Zadeklarował, że Serbia nie użyje siły, aby zapobiec secesji. Równocześnie przestrzegł przed konsekwencjami uznania suwerenności Kosowa. Jak powiedział: „niepodległość Kosowa doprowadzi do niekontrolowanej kaskady secesji".
Inaczej mówiąc, Kosowo będzie precedensem, który zaczną powoływać się inne ruchy separatystyczne. Podobne pełne obawy głosy można usłyszeć również w Polsce. Jeżeli Kosowo może być niepodległe, to dlaczego nie Górny Śląsk? Niekiedy sugeruje się, że jest to ukryty plan Niemiec: podważenie porządku poczdamskiego, stworzenie precedensu, który ułatwi późniejsze wysunięcie roszczeń wobec polskich ziem zachodnich.
Przeciwko niepodległości Kosowa oponuje również Rosja. Dzisiaj rosyjski minister spraw zagranicznych Sergiej Ławrow spotkał się z przywódcami Południowej Osetii i Abchazji. Po spotkaniu wydał oświadczenie, w którym można przeczytać: „Rozpatrzymy, bez wątpienia, deklarację i uznanie niepodległości Kosowa w połączeniu z sytuacją w Abchazji i Południowej Osetii". Wcześniej w czwartek na konferencji prasowej Putin skrytykował tezę, że Kosowo stanowi szczególny przypadek. Zaliczył Kosowo do tej samej kategorii co separatystyczne ruchy w byłych częściach ZSRR: w południowej Osetii, Abchazji, Naddniestrzu. Słowem, Rosja zagroziła, że w przypadku uznania Kosowa, poprze ogłoszenie niepodległości przez trzy wyżej wymienione regiony.
Serbsko-rosyjska argumentacja zrównująca przypadek Kosowa z ruchami separatystycznymi w Południowej Osetii, Abchazji i Naddniestrzu nie bierze jednak pod uwagę trzech rzeczy. Po pierwsze, Serbia utraciła kontrolę nad Kosowem ze względu na nagminne łamanie praw człowieka i prześladowania Albańczyków. Okazała się państwem, które nie jest w stanie zapewnić mniejszościom narodowym, nawet nie rozwoju kultury, lecz bezpieczeństwa. Po drugie, interwencja została podjęta przez państwa demokratyczne i miała na celu przerwanie masowego łamania praw człowieka. Po trzecie, w Kosowie administrowanym przez Organizację Narodów. Zjednoczonych próbuje się tworzyć instytucje demokratyczne. Te warunki nie są spełnione w przypadku południowej Osetii, Abchazji, Naddniestrzu. Idzie mi oto, że semi-demokratyczna lub autorytarna Rosja nie gwarantuje poprawy sytuacji ludności owych regionów.
Jaką zatem zachętę dostają ruchy separatystyczne? Tylko taką, że mogą liczyć na pomoc jedynie w przypadku, gdy państwo masowo łamie podstawowe prawa człowieka. Jednak w państwach Unii Europejskiej taka sytuacja nie zachodzi. Nie ma żadnych powodów, dla których separatyści ze Szkocji, kraju Basków czy Górnego Śląską mogliby liczyć na poparcie wspólnoty międzynarodowej.
zobacz także:
http://politicus.salon24.pl/57626,index.html


Komentarze
Pokaż komentarze (3)