Przez salon przetoczyła się dyskusja na temat wypowiedzi niejakiego Górskiego (kto to w ogóle jest?). Posła krytykowano (słusznie) lub broniono (niemądrze). Zabrakło jednak refleksji nad samymi słowami posła, zwłaszcza odwołującymi się do „końca cywilizacji białego człowieka”. Interesujące jest zwłaszcza określenie „białego człowieka”. To określenie ewokuje (a przynajmniej może nasuwać takie skojarzenia) idee rasy. Czym jest zatem rasa? Odpowiedź jest prosta rasa nie istnieje – istnieje tylko rasizm. Inaczej mówiąc, rasa jako naturalny dany od Boga sposób klasyfikowania ludzi jest mitem. Nie oznacza to rzecz jasna zaprzeczenia realności rasy, tylko podkreślenie jej wyobrażeniowego charakteru. Realne jest to, co ludzie uznają za realne. Jednak gdyby pójść tym tropem, to poseł Górski byłby w okresie międzywojennym na południu USA uznany za czarnego. I nic by nie pomogły jego tłumaczenia, że jest najbielszy z białych i że reprezentuje katolicko-monarchiczną cywilizację, która jest nadzieją Euoropy i świata. Dla południowców prawdziwymi białymi byli tylko WASP a ludzie ze wschodniej i południej Europy mieli taki sam status, co murzyni. Nie kolor skóry się tu liczył: można było uchodzić za białego a być murzynem, można było wyglądać jak biały (stąd zwrot black passing for white) ale być murzynem. Przejawem takiego myślenia była usankcjonowanie prawnie zasada one drop.
Czym jest zatem rasa? Jest rzeczą oczywistą, że ludzie różnią się pod względem cech biologicznych: różnic takich można wyliczyć bez liku. Jednak idea rasy nie polega po prostu na wskazaniu biologicznych odmienności. Pojęcie rasy ma kilka specyficznych cech: 1) jest globalne, tj. uważa się, że całą populację ludzką można podzielić na rasy, 2) podzielić ją można na niewielką liczbę typów rasowych (choć naukowcy nigdy się niezgodzili na ile typów i nie ma jednej klasyfikacji), a więc redukuje się całe zróżnicowanie biologiczne ludzkości do kilku typów, 3) ponadto uważało się, że rasom zdefiniowanym w kategoriach biologicznych można przypisać określone właściwości psychologiczne i kulturowe. Co więcej, uważano, że rasa jest czynnikiem najważniejszym. Twierdzono, że istnieje izomorfizm między biologią, psychiką i kulturą, 4) rasa miała esencjonalny charakter, a więc postrzegano ją jako coś rzeczywistego, naturalnego i niepodważalnego, 5) uważano również, że istnieje hierarchia ras można je podzielić na lepsze i gorsze. Rasa topornie wykrojona z ogromnego zróznicowania biologicznego definiowana była przez pryzmat kilku określonych elementów – choć nigdy nie było zgody co to za elementy – miała determinować możliwości człowieka i być głównym czynnikiem wpływającym na rozwój kultury czy cywilizacji.
Wszystkie elementy historycznej koncepcji rasy zostały zakwestionowane – nie mówiąc o koncepcji traktowanej jako całość, która jest bełkotem (chociaż dalej podtrzymywanym przez niektórych). Np. idea podziału ludzkości na kilka typów: nie ma zgody ile typów, na podstawie jakich kryteriów (podziały dokonane na podstawie różnych kryteriów np. koloru skóry, kształtu czaszki, właściwości krwii, cech anatomicznych nie pokrywają się ze sobą), kwestionawana jest również idea samych kilku typów – dlaczego nie kontinuum płynnie zmieniających się cech. Sprawa się jeszcze bardziej komplikuje, gdy chcemy szukać korelacji między cechami biologicznymi a kulturowymi i psychicznymi. Podziały rasowe (zawsze tu powstaje pytanie na podstawie jakich kryteriów i dlaczego włąśnie tych) nie pokrywają się z religijnymi, narodowymi, etnicznymi, społecznymi, itd.
Pojęcie rasy należy do dziedziny kultury, a nie natury. Nie ma rasy czarnej lub białej, są jedynie społeczne wyobrażenia ras, które czasem mają poważne społeczne konsekwencje. Na takiej samej zasadzie poważne społeczne konsekwencje mają Baby Jagi: wszak dla dużej części populacji (dzieci) są to postacie jak najbardziej realne, w tym sensie, że mają pewne konsekwencje: wywołują strach, obawę, trzeba na nie uważać, nie chodzić samemu po lesie w nocy, itp.). Rasa to taka Baba Jaga dorosłych.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)