Rządzący nami zauważyli iż by system emerytalny się nie zawalił potrzeba więcej młodych Polaków. Za tą jakże odważną, odkrywczą tezą nie poszły żadne działania zachęcajace ludzi do starania sie o dzieci.
Już teraz widać iż prócz "Smoleńska", emerytury będą głównymi punktami w kampani wyborczej. Z emeryturami łączą się oczywiście składki oraz ile osób je płaci, by miał je kto płacic musi sie urodzić:). Wydaje sie iz w tej kampani i po wyborach trzeba będzie na poważnie zająć sie polityką prorodzinną. Tylko taką prawdziwą polityką prorodzinną. W 2008 roku Centrum im. A. Smitha podało iż koszt wychowania jednego dziecka do 20 roku zycia kosztuje u nas 160 tys. zł, a dwójki 280 tys. zł. W obecnej sytuacji gdy już jasno się mówi iż emerytury będą znikome państwo winno wprowadzic ulgi we wszystkich dziedzinach związanych z dziećmi. To jedyny sposób na nie tylko wzrost urodzin ale równeiż uratowanie systemu emerytalnego pzred krachem.
A dlaczego wiadamość o tym że emerytury będą jednym z najwazniejszych pkt. kampani jest smutna dla lewych i palikotowców? To oznacza poprostu konieczność wspierania rodzin, wzmacniania instytucji rodziny. Jakby lewi i palikoty nie kombinowali to ze związku homosiów dzieci nie będzie.......jakby nie kombinowali singiel czy singielka sami z siebie nic nie "urodzą":). Jakby lewi i palikoty nie kombinowali to najwięcej dzieci jest z małżeństw, jakby nie kombinowali i tu ciemnogród ma rację.
A jaki mają lewi i palikoty pomysł na rodzinę? A to aborcja, a to państwo zabierajace dzieci z rodziny na podstawie zdania urzędnika, podwyżka podatków.......Nie ma alternatywy dla prawicy jeśli Polska ma mieć szansę w przyszłości.
Inne tematy w dziale Polityka